Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
W piątek o godzinie 15.15 służby zostały zaalarmowane przez mężczyznę o tym, że pomimo wielokrotnych prób kontaktu nie może dostać się do mieszkania swojej córki i zięcia, którym przed ośmioma dniami urodziło się dziecko. Była tam też babcia noworodka, która pomagała w opiece.
Ciała czterech osób w mieszkaniu
Policjanci weszli do znajdującego się na drugim piętrze mieszkania siłowo po tym, gdy potwierdzono, że drzwi do mieszkania, jak i jego okna są zamknięte. Na miejscu znaleźli ciała wszystkich czterech osób - ośmiodniowej dziewczynki, jej 27-letniej mamy, 35-letniego ojca i 59-letniej babci.
Ciało mężczyzny w innym pomieszczeniu
- Kobiety miały obrażenia głowy zadane ciężkim przedmiotem. Wszyscy mieli też rany cięte i kłute. Sekcja zwłok potwierdza tę wersję, która jest najbardziej prawdopodobna. Czyli że sprawcą jest mężczyzna, który najpierw spowodował śmierć trzech osób, a potem popełnił samobójstwo - przekazał Tomasz Waszczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. - To są wstępne wyniki sekcji, na pełne trzeba zaczekać, one też wskażą, w jakiej kolejności następowały zgony - dodał.
Mężczyzna został znaleziony w łazience, natomiast pozostałe ofiary były w innym pomieszczeniu. Ustalono czas ich śmierci. Do tragicznych wydarzeń doszło między godziną 20 w czwartek a 14 w piątek.
- Sąsiedzi zeznali, że w czwartek około godziny 20 słyszeli płacz dziecka i uspokajanie, ale mówili, że to były takie normalne dźwięki, jak na ośmiodniowe dziecko. Poza tym żadnych krzyków nie słyszeli. Samą rodzinę opisywali jak zgodną, kochającą się, cieszącą się z przyjścia dziecka na świat - powiedział prokurator.
W ciągu ostatnich pięciu lat w rodzinie nie było żadnych policyjnych interwencji, nie miała też Niebieskiej Karty.