Kontrowersyjny reżyser sprzedaje Złotą Palmę

[object Object]
Fragment filmu "Życie Adeli"Wild Bunch
wideo 2/35

Twórca filmu - uznawanego za najbardziej przesycony erotyzmem, jaki dotąd otrzymał Złotą Palmę w Cannes - podjął dramatyczną decyzję. Abdellatif Kechiche wystawi na sprzedaż swoje trofeum. W ten sposób chce zamknąć budżet swojego nowego filmu.

O tunezyjskim reżyserze Abdellatifie Kechiche'u świat usłyszał w 2013 roku, kiedy filmem "Życie Adeli - rozdział 1 i 2" zdobył Złota Palmę canneńskiego festiwalu i nagrodę przyznawaną przez międzynarodowe zrzeszenie krytyków filmowych FIPRESCI. Co ważne, jury pod przewodnictwem Stevena Spielberga najważniejsze trofeum w branży filmowej przyznało Tunezyjczykowi jednogłośnie. Po raz pierwszy historii festiwalu najważniejsza nagroda trafiła nie tylko w ręce reżysera, ale także dwóch aktorek, odgrywających główne role: Adele Exarchopoulos i Lei Seydoux.

Obecnie reżyser pracuje nad nowym projektem: "Mektoub, My Love". Film utknął jednak na etapie postprodukcji ze względu na kłopoty z budżetem. Reżyser, żeby zdobyć brakujące środki, postanowił wystawić na sprzedaż swoją Złotą Palmę oraz kilka olejnych płócien, które odgrywały ważną rolę w nagrodzonym w Cannes filmie.

Dramatyczna decyzja reżysera

O swojej decyzji Tunezyjczyk poinformował w oświadczeniu przesłanym przez jego rzecznika do redakcji "The Hollywood Reporter". "W celu pozyskania niezbędnych środków do zakończenia postprodukcji bez kolejnych opóźnień francuska firma producencka i dystrybucyjna Quat'Sous zorganizuje aukcje przedmiotów związanych z dorobkiem Kechiche'a" - czytamy w oświadczeniu. Jak donosi "The Hollywood Reporter", rzecznik nie poinformował, jaka kwota jest potrzebna do zakończenia prac nad filmem. Amerykański magazyn podkreśla, że sam Kechiche nie chciał skomentować swojej dość drastycznej decyzji. Jednak kontrowersje reżyserowi nie są obce. Media przypominają, że "Życie Adeli" jest dotychczas najbardziej przesyconym seksem filmem, nagrodzonym Złotą Palmą.

Historia lesbijskiej miłości była adaptacją francuskiej powieści graficznej Julie Maroh "Le bleu est une couleur chaude". Krótko po ceremonii Lea Seydoux otwarcie skrytykowała otwarcie sposób reżyserowania Tunezyjczyka i zapowiedziała, że nie ma zamiaru więcej współpracować z Kechiche'em. Reżyser w liście otwartym zaprzeczył słowom Seydoux, nazywając ją "aroganckim, rozpuszczonym dzieckiem".

Autor: tmw\mtom/jb / Źródło: The Guardian, The Hollywood Reporter

Pozostałe wiadomości