Uciekał przed policją, padły strzały. Kierowca trafił do aresztu

Kraków

Policyjny pościg przed ZakopanemTeleserwis TVN24
wideo 2/6

Zakopiański sąd zdecydował o aresztowaniu na dwa miesiące 35-latka, który w piątek, po pościgu, został zatrzymany przez policjantów - poinformował w poniedziałek oficer prasowy zakopiańskiej policji asp. szt. Roman Wieczorek. Marcin P. usłyszał trzy zarzuty, grozi mu do 5 lat więzienia. W trakcie policyjnej akcji padły strzały.

Prokurator przedstawił 35-latkowi trzy zarzuty: niezatrzymania się do policyjnej kontroli, złamania zakazu prowadzenia pojazdów oraz posiadania narkotyków, które policjanci znaleźli w samochodzie. Uznano również, że zachowanie mężczyzny groziło bezpośrednio bezpieczeństwu powszechnemu. W trakcie piątkowej policyjnej akcji padły strzały.

Kierowca aresztowany

Wieczorek wyjaśnił, że mieszkańcowi Warszawy za popełnione przestępstwa grozi do pięciu lat więzienia. Jak poinformował, w poniedziałek Sąd Rejonowy w Zakopanem zdecydował o zastosowaniu dwumiesięcznego aresztu dla Marina P.; wcześniej wnioskował o to prokurator.

Jak podano, osobno policja prowadzi sprawę złamania przepisów Kodeksu drogowego; dopatrzono się w tym przypadku 10 wykroczeń, takich jak między innymi jazda pod prąd, znaczne przekroczenie dopuszczalnej prędkości, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej i w rejonie przejść dla pieszych. Wszystkie te wykroczenia zostaną zsumowane, a decyzję o karze będzie podejmować sąd.

Przyznaje się i wyjaśnia

Jak wskazuje prokuratura, sąd zgodził się z opinią śledczych, że kierowca, który uciekał przed policją może również podjąć próbę ucieczki z kraju. Dlatego Marcin P. został aresztowany na dwa miesiące. W tym czasie śledczy będą mieli pełne ręce roboty. - W tym terminie prokurator będzie musiał pozyskać opinie toksykologiczne. Krew podejrzanego została wysłana do badań na obecność środków odurzających. dodatkowo będziemy musieli pozyskać materiał filmowy – tłumaczy Jacek Dyka z prokuratury Rejonowej w Zakopanem.

Jeśli badanie krwi wykaże obecność narkotyków, lista zarzutów dla Marcina P. zostanie uzupełniona.

- Podejrzany przyznał się do postawionych mu dotychczas trzech zarzutów i złożył obszerne wyjaśnienia – dodaje Dyka.

Prokuratura zbada też okoliczności, w których policjanci ścigający kierowcę oddali strzały. – Na razie funkcjonariusz, który strzelił, zgodnie z decyzją psychologa nie może być przesłuchany – podaje Dyka. Prokurator zaznaczył jednak, ze takie przesłuchanie najprawdopodobniej odbędzie się w przeciągu kilku tygodni.

Zbadana będzie też substancja znaleziona przy zatrzymanym. Według wstępnych ustaleń to narkotyki.

Pościg w Zakopanem

Do pościgu doszło w piątek w okolicach Zakopanego. Policjanci prowadzący kontrolę drogową w ramach akcji "Znicz" w Białym Dunajcu namierzyli hondę, która, jadąc z prędkością 140 km/h, wymijała i wyprzedzała inne auta. Kierowca samochodu nie zareagował na sygnały policji do zatrzymania.

Policjanci rozpoczęli pościg za uciekającym autem. W tym samym czasie dyżurny zakopiańskiej komendy wysłał kolejny radiowóz na osiedle Ustup, na wjeździe do Zakopanego, gdzie kierowca samochodu, jadąc z dużą prędkością, próbował staranować policjantów, lekko potrącając jednego z nich. Padły strzały, ale kierowcy udało się uciec w kierunku Zakopanego. Kolejne radiowozy wysyłano na rondo na Chramcówkach przy głównym wjeździe do miasta.

Ostatecznie kierowca, widząc policyjną blokadę, uderzył w inny samochód i zatrzymał się na ogrodzeniu. Okazało się, że miał on już zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych za jazdę pod wpływem środków odurzających. Według policji kontakt z kierowcą był utrudniony.

W samochodzie była również 26-letnia Ukrainka, która po przesłuchaniu została zwolniona.

Autor: wini/ks / Źródło: PAP/ TVN 24 Kraków

Źródło zdjęcia głównego: Kontakt 24 | Krzywy