Zderzenie z winy SOP, Gowin mówi, że "nie było zagrożenia". Generał Janicki: co to znaczy?

TVN24

W środę miała miejsce kolizja auta SOPtvn24
wideo 2/9

To, co się wczoraj stało, to jest dla mnie brak zdrowego rozsądku - mówił we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 generał Marian Janicki, były szef Biura Ochrony Rządu. Odniósł się w ten sposób do środowej kolizji auta SOP jadącego z wicepremierem Jarosławem Gowinem do Gdańska. - Co znaczy stwierdzenie, że życie i zdrowie nie było zagrożone? To nie powinno mieć miejsca - skomentował słowa Gowina po tym zdarzeniu.

W środę po godzinie 8 na trasie S7 w Kuklinie (województwo mazowieckie) doszło do kolizji z udziałem samochodu Służby Ochrony Państwa i samochodu ciężarowego. Rzecznik SOP ppłk Bogusław Piórkowski powiedział, że pojazd służby miał włączoną sygnalizację świetlną i dźwiękową, a więc był uprzywilejowany.

Pierwszą informację o zdarzeniu otrzymaliśmy na Kontakt 24.

W aucie był wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. - Na szczęście nikomu nic się nie stało, nie było żadnego zagrożenia ani dla życia, ani dla zdrowia. Byłem informowany potem, że kierowca nie naruszył żadnych przepisów - komentował później zdarzenie wicepremier.

Kierowca rządowego auta został jednak ukarany mandatem w wysokości 250 złotych - który przyjął - oraz dostał sześć punków karnych.

"To jest konsekwencja polityki kadrowej"

Generał Marian Janicki, były szef nieistniejącego już Biura Ochrony Rządu, które zostało zastąpione przez Służbę Ochrony Państwa, komentując to zdarzenie w poranku "Wstajesz i wiesz" w TV24 ocenił, że "to jest konsekwencja polityki kadrowej, która była czy jest prowadzona od 2016 roku". - To jest dzisiaj kopanie leżącego. To jest polityka kadrowa, która doprowadziła do zwolnienia ze służby najlepszych ludzi w Biurze Ochrony Rządu. Nie tylko kierowców, również najlepiej wyszkolonych oficerów - mówił.

Zapewnił przy tym, że "nie ma nic przeciwko tym ludziom", którzy powadzą rządowe limuzyny. - Z całym szacunkiem dla nich, to jest bardzo ciężka praca. Natomiast niekoniecznie trzeba ich przyjmować do Biura Ochrony Rządu (obecnie SOP - red.), od razu im powierzać najważniejsze, najdroższe samochody, które służą najważniejszym osobom w państwie - ocenił generał.

- Za mojej bytności w Biurze Ochrony Rządu nigdy nie zdarzył się wypadek, gdzie ranna byłaby osoba ochraniana - dodał Janicki.

"Co znaczy stwierdzenie, że życie i zdrowie nie było zagrożone? To nie powinno mieć miejsca"

Odniósł się także do słów Jarosława Gowina, który zapewniał, że "nie było żadnego zagrożenia ani dla życia, ani dla zdrowia". - Co znaczy stwierdzenie, że życie i zdrowie nie było zagrożone? To nie powinno mieć miejsca - skomentował.

Jak mówił, "każdy z nas przejeżdżał drogą S7 w stronę Gdańska. Wiemy, co tam się dzieje, wiemy, ile jest tych wysepek. Minimum zdrowego rozsądku powinno być zachowane".

- Nie wystarczy położyć tak zwanego koguta czy "bomby", jak my to nazywaliśmy, na dach i wio do przodu lewym pasem między wysepkami, między samochodami - przekonywał generał Janicki.

- To, co się wczoraj stało, to jest dla mnie brak zdrowego rozsądku - dodał.

"Trzeba wrócić do szkolenia, trzeba się przeprosić z chłopakami"

Generał Marian Janicki wskazywał także, że według jego wiedzy, obecnie "szkolenie w Służbie Ochrony Państwa praktycznie nie istnieje". - Poprzednio kierowców, adeptów szkolili kierowcy z największym doświadczeniem. Zza kierownicy przechodzili do grupy doskonalenia techniki jazdy i to oni ich uczyli jeździć w kolumnie, to oni ich uczyli jeździć w tak zwanych singlach. Dzisiaj? Dzisiaj nie ma kto tego robić - ocenił.

- Trzeba wrócić do szkolenia, trzeba się przeprosić z chłopakami, którzy wrócą. Oni wrócą na cywilne etaty, bo dla nich ta służba kiedyś była zaszczytem i będzie dalej zaszczytem, tylko trzeba się z nimi przeprosić i poprosić, żeby wrócili - podsumował gość "Wstajesz i wiesz".

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ Z GENERAŁEM MARIAN JANICKIM:

Cała rozmowa z generałem Marianem Janickim o kolizji auta SOP
tvn24

"Biuro Ochrony Rządu było służbą elitarną, dzisiaj mamy służbę obijania pojazdów"

W czwartek na konferencji prasowej w Sejmie posłowie Platformy Obywatelskiej Paweł Olszewski i Bartłomiej Sienkiewicz również poruszyli kwestię kolizji samochodu z wicepremierem Gowinem.

- Biuro Ochrony Rządu było służbą elitarną, dzisiaj mamy służbę obijania pojazdów - mówił Olszewski. Według niego to "sytuacja skandaliczna".

- Zadajemy pytanie, dokąd pan premier Gowin tak się spieszył, co zmusiło go do takiego szaleńczego rajdu, który mógł się skończyć tragedią i śmiercią wielu osób - dodał poseł PO.

- Domagamy się szczegółowej informacji, po co, skąd, dlaczego i dokąd pan premier Gowina tak pędził, co uzasadniało użycie sygnalizacji świetlnej, przekraczanie wszelkich przepisów ruchu drogowego i stwarzanie zagrożenia dla życia - kontynuował.

Zdaniem byłego szefa MSWiA Bartłomieja Sienkiewicza, "kluczowe pytanie jest takie, czy pan wicepremier Gowin polecił kierowcy zmieszczenie się w czasie lub jazdę z taką prędkością, czy to była decyzja wyłącznie oficera Służby Ochrony Państwa".

- Nie może być tak, że nie istnieją żadne hamulce dla tej władzy od pięciu lat, które powstrzymują ją przed sytuacjami zagrażającymi ludzkiemu życiu - dodał.

- Co się jeszcze takiego musi stać w Polsce, żeby przestano uprawiać państwowe piractwo drogowe? Czy musi zginąć ktoś ważny z rządu? Czy musi zginąć człowiek na drodze, jadący ze swoją rodziną? Czy musi zginąć oficer Służby Ochrony Państwa w trakcie wykonywania czynności służbowych, żebyśmy się nagle obudzili, że tak po prostu nie może być? Co się jeszcze musi stać? Jaka śmierć musi potwierdzić, że ten rodzaj uprawiania pirackiej jazdy przez rządzących jest nie do zaakceptowania? - pytał Sienkiewicz.

"Biuro Ochrony Rządu było służbą elitarną, dzisiaj mamy służbę obijania pojazdów"
tvn24

Wicepremier Sasin: ten pojazd był uprzywilejowany

Wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin, któremu w środowej "Kropce nad i" zostało pokazane nagranie, na którym widać, jak niedługo przed kolizją samochód SOP wykonuje manewr wyprzedzania na "wysepce", zastrzegł, że nie zna tej sytuacji. - Widzę, że ten pojazd (SOP - red.) porusza się jako pojazd uprzywilejowany - zwrócił uwagę.

Jak mówił, jeżeli pojazd miał włączoną sygnalizację świetlną, to mógł wyprzedzać właśnie w tym miejscu. - Mówię to jako laik. Podróżuję samochodem kierowanym przez kierowców Służby Ochrony Państwa. Chciałem bardzo wyraźnie to powiedzieć i podkreślić, że są to znakomici, świetni kierowcy, znakomicie wyszkoleni. Wielokrotnie miałem okazję być dumny z tego, że jestem pod opieką takich profesjonalistów jak kierowcy Służby Ochrony Państwa - mówił.

- Bardzo bym prosił, żeby nie deprecjonować pracy i służby funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, bo wykonują ją znakomicie - podkreślił. - Będę cały czas apelował o to, aby szanować funkcjonariuszy, którzy naprawdę z wielkim poświęceniem służą Polsce - dodał.

Wicepremier Jacek Sasin o kolizji samochodu SOP: ten pojazd był uprzywilejowany
tvn24

Autor: akr/adso / Źródło: tvn24