Jeździł tam, gdzie było niebezpiecznie

Kultura i styl

Aktualizacja:
tvn"Był po prostu dobrym człowiekiem"

Jego bazą była Moskwa, ale jeździł tam, gdzie było niebezpiecznie. Krzysztof Knyż, operator "Faktów" TVN, nie żyje.

Był na Dubrowce w czasie dramatu zakładników i w ogarniętych wojnami Czeczenii i Gruzji. Za miesiąc skończyłby 39 lat. - Krzysiek świetnie znał Rosję, pewnie lepiej niż wielu dziennikarzy. Potrafił o niej długo i zajmująco opowiadać. Bardzo też lubił ten kraj - wspomina moskiewski korespondent "Faktów" Andrzej Zaucha.

Wiktor Bater, który przez wiele lat pracował z Knyżem, cenił jego umiejętności. - Wracają te wspólnie przepracowane lata i Krzysiek - nie tylko jako operator, ale i przyjaciel. Po prostu był dobrym człowiekiem, godzien zaufania i jako człowiek, i jako operator - mówi.

Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Knyża odbędą się w najbliższą sobotę, 5 czerwca, o godzinie 11, w kościele św. Jakuba Apostoła na ulicy Mehoffera 4 w warszawskim Tarchominie.

Źródło: TVN

Źródło zdjęcia głównego: tvn