Szukają już tylko jego. Zarzuty dla kolejnych osób w związku ze śmiercią młodego piłkarza

Katowice

Aktualizacja:
śląska policjaposzukiwany.jpg

Trzy kolejne osoby, które zgłosiły się na policję po niedzielnej bójce w Katowicach, usłyszały zarzuty. Wśród nich nie było sprawcy śmiertelnego ugodzenia nożem 19-letniego Dominika - b. piłkarza GKS-u Katowice. Dotąd zarzuty postawiono siedmiu osobom.

19-latek zginął przed dworcem w Katowicach o godz. 5 nad ranem w niedzielę. Brał udział w bójce. Biło się kilkanaście osób, również ojciec poszkodowanego.

Na podstawie nagrań monitoringu policja zatrzymała we wtorek pierwsze cztery osoby. Opublikowała też wizerunki trzech podejrzewanych o udział w bójce mężczyzn.

Dwaj mężczyźni ze zdjęć po ich upublicznieniu sami zgłosili się na policję. Razem z nimi, jak informują policjanci, zgłosił się jeszcze jeden (nie ze zdjęcia), który może mieć związek ze sprawą.

Poszukiwany jest trzeci mężczyzna ze zdjęcia opublikowanego wczoraj przez policję. Jacek Pytel, rzecznik policji w Katowicach: - Prawdopodobnie się ukrywa.

Śledczy znają jego dane. Pytel nie odpowiedział na pytanie, czy to ten mężczyzna zadał śmiertelne ciosy nożem.

Policja o zatrzymaniu kolejnych zamieszanych w bójkęTVN 24 Katowice

Wszyscy zatrzymani - we wtorek i środę - mężczyźni usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. Prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze. Żadna z tych osób nie jest sprawcą ugodzenia nożem 19-latka. Podejrzani nie przyznali się i odmówili składania wyjaśnień.

"Przecież to centrum miasta"

Tego zdarzenia nie pojmują nawet władze Katowic. - Przecież to centrum miasta, monitorowane - mówi Maciej Stachura, rzecznik katowickiego magistratu.

Reprezentacyjny deptak miasta - 3 Maja. Kilkanaście kroków od głównego wejścia do dworca PKP. Tuż przed galerią handlową. Pod okiem wielu kamer monitoringu miejskiego i prywatnego.

- Tu się to stało - pokazuje nam świadek zdarzenia. Paweł Kubisz od trzech tygodni mieszka w Katowicach. Po godz. 5 nad ranem w niedzielę był z kolegą na 3 Maja. Widział reanimację 19-latka - zanim przyjechała karetka, próbowali go ratować policjanci.

- Dużo ludzi tu było. Stali i się patrzyli. Kolega zadzwonił na pogotowie. Był trzecią osobą zgłaszającą to. Straszny widok - opowiada Kubisz.

Opowiada świadek tragicznego zdarzenia w KatowicachTVN 24 Katowice

Autor: mag/i / Źródło: TVN 24 Katowice