Stali przed klubem, kierowca wjechał w nich autem i przygniótł do ściany. Jest wyrok
Sąd zmienił kwalifikację czynu przyjętą przez prokuraturę - z usiłowania zabójstwa dwóch osób na usiłowanie i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
W poniedziałek (10 sierpnia) przed Sądem Okręgowym w Toruniu zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd skazał Pawła na 11 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł również pięcioletni zakaz zbliżania się do poszkodowanych, a także zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez pięć lat. Paweł W. musi też zapłacić pięć tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i pokryć szkody, które wyrządził w klubie.
Sąd uznał, że Paweł W. będzie odbywał karę w systemie terapeutycznym. Mężczyzna jest uzależniony m.in. od alkoholu.
Wyrok nie jest prawomocny.
Toruń. Dramatyczne sceny przed klubem
Do tych dramatycznych wydarzeń doszło w maju ubiegłego roku przed jednym z klubów sportowych przy ulicy Kociewskiej w Toruniu. Najpierw wewnątrz lokalu między Pawłem W. a Filipem Sz. wywiązała się kłótnia. Paweł W. miał prowokować Filipa Sz. Zniszczył będące na wyposażeniu klubu mienie - komputer, kasę fiskalną. Po krótkim czasie został wyprowadzony z lokalu na zewnątrz, gdzie doszło do szarpaniny między nim a pokrzywdzonym i jeszcze jednym uczestnikiem imprezy.
- Mężczyźni wzajemnie okładali się pięściami. Ostatecznie zostali rozdzieleni. Oskarżony Paweł W. pozostał na zewnątrz, na terenie placu, gdzie wsiadł do swojego pojazdu marki Skoda. Usiadł na miejscu kierowcy. Świadkowie, w tym pokrzywdzony, widząc, co się dzieje, próbowali mu przeszkodzić. Wiedzieli, że Paweł W. jest pod znacznym wpływem alkoholu - informowała prokurator Izabela Oliver, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
To im się jednak nie udało, ponieważ Paweł W. zamknął się od środka. Następnie wycofał samochód, po czym widząc żonę Filipa Sz. wychodzącą z lokalu, z impetem ruszył samochodem do przodu. W tym czasie Filip Sz. zaczął biec w stronę kobiety. Paweł W. uderzył w stojących przy ścianie budynku małżonków, przygniatając ich, a następnie w jeden z zaparkowanych samochodów.
- Pomimo licznych sprzeciwów osób obecnych na miejscu, usiłujących dostać się do środka pojazdu, nie zdołano zatrzymać oskarżonego. Paweł W. gwałtowanie wycofał samochodem na środek placu, przeciągając pokrzywdzonego za sobą, a następnie, dociskając jego ciało do ściany wyjechał z terenu obiektu - podała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Sprawca zadzwonił na numer alarmowy, prosząc o pomoc. Poinformował, że został napadnięty w klubie, gdzie dwie osoby zostały poszkodowane, gdy wyjeżdżał samochodem, "bo weszły mu przed maskę". Jak dodał, uciekł z miejsca, bo był atakowany. Mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu.
Para doznała bardzo poważnych obrażeń ciała. Do dziś walczą o powrót do sprawności.