W poniedziałek w kopalni Guido w Zabrzu pojawili się ratownicy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Wzięli udział w zaplanowanej akcji, której celem było sprawdzenie, czy w niedostępnym od trzydziestu lat terenie znajduje się porzucony, prototypowy kombajn górniczy.
Jak informuje Muzeum Górnictwa Węglowego, zanim Kopalnia Guido się obiektem turystycznym z podziemnymi trasami do zwiedzania przez wiele lat pełniła funkcję zaplecza badawczego dla polskiego górnictwa jako Kopalnia Doświadczalna Węgla Kamiennego M-300.
"Wśród testowanych urządzeń był między innymi kombajn KDS-1, który został opracowany na początku lat 70. XX wieku w Zakładach Konstrukcyjno-Mechanicznych Przemysłu Węglowego (obecnie Instytut Techniki Górniczej KOMAG)" - informuje muzeum.
Specjalna akcja ratowników
Urządzenie zaprojektowano, aby wydobywać szybko gruby sortyment węgla, z którym w tamtym czasie był problem. Próby KDS-1 zaczęto w 1973 roku. Po ich zakończeniu część urządzenia zdemontowano i wykorzystano ponownie. Fragmenty pozostały jednak na dole w rejonie, który został zamknięty po zakończeniu pracy na ścianie.
- Starsi pracownicy mówili, że elementy kombajnu nie zostały przetransportowane na powierzchnię. Wspólnie z przedstawicielami KOMAGU postanowiliśmy sprawdzić, czy on w ogóle tam jest. Po rozebraniu tamy, ratownicy znaleźli w odległości do dwudziestu metrów elementy kombajnu – powiedział pełnomocnik dyrektora ds. bezpieczeństwa Leszek Żurek.
W odnalezieniu prototypowego sprzętu pomogły też stare mapy i dokumenty. Pozostałości kombajnu znajdowały się w trzech częściach. Na razie ratownicy górniczy wydobyli zza postawionej przed laty tamy jedną z nich. Zbudowali nieopodal kolejną tamę izolacyjną i przewietrzyli wyrobisko. Dzięki ich akcji pracownicy muzeum w późniejszym czasie przetransportują na górę resztę kombajnu.