Proces Andrzeja Jeża rozpoczął się w środę przed Sądem Rejonowym w Tarnowie. Biskup diecezji tarnowskiej został oskarżony przez prokuraturę o to, że nie zawiadomił niezwłocznie organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich poniżej 15. roku życia przez dwóch podległych mu księży - Stanisława P. i Tomasza K.
To pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Na rozprawę przyszła kobieta, która powiedziała, że była ofiarą pewnego duchownego jako mała dziewczynka. Skrzywdził ją inny ksiądz, niezwiązany z tą sprawą.
- Wreszcie, wreszcie. 37 lat amnezji, 37 lat, rozumiecie? Zapomnienia - mówiła wzburzona przed salą rozpraw. - To jest tak potężna tragedia dla wielu dorosłych kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej i gwałtu jako małe dziewczynki. Niech to świat usłyszy wreszcie - dodała.
Biskup Andrzej Jeż nie przyznał się do winy. Twierdził, że w obu przypadkach organy ścigania miały o nich informacje. Składając swoje wyjaśnienia, zaznaczył, że "pedofilia w ogóle, a zwłaszcza w Kościele, jest naganna i należy z nią z całą stanowczością podejmować walkę".
- Jest to trudne doświadczenie i Kościół musi się z tym uporać, żeby oczyszczony był wiarygodnym świadkiem Ewangelii. Trzeba uszanować wszystkie osoby pokrzywdzone. Ubolewam, że to się dokonuje, dokonywało - mówił przed sądem biskup. - We wszystkich komunikatach, wypowiedziach ubolewam i przepraszam wszystkie osoby skrzywdzone i inne osoby, które ucierpiały z tego powodu, to często rodziny - mówił.
Hierarcha dodał, że środowy proces jest wynikiem paradoksu, ponieważ - jak stwierdził - odpowiada on za to, że zgłosił przypadki pedofilii. - Paradoksalnie za gorliwość jestem oskarżony - ocenił.
Twierdzi, że o przestępstwach często dowiadywał się ostatni
Odnosząc się do zarzutów, biskup tłumaczył, że podlega dwóm porządkom prawnym - prawu kościelnemu oraz cywilnemu, a po uwiarygodnieniu informacji przed sądem kanonicznym zgłaszał sprawy organom ścigania.
Zaznaczał, że samą kwestią przypadków pedofilii zajmował się powołany przez niego w 2015 roku delegat ds. molestowania małoletnich, który miał "pełną władzę i autonomię" w działaniach związanych z przyjmowaniem zawiadomień o poszkodowanych przez księży i nie musiał o nich informować biskupa. On sam - przekonywał - często dowiadywał się o przestępstwach seksualnych jako ostatni.
Nawiązując do kwestii niezwłocznego zgłaszania spraw organom ścigania, wskazywał, że nie od razu znał przepis, na podstawie którego miał to uczynić, a jego interpretacja początkowo była niejasna. Seksualne wykorzystanie małoletniego poniżej 15. roku życia znalazło się wśród przestępstw, które należy niezwłocznie zgłosić organom ścigania, w 2017 roku na mocy nowelizacji Kodeksu karnego.
- Proces recepcji noweli artykułu w Kościele w Polsce i diecezji był wydłużony. Dopiero sprawy nadchodzące sprawiły, że około 2018, 2019 roku ta świadomość pojawiła się z całą wyrazistością. W związku z tym Konferencja Episkopatu Polski wydała w 2019 roku wytyczne, w których podkreśliła, że artykuł 240 (Kodeksu karnego - red.) obowiązuje każdego duchownego - mówił zwierzchnik diecezji.
Tłumaczył, że wiarygodne informacje o przestępstwach seksualnych księdza Stanisława P. uzyskał w sierpniu 2020 roku, kiedy delegat dokonał zgłoszenia organom. Wskazywał, że czyny P. były w większości popełnione w trakcie pobytu kapłana w Ukrainie i w związku z tym nie było jasne, czy powinny być sądzone w Polsce. Jak dodał, kuria dokonała jednak zgłoszenia w związku z brakiem reakcji władz ścigania i "nawet wbrew opinii wielu prawników".
Wcześniej diecezja powiadomiła watykańską Dykasterię Nauki Wiary, a ta zleciła przeprowadzenie procesu kościelnego. Kanoniczne postępowanie w 2020 roku potwierdziło zarzuty względem duchownego.
Kolejne posiedzenie sądu w sprawie biskupa Jeża zaplanowane jest na 2 marca.
Sędziowie znają biskupa, chcieli przekazać sprawę
Akt oskarżenia przeciwko biskupowi w 2024 roku trafił do sądu. Długo nie było jasne, gdzie i kiedy rozpocznie się proces.
