NIK: brakuje pieniędzy na ratownictwo górskie. Ratownicy bez zastrzeżeń

TVN24

Aktualizacja:
TVN 24Służbom ratowniczym brakuje pieniędzy na paliwo do śmigłowca

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego ratownictwa górskiego wynika, że GOPR i TOPR otrzymały od MSW za mało pieniędzy i nie wystarcza im m.in. na akcje oraz utrzymanie baz. Kontrolerzy chwalą jednak ratowników, którzy działają "sprawnie, skutecznie, szybko, czyli zgodnie z oczekiwaniami".

Kontrolę, której wyniki przedstawiono w czwartek, przeprowadziła delegatura NIK w Krakowie.

"50-60 proc. potrzeb"

Jak ocenili kontrolerzy, MSW nie wywiązuje się w pełni z obowiązku finansowania powierzonych zadań ratownikom górskim, a corocznie przekazywana dotacja dla TOPR i GOPR, łącznie na poziomie ok. 10 mln zł (bez pieniędzy dla TOPR na utrzymanie śmigłowca Sokół) pokrywa 50-60 proc. potrzeb.

Pozostałych środków służby szukają u sponsorów oraz otrzymują od parków narodowych.

– Nie starcza na paliwo dla skuterów, samochodów, quadów, a także dla śmigłowca, który lata w góry, by ratować turystów – relacjonuje reporter TVN24 Leszek Kabłak. – Trudno też utrzymać lokale, bazy, system łączności, a to wszystko paraliżuje prace ratowników GOPR-u i TOPR-u – dodaje.

Ponadto resort – zdaniem NIK – z opóźnieniem podpisuje umowy finansowe ze służbami górskimi, co stwarza ryzyko dla ich skutecznego funkcjonowania. Dlatego zdarza się, że obie służby finansują swoje działanie wyłącznie z własnych środków (TOPR zaciągnął nawet na ten cel kredyt).

Kontrolerzy chwalą ratowników

Same służby ratownicze zostały ocenione pozytywnie.

- Wyniki kontroli pokazują, że jeden z najważniejszych elementów, jakim jest ratownictwo górskie, powierzone przez ministra spraw wewnętrznych dwóm bardzo dobrze znanym organizacjom: TOPR i GOPR działa sprawnie, skutecznie, szybko, czyli zgodnie z oczekiwaniami - oceniła dyrektor delegatury Jolanta Stawska.

Zdaniem kontrolerów obie służby górskie dysponują fachową, dobrze wyszkoloną kadrą oraz odpowiednim wyposażeniem, aby nieść pomoc turystom w polskich górach.

Kontrolerzy NIK sprawdzili też oznakowanie szlaków górskich i uznali, że te przebiegające przez tereny parków narodowych: Babiogórskiego i Tatrzańskiego są dobrze utrzymane, prawidłowo i widocznie oznakowane, a tym samym gwarantują bezpieczeństwo turystom.

Słabe oznakowanie niektórych szlaków

Dużo gorzej jest na szlakach biegnących przez tereny nie objęte parkami narodowymi – tam szlaki są słabo oznakowanie, a już istniejących znaków nie ma, kto odnawiać, co prowadzi do ich zanikania. Lokalne instytucje wytyczają też nowe szklaki np. konne czy rowerowe, które kolidują z już istniejącymi trasami pieszymi.

Jak zaznaczyła dyrektor krakowskiej delegatury NIK, oznakowaniem szlaków poza parkami narodowymi zajmuje się głównie PTTK, ale stowarzyszenie to nie jest zobowiązane do koordynacji znakowania i utrzymania szlaków. Również przyjęte zasady finansowania nie sprzyjają utrzymaniu szlaków w odpowiednim stanie. Opierają się one głównie na dotacjach z ministerstwa sportu i samorządów, ale to, czy PTTK je otrzyma i w jakiej wysokości, zależy od dobrej woli przyznających.

Według kontrolerów z braku pieniędzy tylko w Małopolsce nie zostało odnowionych 575 km szlaków górskich.

MSW: środki na ratownictwo wzrosły

Według MSW wyniki kontroli wskazują, że sposób finansowania GOPR i TOPR nie wpływał na skuteczność i zakres prowadzonych działań ratowniczych.

W odpowiedzi na raport NIK ministerstwo przypomniało, że od 2010 r. środki na ratownictwo wzrosły w sumie o kilka mln zł. W tym roku TOPR otrzyma łącznie 3,8 mln zł na utrzymanie gotowości ratowniczej oraz 8,6 mln zł na utrzymanie oraz remont śmigłowca Sokół. Poza tym MSW na czas remontu śmigłowca Sokół udostępniło TOPR do działań ratowniczych śmigłowiec policyjny razem z załogą. Natomiast ratownicy GOPR w 2014 r. otrzymają łącznie 7,2 mln zł na prowadzenie działań ratowniczych.

Resort podkreślił, że zgodnie z przepisami szef MSW jest zobowiązany jedynie do zlecania i finansowania zadań z zakresu ratownictwa górskiego; na późne podpisywanie umów z GOPR i TOPR wpływ mają przede wszystkim przedłużające się uzgodnienia. "MSW nie dysponowało informacjami na temat średniego kosztu akcji ratowniczej, pomimo kilkakrotnie podejmowanych inicjatyw mających na celu pozyskanie od TOPR i GOPR szczegółowych informacji" - poinformowano.

Coraz więcej turystów w górach

W latach 2010-2013 GOPR przeprowadził łącznie ponad 7,5 tys. działań ratunkowych, a TOPR ponad 1,5 tys. Liczba ofiar śmiertelnych w górach w tym okresie wyniosła 214 osób.

Według kontrolerów każdego roku tylko w Tatry wybiera się ok. 2,5 mln turystów. Wzrost ruchu turystycznego jest bezpośrednią przyczyną zwiększającej się liczby wypadków w górach.

W Polsce koszty ratownictwa ponosi państwo (MSW, samorządy i parki narodowe) oraz organizacje GOPR i TOPR (środki własne i od sponsorów). Turyści nie pokrywają kosztów udzielania pomocy w górach, bez względu na zasadność wezwania pomocy.

Ratownictwo narciarskie pod lupą NIK

NIK przyjrzało się też ratownictwu narciarskiemu, bowiem od dwóch lat obowiązek zapewniania bezpieczeństwa narciarzom w stacjach narciarskich spoczywa na zarządcach tych stacji. W ocenie NIK brakuje nadzoru nad stacjami, co z kolei uniemożliwia egzekwowanie ustawowych obowiązków nałożonych na zarządzających nimi.

GOPR i TOPR zabezpieczały w 2013 r. łącznie 102 stacje narciarskie, gdzie przeprowadziły w sumie prawie 6 tys. działań ratunkowych. Według ustaleń kontrolerów w stacjach narciarskich, które nie mają podpisanej z GOPR lub TOPR umowy na zapewnienie ratownictwa narciarskiego, nie ma możliwości połączenia się z ratownikiem narciarskim przez numer 112 lub numer alarmowy ratownictwa górskiego (985 lub 601 100 300). To oznacza, że w razie wypadku osoba poszkodowana, żeby wezwać pomoc musi znać bezpośredni numer telefonu do ratownika pełniącego dyżur.

Kontrola zapewnienia bezpieczeństwa turystyki i rekreacji w górach prowadzona była równolegle przez NIK w Polsce oraz Najwyższy Urząd Kontroli na Słowacji. Wspólny raport tych instytucji zostanie przedstawiony we wrześniu.

Autor: ps/mz/zp / Źródło: TVN24 Kraków / PAP