Kraków zamierza zbudować miasto w mieście. Przedsiębiorcy: chcą nas wykurzyć

Zakład produkcyjny na Rybitwach, w tle elektrociepłownia PGE w Łęgu
Przedsiębiorcy z Rybitw: masterplan to dla nas "bezpośrednie zagrożenie"
Źródło: tvn24.pl
Władze Krakowa planują przekształcić Płaszów i Rybitwy w dzielnicę mieszkalną dla 55 tysięcy ludzi. Ma być zielono i nowocześnie, w myśl idei miasta 15-minutowego. Obecnie to teren zdominowany przez przemysł. – Miasto chce nas stąd wykurzyć – mówi prezes Klastra Rybitwy, Remigiusz Tytuła. Na środę zapowiedziano protest.

To miał być polski Manhattan. Dzielnica kolosów ze szkła i betonu, poprzecinanych siatką chodników i dróg rowerowych.

Wizualizacje cieszyły oko rozległymi trawnikami i szpalerami drzew, nawet dachy kilkunastopiętrowych budynków były zielone. Dla południowo-wschodniego Krakowa, kojarzonego dotąd z przemysłem, "Nowe Miasto" miało być rewolucją. I nowym domem dla 100 tysięcy osób.

Wizualizacja "Nowego Miasta" w Krakowie
Wizualizacja "Nowego Miasta" w Krakowie
Źródło: Urząd Miasta Krakowa
Wizualizacja "Nowego Miasta" w Krakowie
Wizualizacja "Nowego Miasta" w Krakowie
Źródło: Urząd Miasta Krakowa

"Nowoczesna zielona dzielnica"

Po wyborach samorządowych w 2024 roku zmieniła się władza, ale marzenia pozostały. Gdy przy biurkach w magistracie usiadła ekipa prezydenta Aleksandra Miszalskiego, zaczęto kreślić nową koncepcję. Tak powstała robocza wersja masterplanu "Nowoczesna Zielona Dzielnica - Płaszów, Rybitwy 2050".

Na ponad tysiącu hektarów terenu znajdują się między innymi hale magazynowe, spółki kolejowe czy zakłady garbarskie. Zdecydowana większość zabudowań ma tu jedną kondygnację. Jest też oczyszczalnia ścieków i stacja towarowa z warsztatami naprawczymi. Można znaleźć także nieliczne domy, a jedynym zwartym obszarem zabudowy mieszkaniowej jest osiedle Złocień.

Do 2050 roku Płaszów i Rybitwy mają stać się domem już nie dla 100 tysięcy, ale dla około 55 tysięcy mieszkańców. Miasto chce, by w "wyznaczonych strefach będą mogły powstać budynki do wysokości 15 kondygnacji". Najwyższe budynki stanęłyby w rejonie ulicy Domagały.

Obszar objęty masterplanem na mapie Krakowa
Obszar objęty masterplanem na mapie Krakowa
Źródło: Urząd Miasta Krakowa

Zaproponowany masterplan przewiduje, że na każde siedem tysięcy mieszkańców ma przypadać minimum jedna szkoła podstawowa, przedszkole i przychodnię, a na osiem tysięcy – ośrodek kultury. Każda osoba ma mieć dla siebie minimum 20 metrów kwadratowych urządzonej zieleni.

W obecnym kształcie Rybitw to wszystko brzmi jak mrzonka, bo dzielnica kojarzona jest z wielkimi halami i ciężkim transportem. Przemysł i usługi mają zostać w pewnym zakresie zachowane, ale przedsiębiorcy obawiają się konfliktów z nowymi sąsiadami.

Zakład produkcyjny na Rybitwach, w tle elektrociepłownia PGE w Łęgu
Zakład produkcyjny na Rybitwach, w tle elektrociepłownia PGE w Łęgu
Źródło: Bartłomiej Plewnia, tvn24.pl

- Przemysł i mieszkaniówka nie są kompatybilnymi sposobami zagospodarowania terenu. Według roboczego masterplanu na 40 procentach terenów inwestycyjnych dopuszczono i usługi, i mieszkaniówkę. To wytwarza presję na istniejące już na tych obszarach przedsiębiorstwa – stwierdził w rozmowie z tvn24.pl Remigiusz Tytuła, prezes Klastra Rybitwy.

"Fikcyjna potrzeba dla ludzi, których nie ma"

Klaster skupia około 30 przedsiębiorców z terenu objętego propozycją zmian. Fundacja powstała w 2022 roku na fali niezadowolenia właścicieli firm w związku z projektem "Nowego Miasta". Teraz jej członkowie protestują przeciwko nowej koncepcji. Na środę, 22 kwietnia, zapowiedzieli manifestację przed Urzędem Miasta Krakowa. W tym czasie w budynku będą obradować radni.

- Mam firmę od 21 lat. W 2010 roku przenieśliśmy się na Rybitwy, bo w okolicy ronda Matecznego przeszkadzaliśmy mieszkańcom. W nowej lokalizacji zbudowaliśmy już dwie hale i planujemy kolejną. Chcemy mieć święty spokój i działać w terenie przemysłowym – powiedział nam Adam Zegiel, współwłaściciel Ateneum. To jedna z największych w Polsce hurtowni książek i zabawek. – To nie jest tak, że tu są już mieszkańcy, którzy potrzebują szkoły, przedszkola czy przychodni. Mechanizm jest odwrotny. Tych mieszkańców tu nie ma. Ale jesteśmy my – zwrócił uwagę Zegiel.

- Zapotrzebowanie, które próbuje wytworzyć miasto i deweloperzy, jest zupełnie sztuczne. Fikcyjna potrzeba dla ludzi, których nie ma – denerwuje się Rafał Leszczyński, prezes KZN Bieżanów, firmy produkującej nawierzchnie szynowe.

KZN Bieżanów
KZN Bieżanów

- Dla nas plany miasta są jednoznaczne z tym, że zaczną pojawiać się nowe osiedla. A gdy obok zakładu wyrośnie osiedle, to zaraz ten zakład padnie i na jego miejscu pojawią się kolejne bloki. To będzie domino. Miasto chce nas stąd wykurzyć – dodał Tytuła.

Miasto 15-minutowe

Stanisław Mazur, wiceprezydent Krakowa, przekonywał w rozmowie z nami, że zmiany na Rybitwach i Płaszowie są konieczne między innymi ze względu na odór.

- Liczba skarg mieszkańców wzrasta lawinowo, i to od lat. Drugi problem to bardzo słaba jakość układów komunikacyjnych. Problemem jest także dokuczliwy hałas. Wszystko to, mówiąc krótko, bardzo mocno wpływa na obniżenie standardu życia mieszkańców. Nie da się zamknąć oczu i powiedzieć, że tych problemów nie ma – stwierdził Mazur.

Stąd pakiet rozwiązań: Central Park wzorem Nowego Jorku, parki w pobliżu oczyszczalni i rzeki Drwiny Długiej, tramwaj na Złocień, rozbudowa ulicy Domagały na północ. Może nawet przystanek kolejowy.

- Sądzę, że nasze rozwiązanie jest racjonalne. Jest efektem bardzo wielu spotkań i konsultacji, także z przedsiębiorcami. Możliwe jest doprowadzenie do sytuacji, w której prowadzenie działalności gospodarczej nie będzie kolizyjne z interesami mieszkańców i inwestorów. Szczególnie bliska jest nam idea miasta 15-minutowego, żeby miejsca pracy były blisko miejsca zamieszkania – dodał.

Zakład produkcyjny na Rybitwach
Zakład produkcyjny na Rybitwach
Źródło: Bartłomiej Plewnia, tvn24.pl

Koncepcja miasta 15-minutowego zakłada, że z dowolnego mieszkania do wszystkich potrzebnych punktów można dojść w kwadrans. Sklepy, przychodnie, szkoły, parki, kina czy biblioteki mają być pod ręką bez konieczności wsiadania do samochodu.

W projekcie masterplanu wyszczególniono cztery "place centrotwórcze", wokół których ma skupiać się życie lokalnej społeczności. Są one jednak zlokalizowane po bokach projektowanego obszaru. Jego serce stanowi zaś oczyszczalnia ścieków. – To właśnie z oczyszczalni i z sieci kanalizacyjnej pochodzą uciążliwości zapachowe – uważa Mieczysław Jakubowski, szef firmy Miki Recykling. Jego zdaniem zakłady z branży odpadowej stały się w tej sprawie chłopcem do bicia.

Cztery "place centrotwórcze" na Rybitwach
Cztery "place centrotwórcze" na Rybitwach
Źródło: Urząd Miasta Krakowa

Smród na Rybitwach. Przeprowadzka pomoże?

- Każda z tych firm w większym lub mniejszym stopniu przyczynia się do powstawania uciążliwości odorowych. Owszem, oczyszczalnia miejska ma w tym swój udział, ale od wielu miesięcy jest ona poddawana intensywnej hermetyzacji, czyli uszczelniania. Po zakończeniu tego procesu udział oczyszczalni w emisji odoru będzie znikomy – zapewnił wiceprezydent Mazur.

Oczyszczalnia ścieków "Płaszów"
Oczyszczalnia ścieków "Płaszów"
Źródło: Wodociągi Miasta Krakowa

Ciężko jednoznacznie wskazać winowajców, bo – jak czytamy w roboczej wersji masterplanu - "ocena (emisji zapachowych – red.) ma charakter indywidualny i subiektywny".

Jeśli plany miasta wejdą w życie, z Rybitw ma wynieść się około 10 firm, zajmujących się gospodarką odpadami. – Wskazaliśmy przedsiębiorcom z tego sektora potencjalną lokalizację w Nowej Hucie z pytaniem, czy sobie tego życzą. Zdecydowana większość z nich odparła, że tak – stwierdził zastępca prezydenta Krakowa.

Chodzi o Nową Hutę Przyszłości, czyli potężny przemysłowy projekt władz Krakowa na wschodzie miasta. To tam urzędnicy chcieliby umożliwić rozwój zakładów produkcyjnych i technologicznych.

- Koszt przenosin, szczególnie w przypadku bardzo nowoczesnej przemysłowej czy magazynowej firmy, to dziesiątki lub setki milionów złotych. To będą miliardy odszkodowań, a miasta na to nie stać. Tak samo jak na to, żeby niszczyć miejsca pracy – uważa Rafał Leszczyński z KZN Bieżanów.

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że niektóre maszyny produkcyjne są tak ogromne, że w ogóle nie da się przenieść ich z miejsca, w którym zostały wzniesione. A nawet jeśli, to proces przeprowadzki jest długotrwały i kosztowny. – I w tym czasie będziemy ponosić potężne koszty. Właśnie to nas będzie czekać, jak zostaniemy obudowani mieszkaniami. To będzie dla nas wyrok – obawia się Leszczyński.

Stanisław Mazur uspokaja jednak, że przedstawiona przez miasto wersja masterplanu jest jedynie "etapem rozmowy o kierunkach działań, a nie definitywnym rozstrzygnięciem".

- Dopóki przedsiębiorcy z branży odpadowej nie będą w stanie działać w nowej lokalizacji, to będą działać w starej. Zapewniliśmy, że pomożemy im przejść przez ten proces, jak również zaproponowaliśmy konkretne warunki – zaznaczył Mazur.

Wiceprezydent Krakowa podkreślił, że wkrótce zostanie opublikowana nowa wersja masterplanu, w której uwzględniono uwagi przedstawicieli przemysłu. Już w aktualnej wersji koncepcji dla Rybitw – jak zapewnił urzędnik – przewidziano bufory między potencjalnie uciążliwymi zakładami a zabudową mieszkaniową. I dodał, że stanowisko Klastra Rybitwy jest tylko jedną z wielu grup zaangażowanych w tworzenie przyszłości spornego obszaru.

Na nowe tereny pod inwestycje czekają deweloperzy, którzy od lat przekonują, że w Krakowie brakuje gruntów pod mieszkaniówkę.

Robocza wersja masterplanu dla Rybitw
Robocza wersja masterplanu dla Rybitw
Źródło: Urząd Miasta Krakowa

- Strategiczne rozstrzygnięcia będą uzgadniane w planie ogólnym, którego konsultowanie potrwa trzy-cztery miesiące. Następnie będą one uszczegóławiane w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego – zwrócił uwagę wiceprezydent Mazur. I dodał, że nowa wizja Płaszowa i Rybitw, razem ze szkołami czy tramwajem, ma być zrealizowana w dużym stopniu za pieniądze deweloperów. Pozwolą na to tak zwane ZPI, czyli zintegrowane projekty inwestycyjne. – W takim przypadku deweloper za to, że może budować, oddaje 30 procent przysporzonych korzyści miastu. Każdy taki proces jest bardzo demokratyczny i transparentny, bo w konsultowaniu i uzgadnianiu projektu bierze udział rada dzielnicy, rada miasta i sami mieszkańcy. To nie będzie budowanie na rympał. Rozmawiamy o projekcie zaplanowanym do 2050 roku – podkreślił wiceprezydent. 

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: