Przewrócił motocyklem latarnię. Nawet go nie ułożyli na noszach. Policja nie znalazła kasku

TVN24

Motocyklista uderzył w latarnię i zmarł na miejscuIknurów.pl
wideo 2/2

- Musiał mega zasuwać, skoro złamał znak drogowy i przewrócił latarnię. Dwadzieścia metrów dalej zobaczyłem jego głowę bez kasku. Motocykla nie widziałem, tylko części porozrzucane na jezdni - opowiada świadek akcji reanimacyjnej po śmiertelnym wypadku motocyklisty.

Do wypadku 28-letniego motocyklisty w Knurowie pod Gliwicami doszło w nocy z soboty na niedzielę. Kilka minut po godzinie pierwszej pod szkołę na ulicy Szpitalnej przyjechały policja, straż pożarna, pogotowie ratunkowe i energetyczne.

- Pierwszy go reanimował taksówkarz - mówi Paweł, który mieszka w okolicy i akurat wracał do domu. - Ratownicy wyciągnęli nosze, ale nawet go na nich nie ułożyli. Czarny worek, a na drugi dzień paliły się tam znicze.

Jak podają służby ratownicze, reanimacja trwała ponad pół godziny i nie odniosła skutku.

W miejscu wypadku dzisiaj palą się zniczeTVN 24 Katowice

Tylko części porozrzucane na jezdni

- Motocykl zahaczył o krawężnik, wypadł z toru jazdy, uderzył w znak drogowy i w latarnię uliczną. Dotarły do nas sygnały, że motocyklista jeździł z dużą prędkością po okolicy od kilkudziesięciu minut, hałas przeszkadzał mieszkańcom w śnie - informuje Marek Słomski, rzecznik policji w Gliwicach.

Motocyklista uderzył w znak drogowy i w latarnięTVN 24 Katowice

Możliwe, że było to testowanie nowo zakupionego sprzętu, bo motocykl nie był zarejestrowany w Polsce, a 28-latek nie miał uprawnień do prowadzenia takich pojazdów. Chociaż mężczyzna, który wbijał dzisiaj krzyż w miejscu wypadku, powiedział nam, że nie była to pierwsza przejażdżka jego zmarłego kolegi.

Ulica Szpitalna to prosta droga, jak mówi Paweł, kierowcy potrafią "depnąć". - To nie pierwszy nocny rajd na Szpitalnej. Dla tego motocyklisty ostatni - pisze Donnad w komentarzu pod artykułem na portalu iknurów.pl.

- Musiał mega zasuwać, skoro złamał motocyklem znak i przewrócił latarnię - mówi Paweł.

Na dużą prędkość, jak zauważa Słomski, wskazują także obrażenia motocyklisty. - Jakieś 20 metrów od latarni zobaczyłem, że na jego głowie nie było kasku. Policjanci chodzili po okolicy z latarkami szukali kasku - relacjonuje dalej Paweł.

Słomski przyznaje, że nigdzie nie znaleźli kasku.

Paweł: Motocykla nie widziałem, tylko części porozrzucane na jezdni.

Na prośbę rozmówcy zmieniliśmy imię świadka akcji reanimacyjnej.

Autor: mag/i / Źródło: TVN 24 Katowice