Był pijany, zabrał na przejażdżkę quadem sąsiada i jego syna. Doszło do tragicznego wypadku. Wyrok
17 lipca 2025 roku 42-letni Dariusz B. przyjechał quadem do swojego 45-letniego sąsiada. Razem pili alkohol. Po pewnym czasie Dariusz B. zabrał na quada sąsiada i jego dziewięcioletniego syna. Wyjechali z posesji. O godzinie 22 doszło do wypadku na ul. Sikorka.
45-latek nie przeżył, a dziewięciolatek do dziś ma problemy
Jak przekazała policja, w chwili wypadku nikt nie miał na głowie kasku. 45-latek zmarł w szpitalu kilka dni później, a jego do syn - jak informuje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie - "nadal wymaga specjalistycznego leczenia szpitalnego". W wypadku doznał wielu złamań i obrażeń wewnętrznych.
Wyniki badań krwi Dariusza B. wskazały, że w organizmie miał nie tylko 1,3 promila alkoholu, ale też amfetaminę. Biegły ds. rekonstrukcji wypadów drogowych stwierdził, że przekroczył dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym o 35 kilometrów na godzinę.
"Przesłuchany przez prokuratora Dariusz B. początkowo nie przyznał się. Powiedział, że nie pamięta okoliczności zdarzenia. W trakcie dalszego postępowania przyznał się do winy, jednak zaprzeczył, by zażywał amfetaminę" - przekazała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Częstochowie.
Najniższy możliwy wyrok
Dariusz B. został skazany na pięć lat pozbawienia wolności (groziło mu nawet 20 - red.). Ponadto Dariusz B. ma zapłacić nawiązkę na rzecz dziewięciolatka oraz wdowy po zmarłym 45-latku, odpowiednio 100 tysięcy i 50 tysięcy złotych. Prokuratura zapowiedziała apelację.