Na autostradzie urodziła się Ania. "Jak zapłakała, poczuliśmy ulgę"

Katowice

Aktualizacja:
Ratownik opowiada o porodzie na autostradzieTVN 24 Katowice
wideo 2/4

- Wyjazdów do dzieci i rozpoczętych akcji porodowych obawiamy się najbardziej. Po drodze planowaliśmy scenariusze. Na miejscu okazało się, że poród już się rozpoczął. Udało nam się przenieść pacjentkę do karetki. Niesamowita radość, ze urodziła bez powikłań, że mama i dziecko czują się dobrze - opowiada ratownik, który przyjmował poród na autostradzie A1.

Jak przekazała nam 21-letnia kobieta, która została mamą w Mysłowicach, a obecnie jest w szpitalu w Chrzanowie, jej córka ma na imię Ania. Mierzy 54 centymetry, waży 2800 gramów. Przyszła na świat w 39. tygodniu ciąży w nietypowych okolicznościach.

Dyspozytor, karetka, helikopter, straż

- Rzeczywiście nieczęsto to się zdarza na autostradzie, ale są porody domowe - mówił Wojciech Miciński, wicedyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

- To było wczoraj ( w poniedziałek- red.) około godziny 18. Dyspozytor numeru 112 przekazał wezwanie, że na stacji benzynowej przy autostradzie rozpoczęła się akcja porodowa - dodał.

Wysłano karetkę, ale też helikopter ratowniczy i straż pożarną do zabezpieczenia miejsca w razie, gdyby potrzebne było lądowanie. Dyspozytorka tymczasem cały czas rozmawiała z ciężarną kobietą na wypadek, gdyby urodziła dziecko przed przyjazdem służb ratunkowych.

- Można położyć się na lewym boku, a nawet trzeba, bo wtedy płód jest odpowiednio dotleniony. Gdyby się pojawił skurcz, to oddychamy bardzo spokojnie i powoli. Można nabrać powietrza i wydmuchiwać tak, jakbyśmy dmuchali piórko. Wtedy mama też się trochę uspokaja - mówiła przez telefon do rodzącej.

Fragment rozmowy dyspozytorki z rodzącą kobietąWPR w Katowicach/ TVN 24 Katowice

Tymczasem ratownicy w karetce planowali możliwe scenariusze. - Wyjazdów do dzieci i rozpoczętych akcji porodowych obawiamy się najbardziej. Na miejscu okazało się, że poród już się rozpoczął - opowiada Michał Słomian, ratownik ze śląskiego WPR.

Helikopter nie zdążył wylądować. Zespół pogotowia zabrał 21-latkę do karetki, gdzie urodziła Anię.

Słomian: - Jak dziecko zapłakało, poczuliśmy ulgę. Wiedzieliśmy, że jest wszystko dobrze. Mogliśmy spokojnie zająć się komfortem termicznym matki i dziecka, przeciąć pępowinę, zbadać, wszystko tak, jak na ćwiczeniach. To pierwszy poród, który odbierałem osobiście. Niesamowita radość, że dziewczynka urodziła bez powikłań, że mama i dziecko czują się dobrze.

Autor: mag/ks/kwoj / Źródło: TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24 Katowice