Śmieciowa mafia na deskach. Kilkanaście zatrzymań jednego dnia

TVN24

Beczki składowane w jednym z magazynówTVN24 Kraków
wideo 2/3

Ogromna akcja policji na południu Polski. We wtorek rano funkcjonariusze z Krakowa, Katowic i Częstochowy zatrzymali łącznie 15 osób związanych z tzw. "mafią śmieciową". Śledczy mają dowody, że osoby te nielegalnie składowały niebezpieczne odpady, między innymi w nieczynnych kopalniach, czy w pobliżu osiedli mieszkalnych. Zatrzymani mają usłyszeć zarzuty m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą.

Nad rozpracowaniem przestępczej siatki śledczy pracowali wiele miesięcy. Jednocześnie prokuratury w Katowicach, Krakowie i Częstochowie prowadziły swoje odrębne postępowania. W trakcie odkrywania kolejnych wątków, okazywało się, że interesy firm zajmujących się utylizacją odpadów przeplatają się.

Koszt utylizacji? Nawet 8 mln złotych

Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzewani nielegalnie składowali i porzucali odpady m.in. chemiczne, lakiernicze i motoryzacyjne w województwach: śląskim, małopolskim, świętokrzyskim, podkarpackim, wielkopolskim i pomorskim. Odpady miały być składowane m.in. na terenach zabudowanych w pobliżu dużych skupisk ludzkich. Śledczy ujawnili m.in. 2 tys. 452 tony nielegalnie przechowywanych odpadów, których koszt utylizacji może wynieść niemal 8 mln złotych. - Chodzi o ogromne ilości toksycznych odpadów. Sposób ich składowania powodował realne zagrożenie dla życia i zdrowia oraz środowiska naturalnego - powiedział rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach Waldemar Łubniewski.

"Działania doprowadziły do ujawnienia powiązań pomiędzy trzema zorganizowanymi grupami przestępczymi i umożliwiły zaplanowanie i skoordynowanie równoległej realizacji na terenie Śląska oraz Małopolski. Zatrzymani po doprowadzeniu do właściwych jednostek prokuratury usłyszą zarzuty dotyczące m.in. kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu, ochronie środowiska, mieniu i dokumentom, w tym składowania wbrew przepisom niebezpiecznych odpadów" - podała w komunikacie Prokuratura Krajowa. Jak wskazała prokuratura, nielegalny proceder polegał m.in. na transportowaniu i składowaniu odpadów niewiadomego pochodzenia w beczkach i pojemnikach o pojemności 1 tys. litrów. Zatrzymani przechowywali w nich m.in. środki o właściwościach wywołujących choroby zagrażające życiu i zdrowiu ludzkiemu. Były to głównie odpady przemysłu chemicznego, petrochemicznego, farbiarskiego, lakierniczego i motoryzacyjnego.

Umowy na słupy

Śledczy poinformowali, że "nielegalny proceder składowania i porzucania odpadów, prowadzony był na obszarach zabudowanych, jak również terenach otwartych, w tym obszarach położonych w nieodległej bliskości obszarów wodnych". Niebezpieczne odpady miały być porzucane w halach magazynowych, niejednokrotnie w pobliżu dużych skupisk ludzkich, na terenach atrakcyjnych turystycznie oraz w wykopach ziemnych.

Jak podają policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach, którzy rozpracowali jedną z rozbitych grup przestępczych i zatrzymali siedem spośród 15 osób, sprawcy wynajmowali hale magazynowe w różnych miejscowościach na terenie całego kraju.

"Umowy zawierali na spółki zarejestrowane na siebie lub osoby trzecie - członków rodziny lub tzw. słupy. Następnie składowali na ich terenie wbrew przepisom odpady. Stanowiły je odpady płynne będące m.in. pochodnymi rozpuszczalników oraz lakierów, co stwierdziły ekspertyzy przeprowadzone przez biegłych z zakresu fizykochemii" - przekazała śląska policja w komunikacie.

Herszt spod Krakowa

Pomysłodawcą całego procederu - jak podaje małopolska policja - był 52-letni przedsiębiorca spod Krakowa.

- To on, unikając wysokich kosztów związanych z unieszkodliwieniem substancji, zlecał ich transport do hal, czy też na wyrobiska znajdujące się na terenie województw: małopolskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego oraz podkarpackiego. Rzecz jednak w tym, że podmioty, przyjmujące niebezpieczne chemikalia, nie posiadały zezwolenia na ich przyjmowanie i przechowywanie. Częstokroć właściciele, wynajmujący nie mieli świadomości, jakiego rodzaju towar będzie u nich przechowywany - mówi Barbara Szczerba z biura prasowego małopolskiej policji, która zatrzymała pięć osób.

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Północ ujawnili około 5 tys. pojemników i beczek z niebezpiecznymi odpadami, które znajdowały się w hali byłej fabryki w Częstochowie przy ul. Filomatów. Z kolei z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Krakowie wynika, że do wynajmowanych obiektów trafiło kilkadziesiąt tysięcy ton odpadów.

Część zatrzymanych usłyszała już zarzuty m.in. udziału w grupie przestępczej, a także jej kierowania, czy też transportu i składowania odpadów wbrew przepisom. Decyzje o zastosowaniu środków zapobiegawczych podjęte zostaną po wykonaniu wszystkich czynności z ich udziałem.

Autor: ib/i / Źródło: TVN24 Kraków/PAP