Jak już informowaliśmy w tvn24.pl, miejska komisja wyborcza nie zarejestrowała kandydatury Łukasza Gibały z powodu niewystarczającej liczby ważnych podpisów. Odrzuciła 3836 z 5449 złożonych podpisów, z czego 3200 z powodu błędu na karcie - zabrakło na nich słowa "Kraków". Łukasz Gibała ma czas do czwartku, żeby zebrać brakujące 1387 podpisów.
Gibała bierze pomyłkę na siebie
Kandydat na prezydenta Krakowa w rozmowie z reporterem TVN24 powiedział, że winę za pomyłkę bierze na siebie - Te podpisy zostały odrzucone, bo brakowało słowa Kraków w adresie. Była ulica, numer bloku, był PESEL, było nazwisko i, pomimo że urzędnicy byliby w stanie zweryfikować, że to jest ta osoba, to przepisy są archaiczne i tak restrykcyjne, że nakazują komisji odrzucić te podpisy - tłumaczył Łukasz Gibała. Dodał, że winę za pomyłkę bierze na siebie i powinien "bardziej wyczulić wolontariuszy, którzy zbierają podpisy, żeby zawsze to słowo Kraków się tam znajdowało". - Przed nami trudny okres, mam trzy dni, żeby dozbierać brakujące podpisy, jestem optymistą, odzew jest wspaniały, wczoraj do północy ludzie przychodzili do naszego biura, nawet po godzinie 23 była kolejka. Takiego odzewu nie było nawet, jak zbieraliśmy podpisy pod referendum. Jestem dobrej myśli, więc może sama ta sytuacja wyjdzie na plus, bo być może zwiększy determinację moich zwolenników, do tego, żeby potem 27 września zagłosować, żebyśmy wygrali - informował. Reporter TVN24 drążył i dopytywał Łukasza Gibałę, "jak to się stało, że nikt się nie zorientował, zwłaszcza że mowa jest o naprawdę dużej liczbie podpisów"? - To wynika z tego, że jak zbieraliśmy podpisy pod referendum, to tam słowo "Kraków" było niewymagane, a tu było wymagane. Po prostu inne przepisy, inny szablon i w związku z tym ci wolontariusze, którzy też wtedy zbierali podpisy, byli przyzwyczajeni do tego, że wystarczy wpisać tylko ulicę i stąd tak wiele pomyłek - wyjaśnił Gibała.
"Przepisy surowe, ale musimy się do nich dostosować"
Do sprawy odniósł się też Jakub Karpiński, ze Stowarzyszenia "Kraków dla mieszkańców" - zbierający podpisy. - Formalność, niestety formalność, zabrakło przedrostka "Kraków" w adresie. Archaiczne prawo, prawo, które niestety jest bardzo surowe, ale musimy się do niego dostosować, dlatego zbieramy dalej, a poparcie jest bardzo duże. Na pewno się uda, jest ogromny ruch, ludzie podchodzą, chcą, żeby Łukasz Gibała startował na prezydenta, bo wierzymy, że Kraków może być faktycznie dla mieszkańców - powiedział Karpiński. Wcześniej mówił, że ma nadzieję, że Łukasz Gibała zwycięży w pierwszej turze wyborów, które mają się odbyć 27 września.
O sytuację Komitetu Wyborczego Łukasza Gibały dopytaliśmy rano w Delegaturze Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie. - W tym momencie pan Łukasz Gibała dostał termin do uzupełnienia brakujących podpisów, oczywiście one będą zweryfikowane tak, jak ta poprzednia część. Jeżeli uzyska wymagane trzy tysiące, to będzie zarejestrowany; jeżeli nie, to będzie odmowa rejestracji. W tym momencie następuje proces "dozbierania" brakującej liczby podpisów i czas jest do 3 września do godziny 16 - przekazała nam dyrektor Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie Barbara Golanko. Dodała, że komitet Łukasza Gibały może się też odwołać od wczorajszej decyzji Miejskiej Komisji Wyborczej. - To już jest decyzja komitetu, oczywiście od każdej decyzji służy odwołanie - powiedziała.