Dorożkarze oskarżyli aktywistki o zniesławienie. Za dane o koniach

Dorożki na Rynku Głównym w Krakowie
"Dorożkarze próbują nas zakneblować". Aktywistki Fundacji Viva! oskarżone
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Krakowscy dorożkarze skierowali do sądu prywatny akt oskarżenia przeciwko aktywistkom Fundacji Viva! - Annie Plaszczyk i Magdalenie Matulce. Dorożkarze oskarżyli działaczki o zniesławienie w związku z opublikowanymi przez nie statystykami o losie koni z krakowskiego Rynku. Aktywistki twierdzą, że stowarzyszenie chce im "zakneblować" usta. - To walka o prawdę i o nasze dobre imię - odpowiadają dorożkarze.

Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich oskarżyło o zniesławienie dwie aktywistki Fundacji Viva! - Annę Plaszczyk i Magdalenę Matulkę. W tej sprawie skierowali do sądu prywatny akt oskarżenia, dotyczący - jak twierdzą działaczki - ujawnienia przez nie statystyk, "opracowanych na podstawie informacji pozyskanych z dokumentów urzędowych" oraz z innych dostępnych publicznie źródeł.

"Próbują nas zakneblować"

Według Vivy!, chodzi o zestawienia udostępnione w 2024 roku, a dotyczące pracy 232 koni wożących turystów po Krakowie w latach 2019-2022. Spośród tej liczby aktywistkom udało się ustalić los 223 z tych zwierząt. Jak poinformowały, 118 koni nie kontynuowało pracy w kolejnym sezonie, a 83 konie (około 37 procent) z tej populacji już nie żyje. Niektóre zostały zabite w rzeźni.

Jak przekonują przedstawicielki fundacji, w przypadku 24 koni Urząd Miasta Krakowa dysponował błędnymi numerami chipów, a jeden koń posiadał numer chip zwierzęcia, które zostało zabite w rzeźni w 2014 roku.

- Krakowscy dorożkarze próbują nas zakneblować, ale my nie przestaniemy mówić o sytuacji koni, które pracują w centrum Krakowa, ponieważ jest to temat ważny społecznie - mówiła na konferencji prasowej Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!, podkreślając, że podanych przez nie danych "nikt nie zakwestionował".

Zdaniem aktywistki z danych wynika, że "konie z krakowskiego rynku pracują tu krótko, umierają młodo i są często wymieniane".

Dorożki na Rynku Głównym w Krakowie
Dorożki na Rynku Głównym w Krakowie
Źródło zdjęcia: TVN24

Zdaniem działaczki akt oskarżenia stanowi przykład tak zwanego SLAPP-u (ang. Strategic Lawsuit Against Public Participation), czyli "strategicznego pozwu przeciwko udziałowi społecznemu w życiu publicznym".

– SLAPP to taki siarczysty prawny policzek, który ma zastraszyć osoby działające na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Myślę, że można go nazwać pewnego rodzaju przemocą prawną, bo takie skojarzenie samo się nasuwa. Oskarżone aktywistki mają się przestraszyć kosztów procesu, mają się bać skazania, żyć w stresie i lęku przed wynikiem procesu karnego - uważa reprezentująca aktywistki mecenas Katarzyna Topczewska.

Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!
Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!
Źródło zdjęcia: TVN24

Dorożkarze: to walka o prawdę i dobre imię

Mecenas Eryk Nęcek, który reprezentuje Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich, w rozmowie z tvn24.pl stwierdził, że Fundacja Viva! podała dane za czas pandemii. Z powodu ograniczeń, z którymi mierzyła się branża turystyczna, spośród 36 dorożkarzy z pracy zrezygnowały 22 osoby, które borykały się z problemami finansowymi.

- Jednocześnie te konie zniknęły z rejestru, bo dorożkarze skończyli działalność. Panie z fundacji o tym nie wspominają, tylko przedstawiają swoją wersję, że skoro te konie zniknęły, to pewnie z powodu złych warunków - powiedział nam przedstawiciel dorożkarzy, oceniając informacje przekazane przez Fundację Viva! jako "fake news".

Mecenas Nęcek przypomniał, że wobec żadnego dorożkarza nie toczy się żadne postępowanie dotyczące znęcania się nad zwierzętami, a badania realizowane m.in. przez Powiatowego Lekarza Weterynarii wskazują, że konie są "w bardzo dobrej kondycji".

- Ten akt oskarżenia to walka o prawdę i o nasze dobre imię. Naszym koniom nie dzieje się krzywda. One nie są narzędziem pracy, tylko naszymi partnerami, żyjemy z nimi w symbiozie - dodał przedstawiciel dorożkarzy.

