Burza wokół festiwalu w Gdyni. Członkowie zespołu selekcyjnego zrezygnowali

TVN24

Jedną z kości niezgody wokół gdyńskiego festiwalu stał się między innymi film "Mowa ptaków" Xawerego ŻuławskiegoVelvet Spoon
wideo 2/36

"Ze zdziwieniem odbieramy powody decyzji o odejściu członków zespołu selekcyjnego z Rady Programowej Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni" – przekazał w komunikacie dyrektor festiwalu Leszek Kopeć. Wszyscy członkowie zespołu selekcyjnego zrezygnowali po tym, gdy na ostatecznej liście tytułów zabrakło czterech rekomendowanych przez nich filmów, w tym "Mowy ptaków" Xawerego Żuławskiego.

Wśród filmów, które znalazły się w Konkursie Głównym 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, jest 11 premier i trzy debiuty.

Ostateczny wybór komitetu organizacyjnego gdyńskiego festiwalu wywołał kontrowersje, w konsekwencji członkowie zespołu selekcyjnego zrezygnowali z udziału w radzie programowej tej imprezy. W składzie zespołu selekcyjnego byli: reżyserka i scenarzystka Kinga Dębska (przewodnicząca), autor zdjęć i reżyser Wojciech Staroń, reżyser Leszek Dawid, kostiumografka Jagna Janicka i reżyser Kuba Czekaj.

Jak dowiedziała się redakcja tvn24.pl, swoją decyzję motywują tym, że komitet organizacyjny zignorował "dżentelmeńską umowę", jaka została zawarta pomiędzy radą programową festiwalu a nimi.

Zespół selekcyjny miał za zadanie wskazać 20 pozycji spośród 40 zgłoszonych do Konkursu Głównego. Zgodnie z niepisaną umową, osiem pierwszych na liście tytułów stanowiły te, które powinny znaleźć się w rywalizacji o najważniejsze gdyńskie nagrody. Tak się nie stało, gdyż z tej ósemki odrzucono "Interior" Marka Lechkiego, "Supernovą" Bartosza Kruhlika (debiut), "Żużel" Doroty Kędzierzawskiej i "Mowę ptaków" Xawerego Żuławskiego. Ponadto do konkursu zakwalifikowano produkcje spoza listy rekomendowanej przez zespół.

Wojciech Marczewski, przewodniczący rady programowej i członek komitetu organizacyjnego, dokonującego ostatecznego wyboru filmów konkursowych powiedział że "złamana została zasada współpracy pomiędzy organizatorami festiwalu a środowiskiem filmowym, które przestaje mieć jakikolwiek wpływ na najważniejszy polski festiwal filmowy".

- Była to umowa w formie ustnej, rodzaj "gentlemen’s agreement", ale umowa ustna prawnie jest równie obowiązująca, jak umowa spisana. Ta złamana zasada polegała na tym, że zespół selekcyjny, wyłoniony z naszych koleżanek i kolegów, którzy należą do rady programowej, miał wybrać 20 filmów ogólnie, a pierwsze osiem filmów to miały być tytuły, które na pewno wejdą do Konkursu Głównego. Następnych osiem miał wyznaczyć komitet organizacyjny – wyjaśnił.

"Z przykrością przyjęliśmy decyzję o odejściu członków zespołu selekcyjnego"

W czwartek do odejścia członków zespołu selekcyjnego odniósł się w komunikacie dyrektor Rady Programowej FPFF Leszek Kopeć.

"Z przykrością przyjęliśmy decyzję o odejściu członków zespołu selekcyjnego z Rady Programowej " – napisał.

"Ze zdziwieniem jednak odbieramy powody tej decyzji" – zaznaczył.

Kopeć wyjaśnił, że "zgodnie z regulaminem, znanym przed rozpoczęciem selekcji, to komitet organizacyjny w postępowaniu dwuetapowym podejmuje ostateczną decyzję o dopuszczeniu filmów do konkursu".

W komunikacie podano, że "w pierwszym etapie zespół selekcyjny wybrał 21 z 40 zgłoszonych filmów, które zarekomendował komitetowi. W drugim etapie komitet organizacyjny zakwalifikował do udziału w Konkursie Głównym tegorocznej edycji festiwalu 16 obrazów, w tym 13 zaproponowanych przez zespół selekcyjny".

Podkreślono także, że "decyzja została przyjęta głosami 11 członków komitetu. Jedna osoba wstrzymała się od głosu. Nikt nie był przeciwny".

Kontrowersje wokół wyboru filmów

Po publikacji listy filmów, które ostatecznie trafiły do Konkursu Głównego, część środowiska filmowego skrytykowała wybór tytułów, wskazując na niezrozumienie powodów odrzucenia z listy między innymi "Mowy ptaków" Xawerego Żuławskiego. Film powstał do ostatniego scenariusza ojca reżysera - Andrzeja Żuławskiego.

Producent "Mowy ptaków" Marcin Wierzchosławski napisał w sobotę w mediach społecznościowych: "Tak, to prawda, nie chcą nas na gdyńskim festiwalu. Pomimo jednogłośnej rekomendacji Zespołu Selekcyjnego organizatorzy festiwalu w Gdyni zdecydowali o wykluczeniu filmu Xawerego Żuławskiego z możliwości uczestnictwa w konkursie głównym".

"Wybór dokonany przez zespół selekcyjny został zlekceważony"

W poniedziałek Gildia Reżyserów Polskich opublikowała w tej sprawie oświadczenie, w którym "wyraża głębokie zaniepokojenie selekcją filmów na tegoroczny Konkurs Główny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wybór dokonany przez Zespół Selekcyjny został zlekceważony decyzją Komitetu Organizacyjnego".

"Jest to kolejny dowód − obok likwidacji funkcji Dyrektora Artystycznego − na rezygnację organizatorów Festiwalu z artystycznych priorytetów na rzecz 'branżowych' układów. W takim kształcie Festiwal Polskich Filmów Fabularnych nie będzie w stanie dotrzymać kroku rozwojowi polskiego kina" - napisano.

Oświadczenie podpisał zarząd Gildii - z przewodniczącym Andrzejem Jakimowskim oraz przewodniczącą honorową Agnieszką Holland na czele.

ZOBACZ PEŁNĄ TREŚĆ KOMUNIKATU >

Dyrektor festiwalu o selekcji filmów

W reakcji na to jeszcze we wtorek dyrektor Kopeć opublikował komunikat.

"W związku z pytaniami dotyczącymi tegorocznej selekcji do Konkursu Głównego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, informuję, że ostatecznego wyboru filmów dokonał Komitet Organizacyjny, opierając się na zasadach opisanych w paragrafie 7. regulaminu" – poinformował dyrektor.

Punkt 7 mówi, że do konkursu głównego kwalifikuje się maksymalnie 16 filmów, a w ramach preselekcji zespół selekcyjny rekomenduje do udziału w Konkursie Głównym maksymalnie 20 filmów, spośród których Komitet Organizacyjny jest zobowiązany zatwierdzić co najmniej osiem. Ostatecznej kwalifikacji filmów do Konkursu Głównego dokonuje Komitet Organizacyjny.

"Zespół selekcyjny zarekomendował 21 filmów, z czego 13 zostało zaakceptowanych przez Komitet. Następnie Komitet uzupełnił zestaw filmów o 3 tytuły. Ostatecznie wybrano 16 filmów do Konkursu Głównego, w drodze głosowania odrębnie nad każdym filmem" - napisał Kopeć.

ZOBACZ KOMUNIKAT DYREKTORA 44. FPFF W GDYNI> W skład komitetu organizacyjnego wchodzą dyrektor festiwalu Leszek Kopeć, przewodniczący rady programowej Wojciech Marczewski, wiceminister kultury Paweł Lewandowski, Jacek Bromski (prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich), Radosław Śmigulski (dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej), Jacek Kurski (prezes TVP), Krzysztof Olendzki (dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza), Rafał Wiśniewski (dyrektor Narodowego Centrum Kultury), Artur Adamski (wicedyrektor Departamentu Edukacji i Wydawnictw NBP), Agnieszka Odorowicz (Cyfrowy Polsat) oraz przedstawiciele pomorskiego samorządu i miasta Gdyni.

"Nikt nie będzie chciał firmować fasadowego zespołu selekcyjnego"

Wojciech Marczewski, odnosząc się do sprawy, mówił w środę że "ze strony członków rady programowej otrzymuje głosy z prośbą o zwołanie zebrania i złożenie oficjalnego stanowiska w tej sprawie".

W ocenie Marczewskiego, jeżeli środowisku filmowemu nie udałoby się porozumieć z organizatorami festiwalu, wielu twórców zrezygnuje z członkostwa w radzie.

- To już się stało, ponieważ zdanie członków zespołu selekcyjnego, czyli ludzi, którzy wybrali tych osiem filmów i wyznaczyli w sumie 20 filmów, zostało zlekceważone. Oni oświadczyli, że się wypisują z rady programowej, a członkami zespołu selekcyjnego, według statutu festiwalu, mogą być tylko członkowie rady i podejrzewam, że wielu innych również złoży rezygnację – powiedział.

Marczewski zwrócił także uwagę, że "nikt nie będzie chciał firmować fasadowego zespołu selekcyjnego, który niby wybiera filmy, ale można z tym zrobić, co się chce".

- Jest też trzecia możliwość, że komitet organizacyjny zdecyduje, że to on wybiera filmy, co byłoby kompletną głupotą, dlatego że ja bym poważnie kwestionował jego przygotowanie merytoryczne do tego, żeby decydować, które filmy są filmami artystycznymi, ciekawymi. Tej selekcji przynajmniej w części powinni dokonywać ludzie, którzy są zawodowcami – podkreślił.

"Bojkot festiwalu na pewno odbyłby się ze szkodą dla środowiska filmowego"

W środowisku filmowym pojawiły się propozycje bojkotu festiwalu.

Odniosła się do nich Kinga Dębska, mówiąc, że "wśród filmów, które mają być pokazane w Gdyni, jest wiele wspaniałych produkcji i bojkot festiwalu na pewno odbyłby się ze szkodą dla środowiska filmowego. Uważam, że na festiwalu powinno być miejsce zarówno dla filmów artystycznych, jak i dla filmów środka".

Z kolei przewodniczący rady programowej Wojciech Marczewski propozycje bojkotu festiwalu nazwał "błędem".

- Proszę sobie wyobrazić ludzi, których filmy zostały zakwalifikowane do konkursu i oni nagle staną się zdrajcami środowiska. A wśród nich są również debiutanci. Ich pierwszy film pełnometrażowy został wyróżniony - bo tak to należy nazwać - i dostał się do Konkursu Głównego, a teraz nagle oni będą musieli decydować, czy ten film wycofać, czy nie wycofać. Jest to nie fair. Tych ludzi nie powinno się stawiać w takiej sytuacji - mówił.

- Uważam, że są możliwości czasowe, formalne i techniczne do tego, żeby przedstawiciele środowiska rozmawiali z komitetem organizacyjnym i przekonali go o konieczności dołączenia tych czterech filmów, które zostały odrzucone - w moim przekonaniu - absolutnie wbrew prawu i wbrew umowie – podkreślił Marczewski.

Autor: akr, tmw//plw / Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Velvet Spoon