Śmierć ciężarnej Izabeli z Pszczyny wstrząsnęła całą Polską. Od tragedii minęły ponad cztery lata. We wtorek Sąd Okręgowy w Katowicach ogłosił wyrok w procesie apelacyjnym trzech lekarzy oskarżonych w związku ze śmiercią 30-latki. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Jawna była jedynie sentencja orzeczenia. Uzasadnienie sąd odczytał bez udziału dziennikarzy.
Jak dowiedziała się reporterka TVN24, sąd zaostrzył wyrok dla Krzysztofa P. - lekarza, który zastępował ordynatora - i orzekł w stosunku do niego karę roku bezwzględnego pozbawienia wolności - o co wnioskowała prokuratura. Wcześniej kara ta orzeczona była w zawieszeniu. W pozostałym zakresie utrzymano wyrok z pierwszej instancji.
To oznacza, że kary dla pozostałych dwóch lekarzy pozostają bez zmian: rok i sześć miesięcy więzienia dla Andrzeja P. oraz rok i trzy miesiące więzienia dla Michała M. Wyrok jest prawomocny.
"Za brak starań o uratowanie życia młodej kobiety"
Pełnomocniczka bliskich zmarłej Izabeli mec. Jolanta Budzowska oceniła, że orzeczone kary są surowe, ale zostały one wymierzone za "sprzeniewierzenie się elementarnym obowiązkom lekarskim i zasadom etyki" oraz "za brak starań o uratowanie życia młodej kobiety".
W imieniu męża, córki i matki zmarłej wyraziła satysfakcję, że sąd odwoławczy podzielił ocenę sądu rejonowego, a jednocześnie dostrzegł szczególną odpowiedzialność lekarza wykonującego obowiązki zastępcy ordynatora.
Z wyroku zadowolona jest także prokuratura. - Sąd uznał, że nie ma podstaw do różnicowania odpowiedzialności każdego z trójki oskarżonych. Każdy z nich został ostatecznie skazany na karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Jest to kara słuszna, sprawiedliwa. Trzeba pamiętać, że to była sprawa, która dotyczyła niezwykłego zaniedbania, tylko zlekceważenia podstawowych elementarnych obowiązków lekarskich - powiedziała prokurator Magdalena Filipowicz z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Jak dodała, "każdy z nich był odpowiedzialny za udzielenie pomocy pani Izabeli i każdy z nich te obowiązki zlekceważył".
Po jej śmierci tłumy wyszły na ulice
30-letnia Izabela we wrześniu 2021 r. zgłosiła się do Szpitala Powiatowego w Pszczynie po tym, jak w 22. tygodniu ciąży odeszły jej wody płodowe. Wcześniej stwierdzono wady rozwojowe płodu. Kobieta zmarła wskutek wstrząsu septycznego. Jej rodzina od początku stała na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci 30-latki. Śmierć kobiety, która osierociła kilkuletnią córkę, wywołała w całym kraju protesty pod hasłem "Ani jednej więcej". Były one wyrazem sprzeciwu wobec obowiązujących przepisów aborcyjnych.
Dwaj złożyli wyjaśnienia, trzeci odmówił
Aktem oskarżenia, który do sądu skierowany został w listopadzie 2023 r., objętych zostało trzech lekarzy sprawujących opiekę nad kobietą. Zarzucono im niepodjęcie prawidłowego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego oraz weryfikacji przyjętego trybu postępowania, czego skutkiem było obumarcie płodu i w konsekwencji śmierć Izabeli. Pierwotnie zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci prokuratura stawiała dwóm z nich, ostatecznie jednak uznała, że nie sposób w przypadku jednego z nich wykazać związku między narażeniem pacjentki na niebezpieczeństwo a skutkiem w postaci śmierci. Jak informowała prokuratura, w trakcie śledztwa żaden z lekarzy nie przyznał się do winy. Dwaj złożyli obszerne wyjaśnienia, trzeci skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Podejrzani, którzy złożyli wyjaśnienia, nie powoływali się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji - podkreślała prokuratura.
Wyrok dla zastępcy ordynatora
Proces przed sądem w Pszczynie ruszył we wrześniu 2024 r. i toczył się z wyłączeniem jawności. Nieprawomocny wyrok zapadł w lipcu 2025. Sąd I instancji uznał Krzysztofa P., który zastępował ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala powiatowego w Pszczynie, za winnego narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osobę, na której ciążył obowiązek opieki (art. 160 par. 2 Kodeksu karnego).
Sąd przyjął, że Krzysztof P. sprawował funkcję osoby faktycznie wykonującej obowiązki zastępcy ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 40 tys. zł grzywny. Zakazał mu wykonywania zawodu lekarza oraz zajmowania wszystkich stanowisk związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych przez cztery lata, a także nakazał przeproszenie pokrzywdzonych.
Kary dla dwóch ginekologów
Michał M. - oskarżony o ten sam czyn ginekolog położnik, pełniący poranny dyżur w izbie przyjęć pszczyńskiego szpitala - został skazany na rok i trzy miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności. Sąd zakazał mu wykonywania zawodu przez sześć lat. Andrzejowi P., ginekologowi położnikowi, pełniącemu wtedy dyżur popołudniowy na oddziale ginekologiczno-położniczym, śledczy zarzucili narażenie Izabeli na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, pozostające w związku przyczynowo-skutkowym z nieumyślnym spowodowaniem jej śmierci (art. 160 par. 2 kk i art. 155 kk). Sąd rejonowy skazał go na rok i sześć miesięcy więzienia i zakazał mu wykonywania zawodu przez sześć lat. Sąd I instancji orzekł ponadto wobec wszystkich oskarżonych środek karny w postaci podania wyroku do publicznej wiadomości poprzez zamieszczenie go w postaci zanonimizowanej na stronie Sądu Rejonowego w Pszczynie oraz poprzez zamieszczenie tych informacji w portalach pless.pl oraz rp.pl. Sąd rejonowy zasądził też od każdego z oskarżonych kwoty po 10 940 zł w podziale na troje oskarżycieli posiłkowych w związku z opłatami na rzecz czynności ich pełnomocników, a także po 21 953 zł na rzecz Skarbu Państwa tytułem kosztów sądowych.
Od tamtego wyroku odwołała się zarówno obrona, jak i prokuratura.
Zmiany w szpitalu po śmierci pacjentki
Kontrola przeprowadzona po śmierci Izabeli w pszczyńskim szpitalu przez Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdziła liczne nieprawidłowości w organizacji, sposobie realizacji i w jakości świadczeń udzielonych pacjentce. NFZ nałożył w związku z tym na szpital karę w wysokości blisko 650 tys. zł. Na podstawie zgromadzonej dokumentacji i opinii ekspertów Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że w tej sprawie doszło do naruszenia praw pacjenta, przygotował też zalecenia dla szpitala w Pszczynie. Wśród nich znalazło się m.in. opracowanie i wdrożenie procedur dotyczących zasad postępowania personelu w razie wystąpienia wstrząsu septycznego, a także wdrożenie zasad postępowania w sytuacjach zagrażających życiu lub zdrowiu kobiety. Szpital przeprowadził dodatkowe szkolenia personelu i rozszerzył procedury bezpieczeństwa.
Wcześniej zarząd szpitala zapewniał wielokrotnie, że jego personel zrobił wszystko, by uratować pacjentkę i jej dziecko, a wszystkie decyzje lekarskie zostały podjęte z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa oraz standardów postępowania. Zawiesił jednak realizację kontraktów dwóch lekarzy, którzy pełnili dyżur w czasie pobytu kobiety w szpitalu. W 2023 r. doszło do zawarcia ugody między bliskimi zmarłej a ubezpieczycielem szpitala. Warunki ugody są poufne, strony nie zdradzają treści jej zapisów.
Sytuacja "trudna dla całego środowiska medycznego"
- Wyrok bezwzględnego więzienia dla trzech lekarzy skazanych w związku ze śmiercią ciężarnej pacjentki w Pszczynie to sytuacja "trudna dla całego środowiska medycznego" - ocenił rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski. Jak podkreślił, zamiast skupiać się wyłącznie na wymiarze kary, państwo powinno stworzyć system zapobiegający podobnym tragediom w przyszłości.
– Dla nas to trudna sytuacja, bo życia pacjentki nikt nie zwróci. Z drugiej strony mamy trzech lekarzy skazanych na bezwzględne więzienie za błąd medyczny, działanie niecelowe. To również jest sytuacja trudna – powiedział rzecznik NIL.
Kosikowski zaznaczył, że nie zna akt sprawy ani szczegółowego uzasadnienia wyroku, ponieważ proces toczył się z wyłączeniem jawności. – Nie jestem sędzią, nie znam materiału dowodowego. Trudno więc o jednoznaczne oceny. Natomiast ciężko sobie wyobrazić, by jakikolwiek lekarz w Polsce celowo chciał doprowadzić do uszczerbku na zdrowiu pacjenta – podkreślił.
Zdaniem rzecznika NIL obecna debata publiczna koncentruje się niemal wyłącznie na wymiarze kary, podczas gdy kluczowe powinno być wypracowanie mechanizmów zapobiegających podobnym zdarzeniom. – Wszyscy rozmawiamy o tym, na ile lat skazano lekarzy. Tymczasem powinniśmy rozmawiać na temat tego, co zrobić, żeby nigdy więcej taka sytuacja się nie powtórzyła – wskazał.
Jak dodał, środowisko lekarskie postuluje wprowadzenie rozwiązań wzorowanych na systemach funkcjonujących w lotnictwie. – Tam każde zdarzenie jest szczegółowo analizowane po to, by stworzyć raport i zmienić procedury, a nie przede wszystkim po to, by kogoś ukarać. Celem jest minimalizacja ryzyka w przyszłości – zaznaczył.
Rzecznik NIL opowiedział się również za rozwinięciem w Polsce systemu szybkiej, pozasądowej ścieżki kompensacyjnej – podobnej do tej, która funkcjonuje przy Rzeczniku Praw Pacjenta – tak aby rodziny mogły szybciej uzyskiwać odszkodowania, kiedy pieniądze mogą jeszcze pomóc w opiece nad pacjentem, bez wieloletnich procesów karnych.
Kosikowski zwrócił uwagę, że groźba odpowiedzialności karnej, w tym bezwzględnego pozbawienia wolności, wpływa na sposób pracy lekarzy.
– W tej chwili wielu medyków działa w poczuciu realnego zagrożenia karą. To powoduje defensywną medycynę: np. zlecanie badań, o których wiadomo, że są niepotrzebne, tylko po to, by w razie postępowania nikt nie zarzucił, że "nie zrobiono wszystkiego" – powiedział. Zauważył, że prawnicy, w tym prokuratorzy, nie muszą znać się na medycynie – od tego mają biegłych. Jednak zdarzyło mu się, jak wspomniał, podczas jednego z postępowań, odpowiadać na pytania typu: dlaczego podczas infekcji wirusowej nie wdrożono antybiotyków?.
Jak zaznaczył, nie zawsze "więcej" oznacza "lepiej" dla pacjenta. - System, w którym dokumentację tworzy się z myślą o prokuratorze, a nie o pacjencie, nie sprzyja bezpieczeństwu - ocenił.
Rzecznik NIL przyznał, że sprawa pszczyńska miała szeroki kontekst społeczny i była powiązana z debatą wokół przepisów dotyczących przerywania ciąży. - Prawo w tym obszarze bywa niejednoznaczne i zależne od interpretacji. Lekarz nie powinien zastanawiać się przede wszystkim nad tym, jak zostanie oceniony prawnie, lecz jak najlepiej pomóc pacjentce - podkreślił.
Po tragedii w Pszczynie Naczelna Izba Lekarska rozesłała do oddziałów ginekologiczno-położniczych w całym kraju wytyczne opracowane przez konsultanta krajowego. - Ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, by podobna sytuacja nie miała miejsca. Liczymy jednak, że rządzący stworzą systemowe rozwiązania, które pozwolą ograniczyć ryzyko takich zdarzeń w przyszłości i ubolewamy nad tym, że na razie państwo polskie nie robi nic, poza tym, że wydało wyrok na tych lekarzy - podsumował Kosikowski.
Opracowała: Aleksandra Arendt-Czekała
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: tvn24