Eryk Nęcek, pytany o konkretne wypowiedzi aktywistek, które stały się podstawą aktu oskarżenia, nie chciał ich podać. - To zostanie ujawnione na etapie postępowania sądowego - powiedział mecenas. Dodał, że akt oskarżenia został złożony w ubiegłym roku, jednak jak dotąd sąd nie wyznaczył daty pierwszej rozprawy.

Przedstawiciel stowarzyszenia poinformował, że dorożkarze domagają się od aktywistek przeprosin oraz zapłaty na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Jesteśmy miłośnikami zwierząt i nie chcemy się na tym procesie wzbogacać - zaznaczył mecenas Nęcek.

`
Aktywistki Fundacji Viva! zostały oskarżone o zniesławienie
Źródło zdjęcia: TVN24

Nowe statystyki

Aktywistki Fundacji Viva! wsparła posłanka Lewicy, Daria Gosek-Popiołek.

- Publiczna debata musi opierać się na faktach i te fakty muszą wybrzmieć. A próby zastraszenia osób, które je prezentują opinii publicznej są niedopuszczalne. W stosunku do dwóch aktywistek wytoczono potężne działa, by je zastraszyć: i na to nie ma mojej zgody - mówi posłanka.

W trakcie konferencji prasowej ujawniono też nowe statystyki. Wynika z nich, że w latach 2019-2024 w centrum Krakowa pracowały 394 konie. Losu 16 z nich nie udało się ustalić z powodu błędnych danych zwierząt w systemie magistratu.

Co z pozostałymi? Jak podała Viva!, dziś nie żyje już 129 z nich, czyli 34 procent pracujących. 34 konie miały błędne dane w systemie urzędu miasta, co według organizacji oznacza, że nigdy ich nie kontrolowano, bo nie wykryto błędów.

166 nowych koni rozpoczęło pracę w 2022 roku, przewyższając liczbę wycofanych zwierząt. 34 z nich już nie żyją.

W samym sezonie 2022-2024 w centrum Krakowa pracowało łącznie 266 koni - losy 11 z nich są nieznane. 68 spośród ustalonej i pracującej populacji już nie żyje. Według statystyk fundacji, konie umierały średnio w wieku 11 lat. Najmłodszy zmarł w wieku pięciu lat, najstarszy - w wieku 22 lat.

Fundacja Viva! podała, że w sezonie 2022-2024 do pracy zgłoszono kilka bardzo młodych koni, w tym jednego, który w chwili rozpoczęcia tego sezonu miał zaledwie rok.

Dwie walki. O zakaz dorożek i wpis na krajową listę UNESCO

Aktywiści walczą o całkowity zakaz wykorzystywania w Krakowie koni dorożkarskich. Oprócz Fundacji Viva! w sprawę zaangażowane jest również Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt (KSOZ). - Serce wielkiego miasta nie jest właściwym miejscem do wykorzystywania koni dorożkarskich w celach rozrywkowych - mówiła w 2021 roku prezeska KSOZ, Agnieszka Wypych.

Krakowscy dorożkarze walczą z kolei o co innego: o wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Dorożki stanowią - jak twierdzi organizacja - "ważny symbol kultury i tradycji miasta", a taka forma docenienia "pozwoli na jeszcze lepszą ochronę i zachowanie tego unikalnego dziedzictwa dla przyszłych pokoleń".

Krakowski magistrat podkreśla, że zgodnie z wynikami badań przeprowadzanych przez specjalistów z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie jednoznacznie wynika, że "konie dorożkarskie na Rynku Głównym nie pracują ponad siły, a wszystkie badane parametry mieszczą się w normie (nawet podczas pracy w wysokich temperaturach)". Analizy obejmowały badania krwi, biochemiczne, pulsometryczne oraz pomiary temperatury przy użyciu kamery termowizyjnej.

Fundacja Viva! zwraca uwagę, że zamykanie przy wysokich temperaturach postoju dla dorożek na Rynku Głównym jest nieskuteczne, bo konie pracują dalej, tylko w innych miejscach.

Organizacja podejmuje podobne działania również w Tatrach, gdzie domaga się likwidacji konnego transportu do Morskiego Oka. Zdaniem przedstawicielek Fundacji Viva!, konie pracują tam ponad siły. Fiakrzy odpierają zarzuty, wskazując na pomyślne dla nich wyniki badań lekarsko-weterynaryjnych.

Źródło: tvn24.pl
Autorka/Autor: Bartłomiej Plewnia / tok
Czytaj także: