Do dwóch niebezpiecznych zdarzeń doszło w sobotę na Rysach. O sytuacji poinformował w swoich mediach społecznościowych podróżnik Leszek Piszczyk, który był świadkiem wydarzeń.
Jak zrelacjonował, pierwszy wypadek wydarzył się przy wejściu do tzw. rysy. Jeden z turystów poślizgnął się i zaczął zsuwać się w dół stromym fragmentem szlaku.
"Chłopak przy wejściu do rysy źle postawił nogę. Stracił równowagę, wypadł mu czekan i z ogromną prędkością zjechał całą rysą w dół. Nie miał już jak się zatrzymać" - napisał Piszczyk.
Mężczyzna miał dużo szczęścia i nie odniósł poważnych obrażeń. Po sprawdzeniu jego stanu przez towarzyszącego mu lekarza zszedł z góry o własnych siłach.
Bryła lodu uderzyła w turystę
W tym samym czasie doszło do drugiego wypadku, nieco niżej na trasie. Inny turysta został uderzony bryłą lodu, stracił równowagę i również zaczął zsuwać się w dół. Był poturbowany, szczególnie na twarzy.
Poszkodowanemu pomógł, obecny na miejscu, przewodnik tatrzański. Po konsultacji z ratownikami TOPR zdecydowano, że turysta zostanie sprowadzony na dół. Przewodnik asekurował go na linie podczas zejścia.
Mężczyznę doprowadzono do schroniska nad Morskim Okiem, gdzie przekazano go ratownikom TOPR.
- Osoby będące na miejscu nie miały zasięgu telefonii komórkowej. Zgłoszenie o zdarzeniu otrzymaliśmy przez jeden z satelitarnych systemów powiadamiania ratunkowego. Dopiero po pewnym czasie udało się ustalić, że poszkodowani zdołali samodzielnie zejść na dół. Jeden z turystów zgłosił się później do naszej dyżurki. Po wstępnym opatrzeniu ratownik zdecydował, że powinien trafić do szpitala - wyjaśnił nam ratownik TOPR Jakub Hornowski.
Tym razem oba zdarzenia zakończyły się szczęśliwie, ale - jak podkreślił Piszczyk - zimowe wejście na Rysy wymagają doświadczenia i odpowiedniego przygotowania.
"Rysy zimą to nie spacer. Góry są piękne. Ale trzeba je traktować poważnie" - podsumował w swoim wpisie.
Opracowała Natalia Grzybowska /tok
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock, Leszek Piszczyk/Facebook