Jak cierpiała Frania i po co milicjantom wibrator

TVN24

Aktualizacja:
jezuicka13.plHistoria nie musi być nudna

„Frania była młoda i namiętna, a z Mietka zrobiła narzędzie swoich popędów płciowych, wielokrotnie zaciągając go do swego mieszkania w wiadomych celach.” Nie, to nie fragment powieści Mniszkówny, ale cytat z dokumentu sądowego, relacjonującego próbę zabójstwa byłego narzeczonego i jego nowej wybranki. Narzędzie zbrodni - kwas solny, winowajczyni - skazana na dwa lata, dowody zebrane i zachowane w zbiorach Archiwum Państwowego w Lublinie. Teraz można je obejrzeć również w internecie.

Podobnie jak: rysunki Jacka Malczewskiego z czasów szkolnych ze spuścizny rodziny Łosiów (przyszły malarz naszkicował portrety kolegów w cudzym zeszycie), unikatowy przepis na lody śmietankowe z końca XIX wieku, czy list z życzeniami noworocznymi do Breżniewa z wyznaniami wiary w radziecki komunizm, od lubelskiego UMCS-u. Wszystko ze zbiorów udowadniających, że państwowe archiwa, nie muszą być oazami nudziarstwa, ani tematów wyłącznie poważnych.

Co zrobić, by dać archiwum zarobić

Gniew żon spacyfikuje strajki? (jezuicka13
 

Galeria Jezuicka 13 w Lublinie - znakomicie pomyślany i wykonany projekt, a dokładniej strona internetowa utrzymana w konwencji fotoblogu, powstała 1,5 roku temu. Adresowana jest głównie do ludzi młodych, którzy do archiwum zaglądają rzadko, a są bywalcami takich serwisów jak Youtube i pasjonatami ciekawostek. Tych w lubelskich zbiorach jest bez liku. Opatrzone skrzącymi się humorem komentarzami archiwistów, stanowią pasjonującą lekturę.

- Pomysł na takie promowanie archiwum zrodził się podczas prywatnej rozmowy. Jako archiwiści - pasjonaci, chcieliśmy zachęcić do korzystania ze zbiorów, które prócz nudnych dokumentów zawierają mnóstwo ciekawostek, rzeczy śmiesznych, czasem kuriozalnych i mogą być formą zabawy - mówi Marek Krzykała, współtwórca „Jezuickiej…”, pracujący nad projektem.

- Udało się znaleźć formułę, która wykorzystując dydaktyczne możliwości internetu, okazała się być atrakcyjna w formie - dodaje Krzykała. Strona ma lekki charakter, także dzięki zabawnym grafikom i zdjęciom, jakimi opatrzono materiały. Przy każdym jest sygnatura - gdy internauta potrzebuje oryginału, może zamówić albo odwiedzić Lublin osobiście.

Wibrator, sprawa urzędowa (Fot
 

Perełki z Archiwum

Zawartość internetowej galerii prócz tego jednak, że bywa zabawna, jest przede wszystkim kopalnią wiedzy o minionej epoce. Historia powstania lubelskiego Archiwum Państwowego sięga początków II Rzeczypospolitej czyli 1918 roku.

Zbiory posegregowane są hasłowo. Np. pod hasłem propaganda znajdziemy setki zdjęć, plakatów, fotografii, pism świadczących o niebywałym zniewoleniu społeczeństwa w PRL-u. Choćby list do sekretarza partii z 1954 roku, gdzie autor pyta o radę, czy może ożenić się z dziewczyną, której ojciec jest w Ameryce i przesyła jej paczki. List kończy wyznaniem: "Wasza odpowiedź będzie mi drogą”.

Niech żyje tow
 

Mnóstwo tu drukowanych na zlecenie KC PZPR plakatów z okresu socrealizmu i z lat 80. Np. odwracające kota ogonem ostrzeżenie przed strajkami w dobie Solidarności:”Każda zmarnowana godzina pracy przedłuża stanie w kolejkach twojej żony”. Nie brak też w archiwum akcentów promujących miasto Lublin np. stare zdjęcia, samochodów w stylu retro, którego karoserie wyprodukowano w lubelskiej fabryce samolotów Plage i Laśkiewicza.

Pod hasłem:”kuriosa” m.in. pismo dokumentujące „Wewnątrz resortowe wypożyczenie wibratora”w MO w Lublinie (wibrator oznacza tu ”mały silniczek z zamontowanym obciążeniem zmieniającym jego środek ciężkości”). Był potrzebny "w celu przeprowadzenia prób radiotelefonu UKF"

Początki Malczewskiego (Fot
 

Wpisując hasło „małżeństwo” znajdziemy m.in. 10 przykazań dobrej żony, przedruk zaleceń kapelana policji z 1930 roku - w największym skrócie - sprowadzający się do absolutnego posłuszeństwa małżonkowi.

Strona wciąż się rozbudowuje i ewoluuje, a mnóstwo dokumentów czeka jeszcze na digitalizację.

Źródło: tvn24.pl