Protest przeciwników transportu konnego na drodze do Morskiego Oka. Policja usunęła aktywistów z jezdni
Na drodze do Morskiego Oka w sobotę odbywała się kolejna pikieta przeciwników transportu konnego. Aktywiści DIOZ domagają się likwidacji przewozów konnych na trasie. - Konie te są męczone nad Morskim Okiem ze szczególnym okrucieństwem. My na to nigdy w życiu nie pozwolimy. My już nie negocjujemy. My żądamy usunięcia tego typu przewozów nad Morskim Okiem - w rozmowie z TVN24 wyjaśniła Krystyna Pietruszka z Ruchu Społecznego Dla Zwierząt.
Chcieli również zamknięcia drogi na czas protestu, jednak starosta tatrzański nie wyraził na to zgody. Zaprzęgi wożą więc turystów zgodnie z planem.
Mimo to działacze usiedli na asfalcie. Policjanci usunęli ich z drogi siłą.
W tym samym miejscu pojawili się kontrmanifestanci, mieszkańcy Podhala, którzy sprzeciwiali się działaniom aktywistów. - Wychowywaliśmy się tu z końmi i będziemy walczyć o to, aby te konie nadal tu były, tak jak ma to miejsce od pokoleń. Jest masa koni, są zadbane - powiedział jeden z nich.
Podczas protestu policja zatrzymała jednego z liderów organizacji, Konrada Kuźmińskiego.
DIOZ chce przejąć przewozy
Przedstawiciele DIOZ zapowiedzieli w środę w Starostwie Tatrzańskim, że chcą rozpocząć własną działalność przewozową na trasie do Morskiego Oka. Następnie zamierzają zakwestionować obowiązujące zasady transportu i doprowadzić do zastąpienia koni pojazdami elektrycznymi.
Aktywiści chcą również, aby około 300 koni pracujących na tej trasie zostało odkupionych przez Tatrzański Park Narodowy. TPN miałby, według ich propozycji, zapewnić zwierzętom dożywotni byt i wykorzystywać je między innymi do wypasu górskich hal.
Organizacje prozwierzęce od lat domagają się likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka. Wskazują na przeciążanie i przemęczanie zwierząt. DIOZ nie odpowiedział jednak na pytania Polskie Agencji Prasowej dotyczące podstaw twierdzeń, że konie pracujące na trasie są przeciążane lub męczone.
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie DIOZ
Działalność DIOZ jest przedmiotem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy. Jak informowała prokuratura, postępowanie dotyczy licznych zawiadomień osób pokrzywdzonych działalnością organizacji.
Śledczy wyjaśniają między innymi kwestie bezprawnego przywłaszczania zwierząt przez osoby, które miały sugerować, że działają w ramach instytucji publicznej. Postępowanie obejmuje zawiadomienia pokrzywdzonych z całej Polski. Prokuratura bada również sposób sprawowania opieki nad odbieranymi zwierzętami oraz ich dalsze losy.
Badania koni nie potwierdzają przeciążenia
Według wyników corocznych badań weterynaryjnych i ortopedycznych większość koni pracujących na trasie do Morskiego Oka jest w dobrej kondycji. W tegorocznych badaniach nie przeszły ich dwa spośród 282 zwierząt.
Twierdzeń o przeciążeniu koni nie potwierdziły także wcześniejsze postępowania prokuratorskie. Według Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami są legalne, jeśli przestrzegane są przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt. Przeciwko likwidacji transportu konnego opowiadają się między innymi naukowcy zajmujący się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni.
Z danych TPN wynika, że na trasie do Morskiego Oka nie odnotowano przypadku padnięcia konia z powodu przeciążenia lub przemęczenia. Na tej trasie padły trzy konie, jednak - według informacji Parku - ich śmierć nie była spowodowana wysiłkiem.
Wśród przyczyn wymieniono nagłe zachorowania, w tym pęknięcie aorty i kolkę żołądkową. W jednym przypadku zwierzę miało zostać spłoszone przez nisko przelatujący śmigłowiec ratowniczy.
Od września krótsza trasa dla zaprzęgów
Od 1 września ma rozpocząć się pilotaż nowej organizacji transportu wypracowanej przez Tatrzański Park Narodowy, samorząd, fiakrów i Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
W jego ramach trasa przewozów konnych ma zostać skrócona. Zaprzęgi mają kursować od Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza.
Równolegle na trasie funkcjonuje transport elektryczny.