Wczoraj koło godziny 9 na autostradzie A1 na jezdni w kierunku Gliwic przed zjazdem na Mykanów doszło do tragicznego wypadku: zginęło czterech mężczyzn, a kolejnych czterech przetransportowano do szpitali w stanie ciężkim. W związku ze sprawą policja wydała pilny apel. Prosi o przekazanie nagrań ze wspomnianego odcinka sprzed wypadku.
- Nagrania pomogą ustalić położenie pojazdów na autostradzie przed wypadkiem. Zależy nam, aby tę konfigurację odtworzyć i bardzo zależy nam na jak najszybszym przekazaniu takich materiałów - powiedziała tvn24.pl oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie podkom. Barbara Poznańska.
Co mówią pierwsze ustalenia o wypadku na autostradzie A1?
"Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 32-letni kierujący samochodem ciężarowym marki Scania, z nieustalonych dotąd przyczyn wjechał w ciąg pojazdów ekipy remontującej jezdnię, znajdującej się na prawym pasie ruchu" - przekazała w komunikacie częstochowska policja.
Poszkodowanymi w wypadku są pracownicy firmy, która wykonywała prace drogowe na autostradzie A1 przed zjazdem na Mykanów. Najmłodszy mężczyzna, który zginął, miał 20 lat, a najstarszy 62 lata.
Policja i straż pożarna przez wiele godzin zajmowała się najpierw ratowaniem poszkodowanych, a następnie zbieraniem dowodów oraz sprzątaniem miejsca wypadku. Podkom. Barbara Poznańska powiedziała nam, że ruch na feralnym odcinku przywrócono dopiero wczoraj przed godziną 21, czyli około 12 godzin od momentu zdarzenia.
Hipotezy dotyczące wypadku przed zjazdem na Mykanów
Pojawia się wiele hipotez i pytań dotyczących przebiegu wypadku na autostradzie A1. Na antenie wskazywaliśmy m.in. na to, że na autostradzie nie było widocznych śladów hamowania.
Portal brd24.pl opublikował zdjęcia i wideo, które pokazuje ustawienie przyczep z poduszką zderzeniową na godzinę przed wypadkiem. Stoją bardzo blisko siebie.
- Wszystko było prawidłowo oznakowane, kilkaset metrów dalej były już pierwsze informacje na temat prowadzonych prac. Prace trwały od wczoraj - powiedział we wtorek Marcin Twardysko z katowickiego oddziału GDDKiA.
GDDKiA: "Gdy doszło do wypadku, pracownik był w drodze"
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała w sprawie komunikat. Wskazano w nim, że wykonawca zgłosił planowane prace 27 sierpnia i przygotował czasową organizację ruchu w oparciu o wytyczne GDDKiA.
"Dokumentacja została przez nas zweryfikowana i nie zgłosiliśmy do niej uwag. 31 sierpnia organizacja ruchu na jezdni w kierunku Łodzi została przygotowana przez wykonawcę i odebrana w terenie przez pracownika GDDKiA. 1 września, gdy doszło do wypadku, pracownik był w drodze na miejsce zgłoszonych prac, aby zweryfikować czasową organizację ruchu w kierunku Częstochowy" - poinformował katowicki oddział GDDKiA.
W oświadczeniu podkreślono także, że "za wdrożenie czasowej organizacji ruchu w terenie - zgodnej z zatwierdzoną dokumentacją - odpowiada wyłącznie wykonawca prac". Zaznaczono, że wspomniane prace były pracami gwarancyjnymi.
"Przedstawiciel wykonawcy odpowiada również za utrzymanie zgodności organizacji ruchu z projektem w terenie w trakcie prowadzenia robót, w tym robót postępujących" - dodano.