Jennifer Lawrence najbardziej dochodową aktorką w Hollywood. Za nią Sandra Bullock

TVN24

materialy prasoweJennifer Lawrence w "American Hustle"

Jennifer Lawrence - 23-letnia laureatka Oscara, ponownie nominowana w tym roku, znalazła się na szczycie rankingu najbardziej dochodowych aktorów 2013 r. Gwiazda "American Hustle" i "Igrzysk śmierci" zdystansowała zarówno Sandrę Bullock (miejsce drugie), jak i Bradleya Coopera (trzecie). Dopiero na szóstym znalazł się Leonardo DiCaprio, a na dziewiątym Brad Pitt. Do gry wraca też Tom Hanks, niegdyś - wielokrotnie na szczycie listy.

Ranking rentowności gwiazd przygotowało Quigley Publishing Company, które podobne zestawienia publikuje od 1932 r. Jego wyniki oparte są m.in. na danych dotyczących zysków, jakie przynoszą filmy z udziałem znanych aktorów. W ubiegłym roku na szczycie listy znalazł się Denzel Washington, a na drugim i trzecim miejscu - aktorzy "Nędzników": Anne Hathaway i Hugh Jackman.

Wyniki tego rankingu uważane są za barometr popularności aktorów w Hollywood.

Rok temu Jennifer Lawrence została ogłoszona (również przez Quigley) Gwiazdą Jutra. Pierwszy raz w historii zdobywca tego tytułu awansował na szczyt rankingu finansowego w ciągu zaledwie roku.

Już w najbliższy piątek - 31 stycznia - czeka nas polska premiera "American Hustle" Davida O.Russela, uhonorowanego 10 nominacjami do Oscara, w tym - po raz kolejny - dla Lawrence za rolę w filmie tego reżysera.

Ciekawostką jest, że Lawrence ubiegała się o rolę Isabelli Swan w sadze "Zmierzch" i przegrała na ostatnim etapie z Kristen Stewart. Dziś ta pierwsza ma na koncie Złoty Glob, Oscara i kolejną do niego nominację, zaś Stewart - Złotą Malinę dla najgorszej aktorki w 2013 r. i trzy nominacje do tej niechlubnej statuetki.

Dzisiejsza gwiazda jutra

Jennifer Lawrence słynie z dystansu do siebie i jest podziwiana za tempo w jakim zrobiła gigantyczną karierę - w ciągu zaledwie ostatnich trzech lat. W 2013 r. aktorka zarobiła 26 mln dol. (wśród pań lepsza była jedynie Angelina Jolie z 33 mln.), nie przeszkadza jej to jednak wcale głośno mówić, że jej zdaniem aktorstwo to niepoważne zajęcie. I choć przyznaje, że kocha swój zawód, tak gigantyczne honoraria - jak mówi - powinny trafiać w ręce lekarzy ratujących ludziom życie albo wybitnych naukowców, a nie "komediantów".

Jennifer Lawrence w filmie "Do szpiku kości"
materiały prasowe

A jednak już w wieku 14 lat postanowiła, że zostanie aktorką, nakłaniając rodziców, by znaleźli jej agenta. Pierwszą większą rolą Jennifer była Lauren w serialu "Terapia domowa". Kamieniem milowym w jej karierze stała się jednak rola w filmie Debry Granik "Do szpiku kości" w 2010 roku.

Obraz otrzymał na festiwalu Sudance Nagrodę Główną Jury dla najlepszego filmu. W obrazie przypominającym balladę pełną fascynujących postaci grała młodą dziewczynę, próbującą odnaleźć ojca, by nie dopuścić do utraty domu. 19-letnia wtedy Jennifer objawiła się jako całkiem już ukształtowana aktorka - otrzymała pełne zachwytu recenzje od krytyków oraz nominacje do Złotego Globu, Satelity i Oscara w kategorii "Najlepsza aktorka pierwszoplanowa".

Trudno się dziwić, że David O. Russel w "Poradniku pozytywnego myślenia", świeżą i autentyczną młodziutką gwiazdę obsadził w roli ekscentrycznej Tiffany, ratującej przed depresją porzuconego Bradleya Coopera. Tym razem Jennifer zgarnęła Oscara.

