Nadia Fares, 57-letnia francusko-marokańska aktorka, której popularność przyniósł film "Purpurowe rzeki" z 2000 roku, walczy o życie po incydencie na basenie - podaje "Le Figaro". Do zdarzenia doszło w sobotę około południa w klubie sportowym w Paryżu. Prokuratura przekazała mediom, że Fares "została wydobyta na powierzchnię nieprzytomna" po tym, jak kilka osób zauważyło ją pod wodą. Według "Le Parisien" chwilę wcześniej pływała w płetwach i z deską, lecz straciła przytomność i opadła na dno basenu, gdzie mogła przebywać "trzy do czterech minut".
Stan aktorki określany jako poważny
Według paryskich mediów pierwszej pomocy udzieliła aktorce osoba, która wyciągnęła ją z wody, następnie akcję ratunkową przejęli wezwani na miejsce ratownicy. Jak informuje "Liberation", stan kobiety pozostaje poważny, w szpitalu została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej.
Paryska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie incydentu na basenie, podkreśla jednak, że "na tym etapie nie stwierdzono żadnego przestępstwa".
Nadia Fares rozpoczęła swoją karierę filmową w latach 90. Współpracowała z uznanymi francuskimi reżyserami, takimi jak Alexandre Arcady, Claude Lelouch i Bernie Bonvoisin. W "Purpurowych rzekach" pojawiła się u boku Jeana Reno i Vincenta Cassela. Wystąpiła też w filmach "Ostatni skok" (2002), "Zabić każdy może" (2004) czy "Zabójca" (2007).
Redagował AM