Informacja o tym, że Maciej Musiał zakupił prawa do "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego, wzbudziła ogromne zainteresowanie. Aktor i producent podjął się arcyambitnego pomysłu, żeby z dziesiątką wybitnych filmowców stworzyć dziesięć filmów fabularnych, które na różny sposób będą reinterpretować dzieło Kieślowskiego.
Pierwszą odsłoną tego projektu był film "Historie równoległe" w reżyserii Ashgara Farhadiego, który światową premierę miał w ramach Konkursu Głównego Festiwalu Filmowego w Cannes. Natomiast w Konkursie Głównym Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji szansę na Złotego Lwa ma "Możliwa miłość" w reżyserii Lee Chang Donga.
Powrót południowokoreańskiego mistrza
To pierwsza od ośmiu lat pełnometrażowa fabuła w dorobku jednego z najwybitniejszych przedstawicieli kina południowokoreańskiego. Lee w poprzednich dekadach zachwycał takimi tytułami jak: "Oaza" (Srebrny Lew - Najlepsza reżyseria i Nagroda FIPRESCI - MFF w Wenecji 2003), "Sekretne światło" (Nagroda dla najlepszej aktorki - Cannes 2007), "Poezja" (Nagroda za najlepszy scenariusz - Cannes 2010) czy "Płomienie” (Nagroda FIPRESCI - Cannes 2018).
"Możliwa miłość" portretuje dwa małżeństwa, które życie diametralnie się różni. Gdy los sprawia, że się spotykają, codzienność każdego z nich zaczyna się rozsypywać. Lee "wnosi do 'Możliwej miłości' charakterystyczny niuans, uchwytując zmieniające się emocje, konflikty oraz przeciwstawne perspektywy, które kształtują relacje między bohaterami" - czytamy w opisie filmu.
W obsadzie "Możliwej miłości" znalazły się gwiazdy koreańskiego filmu: Cho Yeo Jeong (znana między innymi z roli w "Parasite" Bonga Joon Ho), Zo In Sung ("Ucieczka z Mogadiszu"), Jeon Do Yeon (nagrodzona za rolę w "Sekretnym świetle" Lee Chang Donga) oraz Sul Kyung Gu (gwiazda między innymi "Człowieka bez pamięci" Won Shin Yeona).
- "Możliwa miłość" może być opisana bardzo różnie, zależnie od tego, kogo o nią [miłość - red.] zapytasz i jak ją widzisz. Chcę powiedzieć, że to film o miłości. Nie tylko tej romantycznej, ale o miłości, jaka może się pojawić i jaką trzeba w życiu doświadczyć" - wyjaśnił Lee, cytowany w materiałach prasowych.
Z dedykacją dla 10. części "Dekalogu"
W przeciwieństwie do "Historii równoległych" Farhadiego jest niezależnym, oryginalnym filmem, który nie był inspirowany twórczością Kieślowskiego. Mimo to, został zaproszony do projektu nowej interpretacji "Dekalogu".
W filmie pojawia się dedykacja: "pamięci 'Dekalogu 10' Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza".
- Kiedy toczyły się już prace nad "Możliwą miłością", ruszył projekt stworzenia cyklu filmowego, inspirowanego "Dekalogiem" Kieślowskiego. Jego twórcy się do mnie zwrócili, żeby wziąć w nim udział z filmem. Jako wieloletni miłośnik Kieślowskiego, pomysł mnie bardzo zaciekawił. Spośród 10 przykazań, przyciągnęło mnie to, dotyczące ludzkich żądz i wewnętrznego ja: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest". Temat przeplatał się filmowo z historią o masowych zwolnieniach pracowników, którą od dawna chciałem opowiedzieć. Ostatecznie "Możliwa miłość" opowiada zupełnie inną historię niż "Dekalog 10", nie jest ani remake'iem, ani nie jest inspirowany "Dekalogiem" - wyjaśnił Lee w rozmowie, cytowanej w materiałach prasowych.
"Sensacja", "pięknie dojrzały". Entuzjastyczne reakcje na film
Patrick Brzeski na łamach "The Hollywood Reporter" już w tytule swojego tekstu stwierdził, że "Możliwa miłość" objawiła się jako "sensacja" weneckiego festiwalu.
Pete Hammond w recenzji opublikowanej na łamach portalu Deadline nazwał film "potężną opowieścią o klasie i pożądaniu". Stwierdził również, że nawet ci, którzy nie znają wcześniejszego dorobku południowokoreańskiego mistrza, bez problemu znajdą w tym filmie "wiele powodów do podziwu".
Andreas Wiseman w "Deadline" zwrócił natomiast uwagę, że "Możliwa miłość" wydaje się być filmem, który wzbudził najbardziej jednogłośny zachwyt podczas tegorocznej edycji festiwalu w Wenecji.
Jessica Kiang ("Variety") oceniła, że "koreański mistrz Lee Chang Dong wraca z pięknie dojrzałym, a zarazem olbrzymim dramatem o związkach". Kiang zwraca uwagę, że dziesiąte przykazanie w Biblii jest surowym zakazem, a w "Dekalogu 10" stało się "pociesznie komiczną przestrogą". "W 'Możliwej miłości' mogłoby być niemal deklaracją nagrody. Jeśli postępujesz bez hipokryzji i okrucieństwa, narazisz się na zdradę i wyzysk, ale możesz zyskać dar niepożądania, świadomość, że nie musisz zazdrościć ani aspirować do tego, żeby dać się złapać w pułapki cudzego życia" - pisze Kiang.
Film "pokazuje nam świat, w którym ludzie czują się zagubieni po stracie źródła utrzymania, w którym jednostki starają się nawiązywać relacje pomimo różnych klasowych i innych temperamentów, w którym ostatecznie czułość jest silniejsza od arogancji" - czytamy w recenzji Stephanie Zacharek (magazyn "Time").
83. Międzynarodowy Festiwal FIlmowy w Wenecji potrwa do soboty 12 września.