Russel zaś ponownie trafił w dziesiątkę, obsadzając ją w "American Hustle", każąc jej grać "postrzeloną" młodą matkę, przypadkiem ratującą przed fiaskiem akcję FBI. Czy po raz drugi, za rolę (znów drugoplanową) u tego reżysera, zdobędzie złotą statuetkę? Odpowiedź uzyskamy 2 marca, w trakcie gali rozdania Oscarów.

Niebawem zobaczymy ją u nagrodzonej Oscarem Dunki Susanne Bier w kostiumowym obrazie "Serena", gdzie znów pojawi się obok Bradleya Coopera.

Dziewczyna z sąsiedztwa w wieku średnim

O Sandrze Bullock fani wiedzą niemal wszystko. Choć nie ma urody hollywoodzkiej gwiazdy, a raczej "dziewczyny z sąsiedztwa", należy do najpopularniejszych aktorek w Hollywood.

Córka niemieckiej śpiewaczki operowej i amerykańskiego nauczyciela śpiewu, karierę sceniczną rozpoczęła jako dziecko, występami w chórze. Potem przeniosła się do Nowego Jorku i grywała w teatrach brodwayowskich. Punktem zwrotnym w jej karierze był rok 1993 i rola w "Człowieku-demolce", gdzie partnerowała Sylwestrowi Stallone. Prawdziwej sławy zasmakowała jednak po występie w filmie "Speed: niebezpieczna prędkość" (1994) Jana De Bonta, u boku Keanu Reevesa.

Sandra Bullock w oscarowym "Mieście gniewu"
materiały prasowe

Sukcesy artystyczne przyszły dopiero w wieku dojrzałym. Choć nie wygląda, to w 2014 r. aktorka kończy 50 lat. Zagrała w poruszającym, choć politycznie poprawnym, oscarowym zwycięzcy z 2004 r. - filmie "Miasto gniewu" Paula Haggisa. W 2009 r. za rolę w "Wielkim Mike'u" otrzymała Oscara. Na kolejnego ma szansę w tym roku, za rolę w "Grawitacji", choć ma mocną konkurencję w osobie Cate Blanchett.

Od "Seksu w wielkim mieście" po dobrą rękę O. Russela

Z pierwszej trójki najmniej utytułowanym aktorem jest Bradley Cooper, który jeszcze jako młody chłopak postanowił, że w przyszłości zostanie aktorem. Jest absolwentem słynnego, nowojorskiego Actors Studio Drama School.

Zanim jeszcze został absolwentem nowojorskiej szkoły, zdążył gruntownie zgłębić na innej uczelni literaturę angielską. Debiut aktorski zaliczył podczas studiów, w jednym z odcinków serialu "Seks w wielkim mieście". Producent serialu, widząc drzemiący w Bradleyu potencjał, zaangażował go do kolejnych swoich produkcji.

Gwiazdą Cooper stał się dopiero dzięki roli w opowiastce o nad wyraz długim wieczorze kawalerskim - "Kac Vegas". Potem było "Jestem Bogiem", gdzie był pogrążonym w depresji pisarzem, którego eksperymentalny narkotyk zamienia w geniusza i człowieka sukcesu.

Reżyserem, który w pełni wykorzystał jego możliwości, okazał się jednak dopiero David O. Russel, słynący zresztą z mistrzowskiego prowadzenia aktorów. Za "Poradnik pozytywnego myślenia" i rolę tkwiącego po uszy w depresji nieszczęśnika, Cooper otrzymał przed rokiem pierwszą nominację do Oscara. Druga przyszła dwa tygodnie temu, ponownie za kreację w filmie Russela "American Hustle". Tym razem, jako szalony agent FBI ogarnięty obsesją sukcesów, łamie wszystkie możliwe zasady.

39-letni Cooper przyznaje, że myśli też o reżyserii i niebawem zaskoczy nas być może w nowej roli.

Bradley Cooper w "Poradniku pozytywnego myślenia"
materały prasowe

Autor: Justyna Kobus//kdj / Źródło: Quigley Publishing Company/tvn24.pl