"Uciekają od smogu do dzielnic położonych wyżej". A tam - pięciokrotnie przekroczona norma

TVN24

commons.wikimedia.org | Arkadiusz FrankowiczJakość krakowskiego powietrza od dawna wielokrotnie przekracza normy

Krakowski Alarm Smogowy potwierdza: powietrze w dzielnicach domów jednorodzinnych jest bardziej zanieczyszczone niż w centrum Krakowa.

Dotychczas stale monitorowane było powietrze w trzech punktach miasta – wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska odczytywał pomiary z urządzeń zainstalowanych na stałe przy Alejach Trzech Wieszczy (jednej z głównych arterii Krakowa), na Kurdwanowie i w Nowej Hucie. Krakowski Alarm Smogowy zdecydował się rozszerzyć te badania na dzielnice domów jednorodzinnych.

Wielokrotne przekroczenie norm

Pierwsze wyniki pomiarów pojawiły się drugiego lutego i dotyczyły Borku Fałęckiego. Wskazywały, że w nocy z pierwszego na drugiego lutego zawartość szkodliwych substancji w powietrzu w tych okolicach sześciokrotnie przekraczała normy – bardziej, niż w dotychczas monitorowanych obszarach

- Nie można oczywiście uznać tego za ostateczną informację – zastrzegała wtedy Anna Dworakowska z Krakowskiego Alarmu Smogowego. Dziś jednak, po dwóch tygodniach od rozpoczęcia tych badań, początkowe wnioski uzyskują potwierdzenie. – Zanieczyszczenie powietrza w dzielnicach domów jednorodzinnych jest poważniejsze niż tych, które były dotychczas monitorowane – zauważa Dworakowska.

Pomiary zostały dotychczas przeprowadzone m.in. w Bronowicach, Swoszowicach i na Prądniku. W każdym z tych miejsc normy były wielokrotnie przekroczone, a ilość szkodliwych substancji w powietrzu była wyższa, niż w pozostałych punktach pomiaru.

Pomiar z dni 1-3 lutego - powietrze w Bronowicach i Swoszowicach. Norma to 50 µg/m3

Dotychczas tylko trzy punkty

Jak piszą na stronie KAS osoby prowadzące monitoring: "Niektórzy uciekają od smogu do dzielnic położonych wyżej, kierując się przekonaniem o lepszym przewietrzeniu tych terenów." Popularne jest też myślenie, że w rejonach oddalonych od głównych arterii miasta szkodliwość powietrza jest mniejsza.

- Dotychczas pomiary były prowadzone przez WIOŚ w trzech punktach Krakowa – tłumaczy Dworakowska. – Przy alejach, ponieważ jest to stacja komunikacyjna i tam mierzony był wpływ zanieczyszczenia komunikacyjnego. W Nowej Hucie, jest to stacja przemysłowa. Natomiast pomiary na Kurdwanowie w teorii miały odzwierciedlać to, co dzieje się w całym mieście. Brakowało jednak stacji w dzielnicy domów jednorodzinnych. Dlatego korzystamy z przenośnych pyłomierzy.

"Spodziewalibyśmy się bardziej stanowczych działań"

Jakość krakowskiego powietrza od dawna jest zła, a tym samym zagraża mieszkańcom miasta. – Patrząc na miasta zachodniej Europy, wypadamy nieciekawie. W Paryżu, Mediolanie czy Berlinie zanieczyszczenie wynosi około 1 ng, a Krakowie to 7 ng pyłu/m3. To oznacza, że przekraczamy bezpieczną normę aż siedmiokrotnie – apeluje Dworakowska.

Czym taka sytuacja grozi? Tego typu zanieczyszczenie powietrza jest niebezpieczne dla wszystkich układów w ludzkim organizmie. – Przede wszystkim, oczywiście, układ oddechowy: częstsze infekcje, astma, utrudnione oddychanie – wylicza aktywistka. Zagrożony jest także układ nerwowy i krążenia. Najbardziej szkodliwy jest jednak rakotwórczy benzo(a)piren, również obecny w krakowskim powietrzu.

- Co prawda podjęte zostały jakieś działania, mające na celu zmniejszenie ilości źródeł niskiej emisji, ale od władz Krakowa spodziewalibyśmy się bardziej stanowczych działań – oceniła Dworakowska.

Autor: wini / Źródło: TVN24 Kraków