Katowice

Tydzień po tragedii w kopalni wciąż szukają górnika. Ratownicy próbują przejść rozlewisko

Katowice

Ratownicy w kopalni próbują przejść rozlewisko. "Jest dwa razy większe, niż się spodziewaliśmy"
tvn24W poniedziałek wieczorem minął tydzień od katastrofy w mysłowickiej kopalni

- Udało nam się dość precyzyjnie określić pojemność rozlewiska, które przed nami się znajduje. Ale jest, niestety, dwa razy większe, niż szacowaliśmy - poinformował w środę rano Grzegorz Standziak z KWK Mysłowice-Wesoła. To oznacza, że pompowanie wody potrwa cały dzień, a ratownicy będą mogli iść dalej dopiero, gdy osiągnie ona poziom przynajmniej 1 m. Obecnie rozlewisko ma głębokość około 2 m.

W kopalni Mysłowice-Wesoła ratownicy kolejny dzień prowadzą akcję poszukiwawczą zaginionego górnika.

Droga przez rozlewisko

We wtorek rozpoczęli pompowanie wody z blokującego im drogę rozlewiska. Nie wiedzieli jednak dokładnie, ile wody ono mieści. Dlatego też nie potrafili określić czasu potrzebnego, by wypompować wodę do poziomu, w którym byliby w stanie je pokonać.

- Jeden z zastępów miał pracownika z doświadczeniem mierniczym, dzięki czemu dość dokładnie wymierzyliśmy miejsce, od którego zaczyna się rozlewisko, odległość jego początku do wlotu chodnika, w którym ono się znajduje - wyjaśnił Standziak, kierownik działu energomechanicznego w KWK Mysłowice-Wesoła. Jednocześnie przyznał, że rozlewisko jest dłuższe niż wstępnie szacowano. - Z tego wynika, że pompowanie wody potrwa cały dzień - dodał.

W tej chwili rozlewisko ma około 2 m głębokości. - Przy głębokości 1 m spróbujemy wejść głębiej - zapowiedział Standziak.

"Spodziewać się należy wszystkiego"

Według obecnych ocen rozlewisko łączy się z następną muldą, gdzie prawdopodobnie też występuje woda. Kolejną niewiadomą jest sytuacja na końcówce chodnika, w miejscu, w którym dochodzi on do ściany.

- Tam możemy napotkać kolejne problemy. Miejsce to jest zabudowane dodatkowymi stojakami, które stanowią wzmocnienie obudowy wprowadzane ze względu na zagrożenie tąpaniami - tłumaczył Standziak. - Nie wiadomo, jak ratownicy będą mogli tam się przemieszczać. Spodziewać się należy wszystkiego - dodał.

Poza granicą wybuchowości

Zapewnił natomiast, że skład atmosfery w kopalni jest stabilny. - Jesteśmy poza granicą wybuchowości - ocenił.

Ratownicy pod ziemią pracują tylko w aparatach tlenowych. Posuwając się w chodniku, budują lutniociąg mogący dostarczać świeże powietrze, a także linię chromatograficzną, za pomocą której można cały czas badać skład atmosfery kopalnianej.

Jej skład w podziemnych wyrobiskach jest lepszy niż w poprzednich dniach, ponieważ w sobotę po południu zamknięto tamę przeciwwybuchową. Odcięto w ten sposób dopływ powietrza do ściany oraz rozpoczęto podawanie tam azotu, co najpewniej spowodowało wygaszanie zarzewi pożaru. Równocześnie tłoczone jest powietrze do lutni, w której może znajdować się zaginiony pracownik.

W poniedziałek minął tydzień

W poniedziałek wieczorem minął tydzień od katastrofy w mysłowickiej kopalni. Na poziomie 665 m doszło prawdopodobnie do zapalenia bądź wybuchu metanu. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 górników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 trafiło pierwotnie do szpitali. 42-letniego kombajnisty dotąd nie odnaleziono. W poniedziałek rano w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich zmarł jeden z najciężej rannych, 26-letni górnik.

Autor: jl//kdj / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości