Fałszywi policjanci ścigają... fałszywych policjantów. Spot i prawdziwa historia w jednym mieście

TVN24

Zatrzymani za oszustwa metodą na policjantaTVN 24 Katowice
wideo 2/2

Dzwoni fałszywy policjant i prosi o wypłacenie pieniędzy z banku, żeby zrobić zasadzkę na fałszywego policjanta. To historia ze spotu reklamowego prawdziwej policji, która w rzeczywistości złapała fałszywego policjanta, ścigającego fałszywego listonosza. - Metody oszustwa ciągle są modyfikowane - mówi policjant.

Policjanci z Piekar Śląskich zatrzymali trzech mężczyzn, podejrzanych o oszustwa metodą "na policjanta".

- Dzwonili do upatrzonej ofiary, przedstawiali się jako policjanci, mówili, że jej pieniądze są zagrożone w domu, że może ona paść ofiarą kradzieży i radzili zanieść je do banku. Gdy osoba szła z pieniędzmi do banku, oszuści ją napadali i wyrywali saszetkę czy torebkę z pieniędzmi - mówi Dariusz Dobrzański, rzecznik policji w Piekarach Śląskich.

W Piekarach do podobnego przestępstwa doszło 7 października - oszuści ograbili kobietę z 8 tysięcy złotych. Odtąd policjanci szukali sprawców. Dwaj podejrzani mężczyźni w wieku 32 i 33 lata wpadli w Siemianowicach Śląskich 20 listopada kilka godzin po tym, gdy w podobny sposób, tym razem na 10 tysięcy złotych okradziona została mieszkanka Tarnowskich Gór. Następnego dnia zatrzymano 38-latka, który miał być ich wspólnikiem.

- Do kobiety najpierw zadzwonił mężczyzna przedstawiający się jako kurier. Powiedział, że ma dla niej paczkę. Kobieta była zdziwiona, bo nic nie zamawiała. Ale za chwilę odebrała drugi telefon od policjanta - oczywiście fałszywego - z pytaniem, czy przed chwilą dzwonił do niej kurier. "To fałszywy kurier", powiedział oszust. "Przyjedzie do pani, żeby panią okraść. Proszę wziąć z domu pieniądze i wpłacić do banku" - opowiada Damian Ciecierski, rzecznik policji w Tarnowskich Górach.

Jak dodaje Dariusz Dobrzański, mężczyźni przyznali się do przestępstw dokonanych w Piekarach i Tarnowskich Górach, a także do wielu innych. Dowody są jeszcze weryfikowane. Dwaj najstarsi zostali tymczasowo aresztowani.

Policja nigdy nie informuje o akcji

W Tarnowskich Górach w tym tygodniu rozpoczęła się kampania społeczna #CzujnySenior. Policjanci przygotowali spoty, w których zagrali uczestnicy tarnogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Historia przedstawiona w jednym z nich przypomina prawdziwe przestępstwa, dokonane przez trzech zatrzymanych trzydziestolatków. Fałszywi policjanci udają, że ścigają oszustów.

Kampania społeczna #CzujnySenior
POLICJA W TARNOWSKICH GÓRACH

Do starszej kobiety zadzwonił mężczyzna, podający się za policjanta i zażądał pieniędzy w zamian za "zapomnienie" o wypadku śmiertelnym, spowodowanym przez wnuczka. To już standard, policjanci i media od dawna przestrzegają przed taką legendą.

Ullotka, jak nie dac sie oszukać na pracownika wodociągów
POLICJA W TARNOWSKICH GÓRACH

- Policja nigdy nie poprosi o przekazanie komuś pieniędzy, przelanie ich na konto lub pozostawienie w jakimś miejscu - powtarzają funkcjonariusze.

- Ale oszuści "na policjanta" wiedzą o tych ostrzeżeniach i ciągle modyfikują swoją metodę - mówi Damian Ciecierski.

Bohaterka spotu już wychodzi do banku, ale wtedy znowu dzwoni do niej kolejny rzekomy policjant. Pyta, czy przed chwilą odebrała telefon od policjanta. Informuje kobietę, że tamten pierwszy był fałszywy i chce ją oszukać. Ale nie zniechęca do wypłacenia pieniędzy. Przeciwnie: radzi przekazać je oszustowi, bo w ten sposób pomoże policji zorganizować na niego zasadzkę.

W takim momencie warto pamiętać jeszcze o drugiej zasadzie policyjnych poradników, jak nie dać się oszukać. Brzmi ona: policjant nigdy nie zadzwoni z informacją o prowadzonej akcji.

Tarnogórska policja wyświetlała spoty na spotkaniu z seniorami. Nie wszystkie osoby dotrą bowiem do informacji przez media.

- Rozmawiajmy między sobą o takich rzeczach, czy to z rodziną czy ze znajomymi, ostrzegajmy się nawzajem - radzą funkcjonariusze z Tarnowskich Gór.

Rola banku

Na końcu spotu pracownica banku podsuwa oszukanej podwójnie kobiecie dokument do podpisania, potwierdzający wypłatę pieniędzy. Klientka - zgodnie z prośbą fałszywego policjanta - nie zdradziła pracownicy celu wypłaty, ale tamta domyśliła się. Do dokumentu przykleiła karteczkę z informacją, że klientka padła ofiarą oszustwa.

Ciecierski: historia z karteczką zdarzyła się naprawdę. Klientka banku cały czas była w kontakcie telefonicznym z oszustami, którzy słyszeli, co się dzieje i wydawali polecenia. Dlatego pracownica banku nie mogła nic powiedzieć. Ta karteczką ocaliła oszczędności kobiety.

W trwającej kampanii policję wspierać będzie przedsiębiorstwo wodociągowe. Do rachunków za wodę dołączane będą ulotki, jak nie dać się oszukać na pracownika wodociągów.

Autor: mag / Źródło: TVN 24 Katowice