Ksiądz bez podniebienia i Bractwo Dobrej Śmierci. Tajemnice krypt u Franciszkanów

TVN24

Archeolodzy weszli do kryptFakty po południu
wideo 2/10

Blisko 100 pochówków, dewocjonalia i przedmioty codziennego użytku odkryli archeolodzy badający krypty pod krakowskim klasztorem Franciszkanów. - Mogliśmy naprawdę poczuć się jak prawdziwi odkrywcy - mówi przewodząca badaniom prof. Anna Drążkowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Prace trwały od 2017 roku. Najpierw archeolodzy użyli georadaru, by sprawdzić, gdzie dokładnie znajdują się krypty, ponieważ nie istniał dotychczas żaden plan tej części klasztornych podziemi.

Następnie, w miejscach gdzie było to możliwe, badacze wykonali odwierty w posadzce i wpuścili przez nie sondę endoskopową. - Sprawdzaliśmy, co się pod ziemią znajduje i wtedy podejmowaliśmy decyzję, czy faktycznie trafiliśmy na kryptę, w której są pochówki i czy jest to krypta, do której będziemy wchodzić - tłumaczy przewodząca badaniom prof. Anna Drążkowska.

- To były takie prawdziwe badania, mogliśmy naprawdę poczuć się jak prawdziwi odkrywcy. Dla całej ekipy to była prawdziwa przygoda archeologiczna - nie kryje emocji archeolożka.

W samej bazylice badacze odkryli 18 krypt (udało się wejść do dziewięciu z nich) a w krużgankach cztery. - Na przykład w Kaplicy Męki Pańskiej nie mogliśmy naruszać posadzki, dlatego weszliśmy tam do dwóch krypt bez naruszania jej. A w Kaplicy Matki Bożej w ogóle nie wchodziliśmy do krypt, bo tam jest bardzo stara posadzka i nie chcieliśmy jej zniszczyć - tłumaczy Drążkowska.

Jak dodaje Michał Wiślanin Mleczko, prezes stowarzyszenia Vistula który uczestniczył w penetracji krypt, przeprowadzone badania pozwoliły na poznanie wielu aspektów krypt - nie tylko pochówków, ale też na przykład architektury. - To praca pełna fascynujących rzeczy, ale niełatwa. Powietrze szybko robi się ciężkie i wilgotne, nie jest łatwo oddychać – tłumaczy badacz.

Bractwo Dobrej Śmierci

W katakumbach są pochowani zarówno duchowni, jak i osoby świeckie. - W kryptach pod ołtarzem spoczywają zakonnicy, którzy żyli i mieszkali przed wiekami w tym klasztorze. Pod kaplicą błogosławionej Salomei rodzina szlachecka z sześciorgiem dzieci – wylicza rozmówczyni Faktów po Południu.

Jedno z ciekawszych odkryć czekało jednak na archeologów pod kaplicą męki pańskiej. To tam zostali pochowani członkowie Arcybractwa Dobrej Śmierci.

- To było dla nas ciekawe odkrycie. Członkowie bractwa mieli na sobie tradycyjne habity, w których występują podczas uroczystości. Na czaszki mieli nasunięte kaptury, których tkanina przykleiła się do kości i można było zauważyć na przykład kształt oczodołu. Robiło to niesamowite wrażenie – komentuje Drążkowska.

"Rozsypywały nam się w rękach"

Badania dostarczyły archeologom tez całkiem sporo wiedzy o codziennym życiu zakonników i pozostałych pochowanych osób. Oprócz imponującej liczby przedmiotów sakralnych (głownie krucyfiksy i różańce) badacze zabezpieczyli też dużo elementów odzieży.

- Możemy dowiedzieć się, w co ludzie się ubierali, bo wszystkie osoby pochowane tutaj są ubrane w rzeczy, które noszono na co dzień albo od święta. Kobiety miały piękne jedwabne suknie obszyte koronkami. Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy w tym kościele byli chowani w jedwabiach - po prostu jedwab jest tkaniną najbardziej odporną na czynniki destrukcyjne. A mężczyźni byli głównie chowani w żupanach albo innych elementach stroju narodowego – wyjaśnia archeolożka.

Materiały mniej odporne na czynniki zewnętrzne już dawno przegniły. W kryptach panuje dość duża wilgotność (sięgająca nawet 95 procent) i stała temperatura między 15 a 17 stopni. - Niestety w większości przypadków pochówki były bardzo mocno zniszczone. czasami rozsypywały nam się w rękach – stwierdza Drążkowska.

Ksiądz bez podniebienia

Archeolożka wspominała tez o jednym pochówku, który szczególnie zaskoczył badaczy. - Otwieramy trumnę, patrzymy, a ksiądz był częściowo zmumifikowany. Niewiele mieliśmy pochówków zmumifikowanych tutaj – tłumaczy rozmówczyni Faktów po Południu.

Jednak nie to najbardziej zaintrygowało badaczy. - Miał otwarte usta, a wewnątrz błyszczało coś złotego, ten blask rzeczywiście było widać. Wyglądało to trochę jak jakiś rodzaj pieczęci i tak też myśleliśmy początkowo – relacjonuje Drążkowska.

Po serii badań czaszki okazało się jednak, że mężczyzna nie miał podniebienia – najprawdopodobniej stracił je w wyniku choroby niedługo przed śmiercią. – Ustaliliśmy, że to co początkowo braliśmy za pieczęć było wykonaną ze złotej blaszki proteza podniebienia! – wyjaśnia badaczka.

Prace badawcze zostały już zakończone, trwa zabezpieczanie odnalezionych obiektów. Zakonnicy rozważają wystawienie przedmiarów dla szerszej publiczności w przyszłości.

Projekt "Krypty grobowe kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu w Krakowie w świetle badań interdyscyplinarnych" został sfinansowany przez Narodowe Centrum Nauki. Uzyskał niemal 1,2 mln zł wsparcia w ramach konkursu Opus 12.

Autor: wini/gp / Źródło: PAP/TVN24 Kraków