Fani znają ją z "Jeziora marzeń". Przeszła operację usunięcia guza mózgu

Busy Philipps
James Van Der Beek
Źródło zdj. gł.: Abaca/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Busy Philipps, znana w Polsce z serialu "Jezioro marzeń", wyjawiła, że kilka miesięcy temu przeszła operację usunięcia guza mózgu. "Doceniam to, że żyję" - stwierdziła w wywiadzie, opowiadając o trudnym okresie po diagnozie.

Zaraz po otrzymaniu informacji o roli w nowym serialu, Busy Philipps odebrała telefon od lekarza. Przekazał, że podczas MRI wykryto u niej guza i potrzebne są dalsze badania. Aktorka, znana z popularnego w latach 90. serialu "Jezioro marzeń", w najnowszym wywiadzie dla magazynu "People" wróciła do tego trudnego okresu, nazywając go "sześcioma najdziwniejszymi miesiącami swojego życia". - Doceniam to, że żyję - podsumowała.

Operację usunięcia złośliwego guza mózgu - skąpodrzewiaka (oligodendroglioma), który jest rodzajem glejaka - aktorka przeszła w marcu. Jak podaje "People", obawiając się utraty roli, 47-latka ukrywała swoje problemy zdrowotne. Kilka tygodni później rozpoczęła zdjęcia do nowej produkcji.

Busy Philipps wspomina diagnozę

Jak glejak został wykryty? Philipps poddała się profilaktycznie rezonansowi całego ciała. W ocenie lekarza nie było początkowo powodu, by wykonywać badanie - uznano ją za zdrową, nie miała niepokojących objawów. Badanie miała zaplanowane na dzień po tym, gdy media obiegła informacja o śmierci na raka jelita Jamesa Van Der Beeka, jej kolegi z planu. Choć rozważała rezygnację z rezonansu, przyjaciel przekonał ją do jego wykonania. Po badaniu MRI usłyszała od lekarza: - To prawdziwy guz, Busy. I musi zostać usunięty.

Według "People" aktorka usłyszała od medyków, że guz miał drugi stopień złośliwości. Udało się go wykryć wcześnie i usunąć. - Kim jestem? Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie - mówi teraz Philipps. Nie przechodziła dodatkowego leczenia w postaci naświetlań czy chemioterapii, ale będzie musiała badać się regularnie.

Źródło: People, Variety
Czytaj także: