Tomasz Stockinger w piątek wyznał na antenie TVN24, że Bożena Dykiel była dla niego "wzorem". Jak podkreślił, aktorka była osobą, która "pokazywała wszystkim, z pięknym rezultatem, jak można o siebie dbać, jak można w późniejszym wieku pięknie się prezentować, mieć znakomitą figurę, dobry humor, dobre samopoczucie." - Ciągle do przodu - zaznaczył aktor.
Tomasz Stockinger: będziemy ją pamiętać i kochać
- Wiadomość, która do mnie dociera dzisiaj, jest w sprzeczności z tym, co nam Bożena pokazywała przez tyle lat. Parę miesięcy temu dochodziły mnie skrawki wiadomości, że się gorzej czuje, że ma kłopoty zdrowotne - mówił Tomasz Stockinger. - Będziemy ją pamiętać i kochać. Ona miała tyle energii, tyle radości w sobie... - kontynuował. Informację o śmierci Bożeny Dykiel nazwał "hiobową wiadomością".
Zmarłą aktorkę opisał jako "wszechstronną". - Przede wszystkim będziemy ją pamiętać ze wspaniałej roli w "Znachorze" - dodał, mówiąc o "brawurowym" zagraniu postaci Soni w filmie Jerzego Hoffmana.
Aktor mówił w TVN24 również o roli Goplany w "Balladynie" Juliusza Słowackiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza z 1974 roku. - To było i zabawne, i szokujące, i miało swoich krytyków, ale to znakomita okazja dla każdego aktora wziąć udział w czymś tak oryginalnym i w doświadczeniu, które nie jest wielu dane - kontynuował. - Na pewno będziemy pamiętać ją na motocyklu - dodał, odnosząc się do słynnej sceny ze spektaklu Hanuszkiewicza.
Anna Guzik: jej największą radością było dbanie o najbliższych
Anna Guzik, grająca od lat wraz z Bożeną Dykiel w serialu "Na Wspólnej", wiadomość o śmierci aktorki określiła jako "szokującą". - Wyobrażałam sobie jej emeryturę, odejście z serialu ["Na Wspólnej" - red.], że będzie robiła to, co kocha robić, że będzie dbała o swojego pana Rysia [aktor Ryszard Kirejczyk, byli małżeństwem od 1977 roku - red.], o dziewczyny, o wnuków, że będzie pracowała w ogrodzie, gotowała. Jest mi strasznie smutno, że jej czas się tak szybko skończył - mówiła Anna Guzik w TVN24.
- Bożenka była niezwykle rodzinna - dodała, mówiąc, że aktorka chętnie opowiadała o swoich córkach i zainteresowaniach. - Jej największą radością było dbanie o najbliższych - zauważyła Anna Guzik, wskazując, że dotyczyło to również kolegów z planu. - Trochę matkowała i miała odwagę mówienia rzeczy, których czasami nie wypada mówić. Ona brała to na klatę i po prostu mówiła pewne rzeczy - dodała.
Ewa Gawryluk o "cioci dżemowej"
Ewa Gawryluk, również grająca od lat w "Na Wspólnej", podkreśliła, że "trudno jej mówić o Bożence w czasie przeszłym". - W sercu, w głowie, cały czas mam ją, widzę ją. I to zdjęcie, które wstawiłam na Instagram, żeby pokazać, że ta rodzinność wpływała na nas wszystkich na planie - mówiła w TVN24.
- Pracowałyśmy razem od dwudziestu kilku lat, czyli kawał życia tak naprawdę człowiek obok siebie czy ze sobą przechodził... - wspominała aktorka. Opowiedziała, jak jej córka, bywając w dzieciństwie na planie, nazywała Bożenę Dykiel "ciocią dżemową", bo przynosiła dla niej specjalnie robione dżemy, "wiedziała, że Marynia lubi dżemy truskawkowe". - Ona była nie tylko aktorką żywiołem, ale człowiekiem pełnym energii - podkreśliła Ewa Gawryluk.
Artur Barciś: była nie do podrobienia
Bożenę Dykiel wspomina również Artur Barciś, który towarzyszył aktorce na planie legendarnego "Znachora" z 1981 roku. Film Jerzego Hoffmana był dla niego debiutem fabularnym. - To było wielkie przeżycie, ponieważ byłem młodym aktorem, a ona już była wielką gwiazdą po genialnej roli w "Ziemi obiecanej" - wspominał aktor w TVN24.
- Była jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, nie do podrobienia - opisał swoją koleżankę. - Była prawdziwa. W jedyny sposób autentyczna, naturalna, chociaż wszystkie role, które grała, były kreacją - dodał.
Karol Strasburger: była dla mnie trochę siostrą
Karol Strasburger, pytany w TVN24 o najsilniejsze wspomnienie związane z aktorką podkreślił, że poznali się już na studiach. - Należę do tej nielicznej grupy, która właściwie się z nią wychowała, ponieważ byliśmy razem na roku. Wychowywali nas z kolei tacy artyści jak [Zbigniew] Zapasiewicz, Zofia Mrozowska, Jan Kreczmar, [Aleksander] Bardini- mówił aktor i prezenter.
- Była dla mnie trochę siostrą - wyznał, mówiąc, że Bożena Dykiel była mu bardzo bliska. - Bożenka była strasznie rodzinną i ciepłą osobą, taką kierowniczką życiową. Na wyjazdach teatralnych czy estradowych organizowała nam życie paradomowe. To ona robiła nam kolacyjki, śniadanka, zawsze miała ze sobą jakąś filiżankę, kawę, herbatę, przywoziła coś do jedzenia - kontynuował.
- Była zawsze ciepłą dziewczyną, koleżanką, a nie jakąś wielką gwiazdą - opisał zmarłą artystkę. - Nie chcę opowiadać o jej rolach, bo o tym wszyscy mówią. Życie prywatne mieliśmy bardzo bliskie - podkreślił Karol Strasburger.
Wiktor Zborowski o "fenomenalnych" rolach
Wiktor Zborowski powiedział, że Bożena Dykiel była "uosobieniem życia i radości życia, siły, życzliwości". W rozmowie na antenie TVN24 przypomniał, że aktorkę poznał w szkole teatralnej w 1969 roku, później przez lata razem pracowali w Teatrze Narodowym.
- Ona ogarniała wszystko, była po prostu wulkanem energii - dodał aktor, mówiąc o spotkaniach, które Bożena Dykiel co tydzień organizowała w teatrze. Zwrócił także uwagę na jej "fenomenalne" role Mady Müller w "Ziemi obiecanej" oraz Heleny w spektaklu "Wacława dzieje" w Teatrze Narodowym, mówiąc, że stawiają zmarłą artystkę "w rzędzie wybitnych aktorek dramatycznych".
Bożena Dykiel i Wiktor Zborowski byli twarzami kampanii społecznej "Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję". Aktor w TVN24 podkreślił, że była to "bardzo mądra" inicjatywa, bo należy mówić o tym, czym jest depresja. - Trzeba o tym dużo mówić, żeby ludzie zrozumieli, że nie należy się tego ani bać, ani wstydzić - wskazał.
"To była naprawdę wybitna kariera filmowa"
Wspomnienie poświęcone aktorce opublikował także krytyk, filmoznawca i dziennikarz Łukasz Maciejewski. "Bożena: ten żywioł, ta witalność, dołeczki i uśmiech. Jak to tak" - napisał na Facebooku. We wpisie wymienił liczne role artystki w filmach, serialach, teatrze i Teatrze Telewizji. "To była naprawdę wybitna kariera filmowa" - podkreślił krytyk.
W ubiegłym roku Łukasz Maciejewski prowadził spotkanie z Bożeną Dykiel w Łodzi. "Podejrzewam, że było to ostatnie publiczne spotkanie z aktorką. Bardzo była wzruszona, bardzo szczęśliwa" - czytamy w piątkowym wpisie. "Podczas naszej rozmowy w EC1 mówiła w swoim stylu: 'Wszystko jest ważne, i role, i splendory, i Wajda, i inni, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby rodzina była zdrowa i odżywiona, żeby zrobić dobre jedzonko mężowi i urobić się po pachy w ogrodzie. To jest moje credo. Żeby wszystko ze wszystkim połączyć. Da się? Mnie się udało'" - napisał krytyk.
"Nie ma już takich osobowości. Osobowości z takim rozmachem" - czytamy.
Jej role "stały się częścią kultowego dorobku polskiej kultury"
O śmierci Bożeny Dykiel w piątek rano poinformował ksiądz Andrzej Luter. Kondolecje bliskim zmarłej złożyło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. "Jej niezwykły talent i charyzma na stałe zapisały się w historii polskiego teatru, kina i telewizji" - przekazał resort w mediach społecznościowych.
"Bożena Dykiel była jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych postaci polskiej sceny aktorskiej. Debiutowała w filmie i teatrze w latach 70., a jej role zarówno dramatyczne, jak i komediowe na długo zapadały w pamięć widzów, od "Alternatywy 4" przez "Wesele", "Ziemię obiecaną" czy "Balladynę" po wiele innych kreacji, stały się częścią kultowego dorobku polskiej kultury" - czytamy we wpisie opublikowanym w piątek.
Opracował Maciej Wacławik / az
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Henryk Rosiak/PAP