Początkowo, w listopadzie 2024 roku, tarnowski sąd wystąpił do Sądu Najwyższego z inicjatywą przekazania sprawy innemu równorzędnemu organowi. Argumentował wówczas, że miejscowi sędziowie znają biskupa Andrzeja Jeża z organizowanych corocznie spotkań opłatkowych, które doprowadziły "nieraz do ścisłych relacji osobistych i towarzyskich", a to może budzić wątpliwości co do bezstronnego i obiektywnego rozpatrzenia sprawy.
Sąd Najwyższy oddalił jednak ten wniosek w grudniu 2024 roku. W uzasadnieniu wskazał, że bliskie relacje są podstawą do wystąpienia z wnioskiem o wyłączenie ze sprawy sędziego, któremu ją przydzielono, a nie cały sąd. Podkreślił też, że sąd nie może unikać spraw trudnych lub głośnych medialnie z powodu pełnionych przez oskarżonego funkcji. Gdyby to uniemożliwiało sprawiedliwe rozstrzygnięcie - zauważył SN - stawiałoby w ogóle pod znakiem zapytania możliwość sądzenia w mniejszych miejscowościach lokalnych prominentów. Zaznaczył, że Sąd Rejonowy w Tarnowie jest zdolny do orzekania "bezstronnego, opartego na przepisach i wolnego od jakichkolwiek poza procesowych wpływów".
Po oddaleniu wniosku sądu proces miał się rozpocząć w Tarnowie w kwietniu 2025 roku, ale z powodu choroby sędzi termin rozprawy był przekładany. Ostatecznie do sprawy wylosowano inną referent. Końcem 2025 roku na posiedzeniu przygotowawczym ustalony został nowy termin rozprawy.
Sprawę zgłoszono po postępowaniu kanonicznym
Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez dwóch kapłanów. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 roku umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast w przypadku ks. Tomasza K. tarnowska prokuratura w grudniu 2024 roku skierowała do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu akt oskarżenia.
W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych spraw wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów.
Przed rozpoczęciem procesu Kuria Diecezjalna w Tarnowie wydała komunikat, w którym oświadczyła, że władze diecezji zgłaszały przypadki wykorzystywania seksualnego przez księży, kierując się zasadą "zero tolerancji", również organom państwowym.
Z informacji kurii wynika, że o czynach Stanisława P. biskup dowiedział się w 2019 roku. Diecezja powiadomiła wtedy watykańską Dykasterię Nauki Wiary, a ta zleciła przeprowadzenie procesu. Kiedy kanoniczne postępowanie potwierdziło zarzuty względem duchownego, w sierpniu 2020 roku biskup zgłosił sprawę państwowym organom ściągania. Natomiast o przypadku molestowania małoletnich przez ks. Tomasza K. - według kurii - biskup powiadomił organy ścigania niezwłocznie po otrzymaniu tej informacji pod koniec grudnia 2021 roku. Kiedy wcześniej w tej sprawie toczył się proces kościelny, biskup miał nie wiedzieć, że wśród poszkodowanych były też osoby poniżej 15. roku życia. Zawiadomienie, tłumaczył, odbyło się zaraz po tym, jak jeden z poszkodowanych poinformował, że w czasie kiedy doszło do wykorzystywania seksualnego, był on nieletni.
Prokuratura: władze kościelne złożyły zawiadomienie, ale zbyt późno
Według prokuratury Kościół, który prowadził we własnym zakresie postępowania wewnętrzne w sprawie obu księży, dysponował wcześniej wiarygodnymi wiadomościami o przestępstwach pedofilskich kapłanów i powinien je od razu zgłosić. Śledczy zauważyli, że władze kościelne złożyły zawiadomienie odnośnie obu księży, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno - nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis.
Jak tłumaczył wcześniej Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, jeśli ktoś ma wiarygodną informację na temat takiego przestępstwa, to ciąży na nim obowiązek niezwłocznego powiadomienia o nim organów ścigania na mocy znowelizowanego w 2017 r. przepisu Kodeksu karnego (chodzi o art. 240 par. 1).
Konferencja Episkopatu Polski w 2019 r. wydała wytyczne, w których wskazała, że artykuł 240 k.k. obowiązuje każdego duchownego.
- W przypadku zgłoszenia czynu o charakterze pedofilii któregoś z duchownych, jeśli jest ono wiarygodne, a więc przemawiają za tym konkretne racje świadczące, że zgłoszenie wydaje się prawdopodobne, każdy przełożony kościelny ma obowiązek podjąć działania kanoniczne. Na przykład rozpocząć dochodzenie wstępne oraz, o ile zachodzi taka potrzeba, zarządzić adekwatne do sytuacji środki zaradczo-ochronne. Jeśli dane zgłoszenie podlega rygorom prawa państwowego, na przykład osoba skrzywdzona ma mniej niż 15 lat, to przełożony winien też zgłosić sprawę organom ścigania - powiedział kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży ks. Wojciech Rzeszowski.
Wyjaśnił, że biskup nie musi osobiście dokonywać zgłoszenia. - Może skorzystać z pomocy pełnomocnika czy diecezjalnego delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży - wskazał.
Przyznał, że "zdarzają się zgłoszenia na tyle ogólne i niejasne, że na początku trudno jest nabyć pewności, co do prawdziwości zaistniałej sytuacji". - W przypadkach wątpliwości warto współpracować z organami ścigania, bo one mogą pomóc ocenić, czy informacje, którymi dysponujemy, są wystarczające, aby w duchu obowiązującego prawa zgłosić daną sprawę - powiedział ks. Rzeszowski.
Zgodnie z przepisami wśród przestępstw, które należy niezwłocznie zgłaszać organom ścigania, znajduje się także seksualne wykorzystanie małoletniego. Oprócz tego są to m.in.: gwałt, zabójstwo, ludobójstwo, zamach, pozbawienie wolności, szpiegostwo.
To pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Zarówno obecny kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży ks. dr Wojciech Rzeszowski, jak również jego poprzednik ks. dr Piotr Studnicki przyznali, że nie mają informacji, by wcześniej przed sądem toczyła się podobna sprawa.
Co o zgłaszaniu przestępstw duchownych mówi Watykan?
Papież Franciszek 9 maja 2019 r. wydał list motu proprio "Vos estis lux mundi" ["Wy jesteście światłem świata" - red.], wprowadzając na stałe m.in. procedury zapobiegające i zwalczające przestępstwa związane z wykorzystywaniem seksualnym w Kościele. Na podstawie tych norm w ostatnich latach prowadzono postępowania zakończone m.in. ukaraniem kilkunastu polskich hierarchów.
W 2023 r. dokument znowelizowano. Oprócz kategorii małoletniego dodano osobę, która ma niepełne używanie rozumu oraz bezbronnego dorosłego. Ponadto doprecyzowano, że "odpowiedzialność ponosi ordynariusz miejsca, w którym miały miejsce zdarzenia".
W dokumencie papieskim wskazano, że jeżeli wyniki dochodzenia wstępnego wskazują na prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, a zarzucany czyn jest zarezerwowany dla Dykasterii Nauki Wiary, ordynariusz musi powiadomić ją o wynikach śledztwa i przesłać dokumenty. Wówczas dykasteria podejmuje decyzję w kwestii dalszej procedury. Zaznaczono, że "jeżeli zgłoszeniom towarzyszy dokumentacja potwierdzająca prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, doniesienia nie wolno uznawać za fałszywe bez zbadania sprawy".
17 grudnia 2019 r. papież Franciszek zdjął "tajemnicę papieską" z postępowań dotyczących przestępstw seksualnych wobec nieletnich popełnionych przez duchowieństwo, a także przedstawicieli władz kościelnych, którzy próbują tuszować takie czyny.
Oznacza to, że zgłoszenia, zeznania i dokumenty procesowe dotyczące przypadków wykorzystywania, przechowywane w archiwach dykasterii watykańskich, a także te znajdujące się w archiwach diecezji i które do tego czasu były objęte tajemnicą papieską, będą mogły być przekazane sędziom śledczym w państwach, które o nie wystąpią. Dzięki tym zmianom skrzywdzeni mają dostęp do wyroków, jakie zapadają w rezultacie złożonego przez nich zgłoszenia.
W czerwcu 2022 r. Dykasteria Nauki Wiary wydała znowelizowane "Vademecum dotyczące wybranych kwestii proceduralnych w zakresie postępowania w przypadkach wykorzystywania seksualnego popełnianych przez duchownych wobec małoletnich". Zmiana była podyktowana nowelizacją Kodeksu prawa kanonicznego i zmianami w Kurii Rzymskiej.
Kanonista ks. prof. Piotr Majer wyjaśnił wówczas, że "po otrzymaniu wiarygodnej wiadomości o domniemanym przestępstwie właściwym ordynariuszem [biskupem - red.], który powinien wszcząć dochodzenie wstępne, może być nie tylko ordynariusz miejsca inkardynacji duchownego, biskup diecezji, do której należy dany kapłan, ale także ordynariusz miejsca jego przynależności".
Powiedział również, że ordynariusz powinien podjąć współpracę z władzami państwowymi w przypadku wysuwania przez nie żądań wydania dokumentów kościelnych dotyczących kanonicznych spraw karnych, "przestrzegając ewentualnych, obowiązujących porozumień między Kościołem a państwem tam, gdzie takowe zostały zawarte".
Obowiązek zgłoszenia nie dotyczy spowiedzi - wskazał kanonista.
Opracowała: Marta Korejwo-Danowska
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Topolski