Do tragicznego zdarzenia doszło 5 czerwca 2024 roku w Sitkówce w województwie świętokrzyskim. W wypadku na terenie zakładu górniczego "Trzuskawica" zginął kierowca cysterny.
Kierowca został "dociśnięty do kabiny"
Jak poinformował w komunikacie prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach, incydent miał miejsce na terenie wyrobiska kopalni wapienia. Operator manewrował koparką, by zatankować ją z zaparkowanej obok cysterny.
"Operator koparki nie zachował zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, w tym przede wszystkim tych dotyczących obsługi maszyn i ustawiając koparkę do tankowania nie obserwował należycie otoczenia. Doprowadził w konsekwencji do uderzenia przeciwwagą obracającej się maszynowni koparki w kierowcę autocysterny – który przebywał poza swoim pojazdem – i dociśnięcia go do kabiny samochodu" - przekazał prokurator Prokopowicz.
Jak wynika z ustaleń Wyższego Urzędu Górniczego, opublikowanych w styczniu 2025 roku, tuż przed zdarzeniem kierowca cysterny podjechał pojazdem na odległość około dwóch metrów od koparki, która w tym czasie była w ruchu. Według WUG popełnił tym samym błąd, bo zgodnie z zasadami BHP powinien zatrzymać samochód w odległości co najmniej 12 metrów.
"Kierowca koparki, nie mając wiedzy co się dzieje w obszarze roboczym koparki, rozpoczął manewr obrotu maszynownią koparki. Obracająca się maszynownia uderzyła kierowcę cysterny" - czytamy na stronie Wyższego Urzędu Górniczego.
Rannemu kierowcy jako pierwszy pomocy udzielał operator koparki. Mężczyzna trafił następnie do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. Jego obrażenia okazały się bardzo poważne. Poszkodowany zmarł następnego dnia.
Operator koparki oskarżony
Operator koparki usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci kierowcy. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Jak przekazał rzecznik kieleckiej prokuratury, z końcem grudnia do Sądu Rejonowego w Kielcach został skierowany akt oskarżenia przeciwko 56-latkowi. Grozi mu kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Z ustaleń Wyższego Urzędu Górniczego wynika, że do wypadku przyczynili się obaj pracownicy. WUG ocenił, że jedną z przyczyn tragedii był fakt, że operator koparki nie zastosował się do zasad bezpieczeństwa. Chodzi o obowiązek "posiadania kontroli nad obszarem roboczym maszyny, zapewnienia dobrej widoczności w lusterkach maszyny i niedopuszczenia do przebywania osób trzecich w strefie roboczej koparki".
Drugą przyczyną wypadku - zdaniem WUG - było działanie poszkodowanego. A konkretnie: "nieprzestrzegania przez poszkodowanego obowiązujących uregulowań zawartych w Ogólnej Instrukcji BHP oraz poprzez niezachowanie wymaganej minimalnej odległości od poruszającej się maszyny załadowczej i wjechanie w strefę roboczą koparki bez nawiązania kontaktu z operatorem koparki" - czytamy w komunikacie urzędu.
Autorka/Autor: bp/gp
Źródło: Prokuratura Okręgowa w Kielcach, WUG
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock