"Jutro mam rozprawę odwoławczą chociaż kasta przestępców w togach wie, że jestem chory. Pamiętajcie oprawcy w niemiecko-ruskich togach, że za uczestnictwo w zbrodni jakich dokonujecie na wymiarze sprawiedliwości odpowiecie karnie i obiecuję wam, jeżeli będę odchodził z tego świata zabiorę was ze sobą!!!" (pisownia oryginalna – red.) – odgrażał się w poniedziałek na Facebooku przewodniczący rady miejskiej w podkrakowskiej Skawinie, Ryszard Majdzik z Prawa i Sprawiedliwości.
Rozprawa, która odbyła się we wtorek przed Sądem Okręgowym w Krakowie, dotyczyła jego słów z 18 listopada 2023 roku. Politycy PiS pojawili się wówczas na Wawelu, aby odwiedzić grób tragicznie zmarłych w katastrofie w Smoleńsku Lecha i Marii Kaczyńskich. I jak co miesiąc natrafili na dwie ścierające się grupy - przeciwników i zwolenników rządów Zjednoczonej Prawicy.
- Majdzik mówił wtedy do mnie: "tęczówka-zboczeniówka", "napij się wódeczki w klozecie", padały też obelgi takie jak "małpoludzie" - relacjonowała w rozmowie z tvn24.pl aktywistka Małgorzata Boroń.
Odgrażał się sędziom
Za te słowa w grudniu 2024 roku radny PiS odpowiedział przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia, który uznał, że polityk dopuścił się przestępstwa znieważenia, opisanego w artykule 216 Kodeksu karnego. Radny został nieprawomocnie uznany za winnego.
W dniu ogłoszenia pierwszego wyroku Majdzik z grupą swoich sympatyków zorganizował przed sądem pikietę, w której odgrażał się, że "sądy będą rozliczane". Oskarżał sędziów, że "służą obcemu kapitałowi, Niemcom i Ruskom".
Prawomocny wyrok
Teraz wyrok pierwszej instancji wobec Majdzika utrzymał Sąd Okręgowy w Krakowie. "Wymierzono mu karę grzywny w wymiarze 1000 zł oraz zasądzono od oskarżonego koszty sądowe" – poinformował tvn24.pl sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie ds. karnych.
Wyrok jest prawomocny. Na jego ogłoszeniu Ryszard Majdzik się nie pojawił, wskazując na swój stan zdrowia – leczy się on onkologicznie, o czym informowały prawicowe media. Z powodu jego choroby dwie ostatnie rozprawy zostały odroczone. Tym razem sąd uznał, że wyrok może zapaść mimo nieobecności oskarżonego.
Pierwotny termin rozprawy, planowany na wiosnę ubiegłego roku, był z kolei odroczony z uwagi na wniosek pełnomocnika Małgorzaty Boroń o wyłączenie neosędziego. Sąd przychylił się do tego wniosku.
W sprawie znieważenia aktywistki orzekała ostatecznie sędzia Beata Morawiec, prezes Sądu Okręgowego w Krakowie w latach 2015-2017, odwołana przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.
Co z mandatem?
Prawomocne skazanie Ryszarda Majdzika rodzi pytania o jego miejsce w radzie miejskiej. Spytaliśmy o tę sprawę wojewodę małopolskiego, Krzysztofa Jana Klęczara, który podkreślił, że nie ma jeszcze na ten temat informacji, a sprawa będzie analizowania.
- Zachowanie pana radnego Majdzika wielokrotnie przekraczało granice debaty publicznej, więc nie dziwię się, że sąd na to zareagował. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka – skomentował Klęczar (PSL).
Według Kodeksu wyborczego radny może stracić mandat m.in. w przypadku skazania na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Wydaje się więc, że Ryszard Majdzik nadal może być radnym i kandydować w wyborach, bo nie został skazany na karę więzienia, a znieważenie jest ścigane z oskarżenia prywatnego.
Małgorzata Boroń nie kryje jednak zadowolenia z decyzji sądu. – Chciałam udowodnić panu Majdzikowi, że nikt nie może się czuć bezkarnie. Dedykuję ten wyrok wszystkim tym, których przez osiem lat rządów PiS Ryszard Majdzik znieważył. Wszystkim osobom LGBT, ale także legendom "Solidarności", po których Majdzik jechał pod Wawelem, jak Edward Nowak czy Adam Kramarczyk – powiedziała aktywistka.
Do sądu nie przyszedł, wcześniej wspierał Bąkiewicza
Ryszard Majdzik, podobnie jak Nowak i Kramarczyk, był w PRL działaczem antykomunistycznej opozycji. Obecnie jest znany między innymi jako komentator prawicowych mediów i ostry krytyk Koalicji Obywatelskiej.
Mimo że na ostatniej rozprawie nie pojawił się ze względu na stan zdrowia, to zaledwie kilka dni wcześniej – 12 lutego – Ryszard Majdzik był w Sejmie na spotkaniu Klubu Parlamentarnego Ruchu Obrony Granic. W mediach społecznościowych opublikował swoje zdjęcia z ważnymi politykami PiS i sojusznikami tego ugrupowania, między innymi z posłem Januszem Kowalskim czy twórcą Ruchu Obrony Granic Robertem Bąkiewiczem.
Dzień po spotkaniu zdjęcie ze skawińskim radnym PiS opublikował w mediach społecznościowych były wojewoda małopolski z ramienia tej partii, poseł Łukasz Kmita. "Dziękuję Ryszard Majdzik za walkę o bezpieczną Polskę" – napisał polityk.
Zarówno radny Majdzik, jak i jego adwokat – mecenas Konrad Firlej – nie odebrali od nas telefonu. Wysłaliśmy politykowi ze Skawiny pytania, chcąc wiedzieć między innymi, czy żałuje on swoich słów z listopada 2023 roku i czy zamierza przeprosić aktywistkę. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
O wyroku chcieliśmy także porozmawiać z burmistrzem Skawiny Norbertem Rzepisko, również związanym z PiS. We wtorek nie było go jednak w urzędzie.
Kolejne problemy Majdzika
To nie koniec kłopotów polityka PiS. W grudniu 2025 roku wobec radnego zapadł nieprawomocny wyrok w innej sprawie, dotyczącej nielegalnego ujawnienia w Internecie danych osobowych Małgorzaty Boroń.
Jak wyjaśniła w rozmowie z nami aktywistka, polityk upublicznił na Facebooku protokół z przesłuchania, w którym znajdował się jej adres i numer telefonu. W innym wpisie Ryszard Majdzik upublicznił zdjęcie kobiety.
- To miało swoje konsekwencje. Wydzwaniali do mnie różni ludzie, grozili mi śmiercią, jedna kobieta goniła mnie z mopem po ulicy i wyzywała. Ta sprawa była zabawna do momentu, w którym doszłam do wniosku, że ten mop może w pewnym momencie zamienić się w nóż – powiedziała Małgorzata Boroń.
W wyroku nakazowym Sąd Rejonowy w Wieliczce uznał, że Majdzik naruszył ustawę o ochronie danych osobowych i – jak informowała "Gazeta Wyborcza" – ukarał go grzywną w wysokości 1500 złotych. Radny odwołał się od tej decyzji, dlatego w marcu ma ruszyć proces.
Z kolei w marcu 2025 roku policjanci przeszukali mieszkanie Majdzika, znajdując u niego dwa karabiny, dwa pistolety i co najmniej 10 sztuk amunicji do broni ostrej. Sam radny wyjaśniał, że są to przedmioty zabytkowe i ma je po ojcu. Prokuratura nadal prowadzi w tej sprawie postępowanie.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Jakub Porzycki / Forum