Kierowca autobusu potrącił kobietę na pasach. Sąd go nie aresztował. Jest zażalenie

TVN24

Autobus potrącił na pasach kobietęTVN 24 Katowice
wideo 2/4

Kierowca autobusu przyznał się, że potrącił na pasach kobietę. Mimo wyników badań nie przyznaje się jednak, że był pod wpływem amfetaminy. Dlatego prokurator chce dla niego aresztu i skarży decyzję sądu.

Wypadek był w czwartek i sprawa potoczyła się bardzo szybko. Pierwsze policyjne badanie kierowcy autobusu na obecność narkotyków w wydychanym powietrzu i ślinie odbyło się zaraz po wypadku, a wynik dokładniejszych badań krwi znany był już w sobotę.

- Poprosiliśmy zaprzyjaźnione laboratorium o ekspresowe badania - mówi Wojciech Czapczyński z prokuratury rejonowej w Zabrzu.

Wynik potwierdził się: w organizmie kierowcy była amfetamina.

Ponieważ podejrzany 22-latek nie przyznawał się do wzięcia narkotyku, prokuratura wystosowała do sądu wniosek o areszt na trzy miesiące.

Został odrzucony. - Zapoznaliśmy się dzisiaj z argumentami sądu i wystosujemy zażalenie do sądu okręgowego w Gliwicach - mówi Czapczyński.

I dodaje: - Zdaniem prokuratury istnieje groźba matactwa, ucieczki, ukrywania się podejrzanego. Grozi mu również surowa kara.

Połamane czaszka, kręgosłup, żebra

Do wypadku doszło w czwartek w południe w rejonie skrzyżowania ulic Szczęść Boże i 3 Maja w Zabrzu. Jak relacjonowała policja, kiedy kobieta chciała przejść po pasach na drugą stronę ulicy, na prawym pasie zatrzymał się samochód osobowy, którego kierowca ustąpił jej pierwszeństwa.

Lewym pasem jechał autobus komunikacji miejskiej linii 840 relacji Gliwice - Katowice, który potrącił kobietę.

Ranna została przewieziona do jednego z zabrzańskich szpitali. Była nieprzytomna. Jak podaje policja, potrącona kobieta doznała licznych i bardzo poważnych obrażeń – złamania podstawy czaszki, kręgosłupa w odcinku szyjnym oraz żeber.

Bo pomaga matce spłacać długi

- W ocenie sądu wystarczającym środkiem zabezpieczającym jest obowiązek stawiennictwa na policję pięć razy w tygodniu i zakaz opuszczania kraju - mówi Agnieszka Kubis, prezes sądu rejonowego w Zabrzu.

Jej zdaniem zebrano cały materiał dowodowy.

- Przesłuchano wszystkich świadków, jest sporządzony protokół oględzin miejsca zdarzenia, zabezpieczono dokumentacje fotograficzną, a podejrzany przyznał się do zarzucanego czynu - argumentuje Kubis.

Jedną sporna okolicznością, zdaniem sądu, jest zaprzeczanie przez 22-latka, że był pod wpływem narkotyku. - Ale zabezpieczono także próbkę jego krwi i będzie sporządzona ekspertyza toksykologiczna - dodaje Kubis.

Nie bez znaczenia dla sądu było, że kierowca nie był dotąd karany, że studiuje i mieszka z matką, która ma niskie dochody i której on pomaga w spłacaniu zadłużenia.

Nie stawił się do pracy

22-latek od września 2017 roku zatrudniony był w Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej w Gliwicach.

- Był wcześniej sprawcą jednej kolizji, ale miał pozytywne opinie - mówi Henryk Szary, prezes PKM. - Nie musimy czekać na wyrok, żeby go zwolnić. Jak dostaniemy potwierdzenie od policji, że ma zatrzymane prawo jazdy, to wystarczy. Zatrudnialiśmy go w konkretnym celu - prowadzenia pojazdu.

- Ale najpierw chciałbym z nim porozmawiać - dodaje Szary. - Jednak od wypadku nie stawił się do pracy.

PKM po wypadku w Zabrzu wprowadza zmiany. Kierowcy będą sprawdzani pod kątem zawartości narkotyków w organizmie w czasie badań kwalifikacyjnych, okresowych i kontrolnych.

Autor: mag/gp / Źródło: TVN 24 Katowice