To miała być kontrola jakich wiele. Funkcjonariusze drogówki, mierząc prędkość samochodom w Tarnowie, zauważyli w terenie zabudowanym pojazd, który jechał znacząco za szybko. Zatrzymali go do kontroli.
"Dopełniono wszelkich procedur"
Jak się okazało, samochód był nieoznakowanym radiowozem, a za kierownicą siedział policjant. Pojazd nie miał włączonych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, choć - jak poinformowała w komunikacie Komenda Miejska Policji w Tarnowie - funkcjonariusz przemieszczał się na interwencję. Nie była ona jednak związana z ratowaniem życia i zdrowia, dlatego policjant nie mógł zasłonić się działaniem w stanie wyższej konieczności.
"Dopełniono wszelkich procedur związanych z popełnionymi przez niego wykroczeniami". Następnie sporządzono dokumentację celem skierowania wniosku o ukaranie do sądu" - podkreślono w komunikacie.
Jako że mężczyzna przekroczył prędkość o co najmniej 51 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym, mundurowi odebrali mu prawo jazdy na trzy miesiące.
- Usłyszał on także dwa zarzuty dotyczące wykroczeń. Chodzi o przekroczenie prędkości i niezastosowanie się do znaku, sygnału lub polecenia w ruchu drogowym, ponieważ policjant nie od razu zatrzymał się na sygnał patrolu drogówki - wyjaśnił w rozmowie z tvn24.pl asp. Kamil Wójcik, oficer prasowy tarnowskiej policji.
"Należy podkreślić, że w przypadku gdy nie zachodzą ustawowe okoliczności wyłączające odpowiedzialność, policjanci są zobowiązani do przestrzegania prawa na takich samych zasadach jak każdy obywatel" - czytamy w komunikacie komendy miejskiej.
Autorka/Autor: bp/PKoz
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24