|

Życie po Oscarze? "Nigdy wcześniej nie cieszyłem się tak z wyniesienia śmieci"

Chris Lavis i Maciek Szczerbowski na planie "Dziewczynki, która płakała perłami"
Chris Lavis i Maciek Szczerbowski na planie "Dziewczynki, która płakała perłami"
Źródło zdj. gł.: fot. Scott McQuarrie / National Film Board of Canada
Maciek Szczerbowski odebrał w tym roku Oscara za krótką animację "Dziewczynka, która płakała perłami". Choć od dawna mieszka w Montrealu, nam opowiada, jak ważna jest dla niego polskość. Mówi też, gdzie spędził niemal godzinę po otrzymaniu statuetki i co wtedy czuł. Artykuł dostępny w subskrypcji

Od blisko 30 lat Maciek Szczerbowski prowadzi wspólnie z Chrisem Lavisem firmę produkcyjną, która realizuje animowane krótkie metraże, projekty medialne i reklamowe. Świat filmowy zachwycili w 2007 roku krótką animacją" "Madame Tutli-Putli", za którą otrzymali rok później nominację do Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany. Drugą oscarową nominację w tej samej kategorii otrzymali za poruszający film "Dziewczynka, która płakała perłami". I Oscara zdobyli.

Tym samym Szczerbowski został pierwszym Polakiem od 2015 roku, do którego trafiła Nagroda Akademii Filmowej. Ostatnim "polskim" Oscarem był ten w kategorii najlepszy film międzynarodowy - dla "Idy" Pawła Pawlikowskiego. Urodzony w 1971 roku w Poznaniu Szczerbowski od ponad czterech dekad mieszka w Kanadzie. Jak jednak przyznaje w rozmowie z TVN24+, polskość jest jego "niezbywalną częścią".

Maciek Szczerbowski i Chris Lavis (najlepszy krótkometrażowy film animowany)
Maciek Szczerbowski i Chris Lavis (najlepszy krótkometrażowy film animowany)
Źródło zdjęcia: CHRIS TORRES/EPA/PAP

Tomasz-Marcin Wrona: Wspólnie z Chrisem Lavisem dostaliście Oscara za krótką animację "Dziewczynka, która płakała perłami". Co się wydarzyło po zejściu ze sceny? 

Maciek Szczerbowski: Szliśmy korytarzem, gdzie jasno widać, że podobną drogę przebyli wszyscy oscarowi zwycięzcy z ostatnich 97 lat. Na ścianach są ich portrety, Marlona Brando czy Katherine Hepburn. To było poruszające. 

Byliśmy w szoku, czuliśmy jakąś nienaturalną dawkę emocji. Jakby nasze dusze na moment opuściły ciała. Działaliśmy na "autopilocie". Coś ekscytującego i dziwnego zarazem. 

Za kulisami spędziliśmy ponad godzinę - tak przynajmniej mi się wydaje. Gdy w końcu pozwolili nam wrócić na swoje miejsca, ceremonia prawie się kończyła.

Klatka kluczowa-321333
Maciek Szczerbowski o oscarowych kulisach
Źródło: TVN24+

Co robiliście w tym czasie? 

Była konferencja prasowa oraz duża ilość szampana. (śmiech

Po gali poszliście na słynny Bal Gubernatorów (Governors Ball)? A może na jakąś inną imprezę? 

Najpierw poszliśmy na Bal Gubernatorów, gdzie mogliśmy się z wszystkimi zwycięzcami spotkać, porozmawiać. Oscar był tam w zasadzie biletem wstępu, więc byli sami zwycięzcy. Wszyscy byli w świetnym nastroju, nikt nie był pretensjonalny. Później poszliśmy na imprezę "Vanity Fair", gdzie doskonale się bawiliśmy. 

Miałeś okazję spotkać jakiegoś swojego idola? 

Jasne, że tak! Wszyscy ci ludzie są naszymi idolami. Mój Boże...

Miałem ogromne szczęście, że za kulisy mogłem wziąć ze sobą żonę i córkę. Córka w pewnym momencie zobaczyła Nicka Cave'a, od razu do niego podeszła, uścisnęła dłoń i powiedziała: proszę pana, jest pan moim idolem, jak byłam mała, tato śpiewał mi wszystkie pana piosenki i nadal noszę je w sercu. Twarz Cave'a zrobiła się czerwona. Był wyraźnie poruszony. A ona zachowała niezwykły spokój. Dla mnie - jako ojca - to był chyba największy powód do dumy, że częścią jej dzieciństwa będzie ta historia. 

Pozostało 74% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: