W niedzielę po godzinie 20 służby otrzymały zgłoszenie o poważnym wypadku, do którego doszło na drodze wojewódzkiej w miejscowości Lubień nieopodal Myślenic. Na trasie między zakopianką a Mszaną Dolną zderzyły się dwa samochody. Na miejsce zdarzenia wysłano policję, straż pożarną, a także załogi karetek pogotowia oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
"Z ustaleń wynikało, że kierujący Seatem, jadąc od strony Mszany Dolnej, podczas wykonywania skrętu w lewo doprowadził do zderzenia z jadącym z naprzeciwka samochodem osobowym, którym kierowała kobieta" - czytamy w komunikacie opublikowanym w czwartek przez małopolską policję.
Trzy ranne osoby, kierowcy nie było
W Seacie znajdowało się dwóch pasażerów, w tym 35-letni mieszkaniec gminy Lubień, który doznał "bardzo poważnych obrażeń" i został przetransportowany śmigłowcem do szpitala. Drugi pasażer odniósł obrażenia, które nie zagrażały jego życiu - podobnie jak kierująca drugim samochodem, która miała jedynie lekkie obrażenia.
Na miejscu zdarzenia brakowało jednak kierującego Seatem, który według ustaleń policjantów zaraz po wypadku uciekł pieszo w nieznanym kierunku, zostawiając rannych pasażerów i kobietę bez pomocy.
Policjanci ustalili, że za kierownicą samochodu siedział 37-letni mieszkaniec gminy Lubień, który został zatrzymany następnego dnia.
"37-latkowi przedstawiono zarzuty niestosowania się do orzeczonego prawomocnym wyrokiem sądu zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, spowodowania wypadku drogowego, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia" - czytamy w komunikacie małopolskiej policji.
Jak podkreślono, mężczyzna był wcześniej notowany. Na wniosek policji sąd zastosował wobec 37-latka tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy. Grozi mu nawet kilkanaście lat więzienia.