Kolejne uderzenie w mafię śmieciową. Wśród zatrzymanych były burmistrz

Składowisko nielegalnych opadów w Giebni k. Pakości
Kolejne zatrzymania w sprawie afery śmieciowej
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali kolejne cztery osoby w związku ze stworzeniem nielegalnego systemu składowania i przetwarzania odpadów na składowisku w Giebni (Kujawsko-Pomorskie). Wśród zatrzymanych jest między innymi były burmistrz gminy Pakość.

W czwartek Centralne Biuro Śledcze Policji poinformowało o kolejnych zatrzymaniach w sprawie tak zwanej mafii śmieciowej. Wśród zatrzymanych są cztery osoby z powiatu inowrocławskiego podejrzane o stworzenie mechanizmu nielegalnego deponowania i przetwarzania odpadów na składowisku w Giebni.

Wśród nich są były burmistrz gminy Pakość, dwaj prezesi gminnej spółki zarządzającej gospodarką odpadami oraz właścicielka nieruchomości, która udostępniła teren pod nielegalny proceder.

"Śledztwo wykazało, że członkowie grupy stworzyli system ochrony przed organami ścigania. Podejrzani monitorowali ruch pojazdów policji oraz inspekcji ochrony środowiska. Co szczególnie bulwersujące, w sposób nieuprawniony wykorzystywano bazę CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) do weryfikacji numerów rejestracyjnych pojazdów mogących należeć do służb" - podało Centralne Biuro Śledcze Policji.

Wcześniej zatrzymano kierownika składowiska w Giebni. Piotr S. został aresztowany w maju 2024 roku, w areszcie spędził trzy miesiące. Śledztwo jest w toku. Będzie odpowiadał z wolnej stopy. Zatrzymano również urzędnika z wydziału komunikacji w starostwie powiatowym w Inowrocławiu. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna miał wspierać grupę przestępczą, dostarczając jej poufnych informacji.

Składowisko nielegalnych opadów w Giebni koło Pakości
Składowisko nielegalnych opadów w Giebni koło Pakości
Źródło: tvn24.pl

Z kolei w październiku 2025 roku z inicjatywny wojewody wszczęto kolejne śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i uprawnień między innymi przez byłego kujawsko-pomorskiego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska. W tej sprawie trwa prokuratorskie śledztwo.

Nielegalne składowisko odpadów w Giebni

Kontrole Najwyższej Izby Kontroli wykazały, że do Giebni sprowadzano za dużo odpadów, brano za to za mało pieniędzy i poczyniono przy tym mnóstwo błędów w dokumentacji. Z ustaleń Prokuratury Regionalnej w Łodzi wynika, że na wysypisku w Giebni składowano substancje toksyczne, niebezpieczne dla środowiska, tyle że oficjalnie tego nie rejestrowano.

Składowisko nielegalnych opadów w Giebni k. Pakości
Składowisko nielegalnych opadów w Giebni k. Pakości
Źródło: tvn24.pl

Kontrolerzy stwierdzili również, że stawki, po których przyjmowane były odpady na składowisko, były znacząco zaniżane. Wpłynęło to na atrakcyjność składowiska. Gmina w ten sposób straciła około 250 milionów złotych.

- Na składowisku zalega około 1 milion 750 tysięcy metrów sześciennych. Według opinii biegłych do Giebni przywieziono nawet 300 tysięcy ton odpadów ropopochodnych. Gdy pomnożymy to przez 1650 złotych za tonę, czyli koszt jednostkowy opłaty marszałkowskiej, to wychodzi niespełna pół miliarda złotych, które powinno trafić do urzędu marszałkowskiego tytułem gospodarczego korzystania ze środowiska, z czego 60 procent powinno trafić do nas, czyli około 295 milionów złotych - wylicza dziś Michał Siembab, burmistrz gminy Pakość.

Składowisko nielegalnych opadów w Giebni koło Pakości
Składowisko nielegalnych opadów w Giebni koło Pakości
Źródło: tvn24.pl

Odpady przestały być wwożone na składowisko kilka dni po wiosennych wyborach samorządowych w 2024 roku. Grupa, która operowała na tym terenie, dwa dni po wyborach zabrała cały sprzęt. Na składowisku jeszcze przez jakiś czas działał Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK), ale w maju 2024 aresztowano jego kierownika. Wówczas zarząd przedsiębiorstwa podjął decyzję o zamknięciu składowiska.

Opracował Michał Malinowski /tok

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: