Zabijali właścicieli kantorów. Członkowie gangu wnoszą o kasację wyroku

TVN24

CBŚP - policja.plCBŚ zatrzymuje wspólników zabójców z "gangu kantorowców" (wideo archiwalne)

Do Sądu Apelacyjnego w Krakowie wpłynęły wnioski o kasację od wyroku skazującego na dożywocie dwóch członków gangu zabójców właścicieli kantorów. Wnioski zostaną przekazane do Sądu Najwyższego, który zadecyduje o ich losach.

W grudniu ubiegłego roku krakowski sąd apelacyjny utrzymał kary dożywocia dla Tadeusza G. i Wojciecha W. za zabójstwo pięciu osób i usiłowanie zabicia kolejnych dwóch. Ofiary wywodziły się z kręgu właścicieli, współwłaścicieli i pracowników kantorów. W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że oskarżeni dopuścili się okrutnej zbrodni i szli napadać z zamiarem fizycznego eliminowania świadków oraz pokrzywdzonych. To powoduje, że kary dożywocia są adekwatne - wskazał.

Od tego wyroku wnioski o kasację złożyli obrońcy oskarżonych. Zgodnie z przepisami kasacja może być wniesiona tylko z powodu uchybień formalnych lub innego rażącego naruszenia prawa, jeśli mogło to mieć istotny wpływ na treść orzeczenia.

"Najpierw zabijali, potem szukali łupów"

Oskarżonymi w sprawie zabójstw byli Tadeusz G., Wojciech W. i Jacek P., którym krakowska prokuratura zarzuciła zabicie w latach 2005-2007 pięciu osób: w Kraśniku, Tarnowie, Myślenicach i Piotrkowie Trybunalskim oraz usiłowanie zabicia dwóch kolejnych w Sosnowcu i w Piotrkowie Trybunalskim. Podczas żadnego z napadów sprawcy nie żądali od ofiar pieniędzy ani nie pytali, czy je posiadają, dopiero po śmierci poszkodowanych zabierali łupy. Bywało, że ofiary nie miały gotówki.

W lipcu 2010 r. sąd skazał Tadeusza G. i Wojciecha W. na kary dożywocia, a Jacka P. - który przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia, wyraził skruchę i przeprosił pokrzywdzonych - na 15 lat pozbawienia wolności. W wyniku apelacji w 2011 r. sąd uchylił wyroki dożywocia w stosunku do Tadeusza G. i Wojciecha W.

W wyniku ponownego procesu w kwietniu 2015 roku krakowski sąd okręgowy uznał obu oskarżonych za winnych i ponownie ich skazał na dożywocie. W apelacji Tadeusz G. powoływał się przed sądem na niektóre rozbieżności w zeznaniach świadków, w szczególności dotyczące napadu w Kraśniku i kradzieży roweru i sadzonek truskawek, o które też został oskarżony. Zdaniem sądu miały one jednak drugorzędne znaczenie. - Bardzo żałuję czynów, których się dopuściłem i bardzo przepraszam rodziny wszystkich tych osób, które skrzywdziłem. Chciałbym w przyszłości naprawić krzywdy, chociażby w sposób finansowy - mówił z kolei Wojciech W.

Ten wyrok utrzymał w grudniu ub.r. sąd apelacyjny, znosząc jedynie ograniczenia dla Wojciecha W. w ubieganiu się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 30 latach kary. W praktyce oznacza to, że Wojciech W. będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 25 latach. Od tego wyroku wnioski o kasację złożyli obrońcy.

Identyfikacja po 18 latach

Tadeusz G. i Wojciech W. zostali także oskarżeni o dokonanie pięciu zabójstw i usiłowanie następnych dwóch w kolejnym akcie oskarżenia, skierowanym w czerwcu do sądu przez Krakowski Zamiejscowy Wydział Prokuratury Krajowej. Do zbrodni doszło w latach 2006-2007 na terenie województw małopolskiego i podkarpackiego: w Ostrowie, Przeworsku, Tarnowie i Dębicy. Ofiarami także byli właściciele kantorów i osoby z nimi związane. Poprzednie śledztwa w tych sprawach kończyły się umorzeniem z uwagi na niewykrycie sprawców. Termin procesu nie został jeszcze wyznaczony.

Tadeusz G. w 2013 r. został już prawomocnie skazany na karę 25 lat więzienia za zabójstwo trojga obywateli Ukrainy we wrześniu 1991 roku w podkieleckiej Cedzynie. Dzięki pozostawionym na miejscu śladom genetycznym został zidentyfikowany jako sprawca tej zbrodni po 18 latach - w toku śledztwa dotyczącego zabójstw właścicieli kantorów.

Autor: wini/gp/jb / Źródło: PAP