Protest przeciwko wycince w Puszczy Karpackiej. "Społeczeństwu potrzebny jest dziki las"

TVN24

Część puszczy ma zostać wycięta Google Earth
wideo 2/6

Lasy Państwowe zdecydowały o przerzedzeniu drzewostanu w części Puszczy Karpackiej. Aktywiści protestują, twierdząc, że jakakolwiek ingerencja negatywnie odbije się na ekosystemie. Ich stanowisko poparła między innymi Olga Tokarczuk.

Działaniom ma zostać poddany 30-hektarowy fragment lasu położony w nadleśnictwie Stuposiany, tuż przy granicy z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym. Zgodnie z leśną nomenklaturą jest to "wydzielenie 219a".

- Rosną tu 150-letnie buki i jodły, występuje też szereg chronionych gatunków mchów, porostów, czy ptaków. Wyjątkowość tego fragmentu lasu leży w jego historii - do połowy XX wieku zachował się w stanie zbliżonym do pierwotnego – tłumaczy Anna Błachno z Inicjatywy Dzikie Karpaty.

Teraz jednak nadleśnictwo wybiera wykonawcę, który wytnie część drzew na tym terenie. - W ciągu kilku miesięcy ponad 4 tysiące kubików drewna zostanie wycięte, wywiezione i sprzedane. W tym celu powstanie też nowa sieć szlaków do wywózki drewna – alarmuje Błachno. Jak dodaje, według przyrodników wycinka zagrozi stanowiskom wielu chronionych gatunków.

Inicjatywa Dzikie Karpaty usiłowała powstrzymać działania na tym terenie, między innymi uruchamiając internetową petycję. - W ciągu tygodnia pod petycją podpisało się ponad 4 tysiące osób, a swojego poparcia udzieliła także noblistka Olga Tokarczuk. Interpelację w tej sprawie złożyła także posłanka Daria Gosek-Popiołek, członkini Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa – wylicza przedstawicielka IDK.

Te interwencje nie zdały się na wiele, jednak aktywiści wciąż mają nadzieję, że uda im się przekonać władze nadleśnictwa. - Społeczeństwu potrzebny jest dziki las, wolny od cięć i zabiegów agrotechnicznych. Gdzie mamy go szukać, jeśli nie tutaj? Ile jeszcze zostało nam takich dzikich skrawków, które cudem uchowały się przez stulecia gospodarczej ekspansji? – apelują członkowie Inicjatywy.

Co na to Lasy Państwowe?

Do stawianych przez aktywistów zarzutów odniosła się Grażyna Zagrobelna, dyrektorka Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

"Informuję, że podjęłam kroki w celu modyfikacji działań wynikających z planu urządzenia lasu w ramach gospodarstwa specjalnego w zlewni potoku Roztoki. Konkretne propozycje przedstawimy po wizji terenowej i przygotowaniu koncepcji aktywnej ochrony tego terenu z uwagi na walory przyrodnicze, przy jednoczesnym wyeksponowaniu wartości kulturowych obszaru" – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie Nadleśnictwa Stuposiany.

Zagrobelna potwierdziła też, że ten fragment lasu rzeczywiście od dziesięcioleci nie był obiektem ingerencji człowieka, a zaplanowane cięcia mają zainicjować tzw. odnowienie naturalne i spowodować, że las sam zacznie się odradzać.

"Trzeba bowiem zwrócić uwagę na fakt, że brak w tym drzewostanie przyszłościowego młodego pokolenia drzew, przy bardzo wysokim średnim ich wieku sięgającym 100 lat" – stwierdza dyrektorka RDLP.

Nadleśniczy Jan Mazur ze Stuposian wyjaśnia, że 10 grudnia zostały dopiero otwarte oferty w przetargu, a wykonawca jeszcze nie został wyłoniony. Natomiast decyzja o pracach w "wydzieleniu 219a" nie jest jeszcze, z formalnego punktu widzenia, ostateczna.

Autor: wini/ks/kwoj / Źródło: TVN24 Kraków