Fardin wiózł rodzynki z Iranu, utknął w Koziegłowach. Polacy ruszyli z pomocą

TVN24


Do domu w Iranie Fardin ma pięć i pół tysiąca kilometrów. Nie może wrócić, bo jego stara ciężarówka zepsuła się. Polscy kierowcy ruszyli z pomocą. - Jest bezpieczny, ma gdzie spać, co jeść, w co się ubrać - mówi jeden z kierowców. Znaleźli dla niego nawet tłumacza z języka perskiego. Ale trzeba kupić nowy samochód.

Fardin wiózł z Iranu rodzynki, rozładował je pod Łodzią i ruszył po towar do Czech. Już tam nie dotarł. Jego auto to zabytek - amerykański International z 1988 roku bez klimatyzacji, szyberdachu czy innych wygód. Padł w Polsce na drodze krajowej numer 1 w Koziegłowach.

Polskich kierowców do pomocy skrzyknął Wojciech Głąb spod Koziegłów, który przeczytał o kłopotach Fardina w mediach społecznościowych, siedząc "na pauzie" w swojej ciężarówce w Mediolanie.

Z początku przypuszczano, że wystarczy naprawić albo wymienić rozrusznik, ale okazało się, że wał korbowy zrobił się aż fioletowy od przegrzania.

"Wał korbowy w stanie agonalnym"
Grand Service

- Jestem jednym z kilkunastu ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc Irańczykowi. Organizujemy zbiórkę na nowy samochód dla niego, bo w tym jego Internationalu rozsypał się silnik. Woda poszła do oleju, olej do wody, a w misce jakieś kawałki metalu żeśmy znaleźli - mówi na nagraniu wideo jeden z polskich kierowców.

- Nie ma sensu tego remontować. To jest auto, które ma przejechane trzy miliony kilometrów, w każdej chwili coś innego może się zepsuć - dodaje.

- Otwieramy konto dla Irańczyka. On nie pracuje w firmie, to jest jego prywatne auto. Dla niego to tragedia, bo wiadomo - jak stoi, to nie zarabia. Weźmy pod uwagę to, że on ma w jedną stronę pięć i pół tysiąca kilometrów, jest w zupełnie obcym kraju, może liczyć tylko na ludzi dobrej woli. My nie zbiedniejemy, wpłacając 10 czy 50 złotych, a jemu może to wyprostować życie. Irańczyk jest bezpieczny, ma gdzie spać, w co się ubrać, co jeść. Jedyne czego potrzebuje to nowe auto.

Ludzie dobrej woli, kierowcy i mechanicy załatwili nawet dla Fardina tłumacza z języka perskiego. Z początku porozumiewali się za pomocą translatora Google.

Uzbierali już ponad 100 tysięcy złotych. - Apelujemy do wszystkich, żebyśmy w przyszłym roku mieli te rodzynki od Fardina na święta.

Niezwykłą podróż Fardina od początku śledzi i opisuje portal 40ton.net. Jeden z jego czytelników uwiecznił nawet internationala w ruchu tuż przed awarią.

Przejazd ciężarówki International, zanim się zepsuła
40ton.net

Autor: mag/gp/kwoj / Źródło: TVN 24 Katowice