Prezydenta nie ma, daty wyborów też nie. Co się dzieje w Krakowie?

Sąd Okręgowy w Krakowie
Schetyna o kulisach odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego
Źródło wideo: TVN24+
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wciąż nieprawomocne jest postanowienie sądu oddalające protest dotyczący ważności referendum w Krakowie. Jego autor odebrał uzasadnienie postanowienia i ma teraz tydzień na złożenie zażalenia. Jeśli tego nie zrobi, premier wyznaczy datę przedterminowych wyborów. Na razie miastem rządzi komisarz.

Edward Nowak, znany opozycjonista z czasów PRL, odebrał uzasadnienie postanowienia sądu oddalającego jego protest w sprawie ważności referendum z 24 maja, w którym odwołany został prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.

Jak poinformowało we wtorek biuro prasowe Sądu Okręgowego w Krakowie, Nowak ma teraz siedem dni - do poniedziałku włącznie - na złożenie zażalenia. Jeśli się na to zdecyduje, to postanowienie oddalające protest pozostanie wciąż nieprawomocne, a premier będzie zmuszony poczekać z wyznaczeniem terminu przedterminowych wyborów do czasu rozpoznania sprawy przez sąd apelacyjny.

Sąd apelacyjny, jeśli otrzyma zażalenie, powinien rozpatrzeć je w ciągu 30 dni. Decyzja sądu apelacyjnego będzie ostateczna.

Do czasu wyłonienia w przedterminowych wyborach nowego prezydenta Krakowa, miastem rządzi wskazany przez premiera komisarz. To odwołany z funkcji wiceprezydent miasta Stanisław Kracik.

Odwołanie prezydenta Krakowa

Aleksander Miszalski (KO) został odwołany z urzędu prezydenta Krakowa w referendum 24 maja. Zgodnie z Kodeksem wyborczym przedterminowe wybory powinny odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum. 9 czerwca premier Donald Tusk poinformował, że w związku z koniecznością rozpatrzenia protestów referendalnych termin zostanie wyznaczony prawdopodobnie na wrzesień.

17 czerwca Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest przeciwko ważności referendum złożony przez Edwarda Nowaka. Wnioskodawca protestu podważa ważność referendum, ponieważ - jego zdaniem - 23 i 24 maja łamana była cisza referendalna, a agitacje doprowadziły do przekroczenia progu frekwencyjnego podczas referendum. Dowody w sprawie pochodziły z serwisów społecznościowych i mediów.

Według inicjatorów protestu, w czasie ciszy referendalnej, czyli 23-24 maja, odnotowano m.in. ok. 3,8 miliona wyświetleń publikacji na platformie X i około 430 tysięcy wyświetleń na YouTube treści łamiących ciszę referendalną.

Sąd o agitacji podczas ciszy referendalnej

Sąd ocenił, że choć część materiałów dowodowych miała charakter agitacyjny, to wnioskodawca nie udowodnił ich wpływu na wynik referendum. Sąd uznał również, że część dowodów nie miała charakteru agitacyjnego, a część miała charakter wieloznaczny, a przy części materiałów nie da się ustalić chwili ich publikacji; niektóre publikacje pojawiły się w internecie jeszcze przed ciszą referendalną.

O oddalenie protestu - jako bezzasadnego - zawnioskowała do sądu komisarz wyborcza w Krakowie Dagmara Daniec-Cisło. Oceniła ona m.in., że w proteście nie przedstawiono ani jednego przypadku, ani jednej osoby, która pod wpływem materiałów dowodowych wnioskodawcy poszłaby na referendum.

Protest Edwarda Nowaka był jednym z czterech, które wpłynęły do sądu. Jako jedyny został rozpatrzony przez sąd. Pozostałym sąd nie nadał biegu z powodów formalnych, np. wniesienie protestu po terminie.

Źródło: PAP
Czytaj także: