Iskra pilnowała ciała swojej zamordowanej pani. Szukają nowego domu dla wiernej jamniczki

TVN24

Biuro Ochrony Zwierząt Apa w CzęstochowieIskra pilnowała ciała swojej zamordowanej pani

Gdy morderca zaatakował 59-latkę, przerażona Iskra pobiegła do domu. Zostawiła tam czwórkę szczeniąt. Drzwi były zamknięte. Biegała w tę i z powrotem. Znosiła liście i gałęzie, by przykryć martwą panią. Została przy niej do rana, aż pojawili się policjanci. Teraz szuka nowego domu.

- Iskra nie może trafić do schroniska, to wykluczone. To pościelowy pies. Wymiziany, wypieszczony, wierny, spał ze swoją panią - mówi Anna Stępień z Biura Ochrony Zwierząt Apa w Częstochowie, które szuka nowego domu dla jamniczki i jej czterech szczeniąt.

- Poza tym jest po traumie. Nie może przebywać w pomieszczeniu w domu z innymi zwierzętami - dodaje inspektorka.

Iskra widziała gwałt i mord na swojej pani.

Pobiegła chronić szczeniaki, wróciła przykryć panią

Ta zbrodnia wstrząsnęła Blachownią, małym miastem pod Częstochową. Tydzień termu 59-latka została zgwałcona i zamordowana.

Był piątek późnym wieczorem, centrum miasta. Atak zarejestrowała kamera, zamontowana na urzędzie stanu cywilnego. Nikt nie zareagował, bo rejestracje nie są śledzone na bieżąco. Blachownia nie ma systemu monitoringu, miejskie kamery pilnują elewacji urzędów i brodzik przed dewastacją.

Morderca wciągnął kobietę w krzaki za urząd, miejsce niedostępne dla kamery. Jedynym świadkiem zbrodni była Iskra.

Tego dnia 59-latka jak zwykle wyszła ze swoją jamniczką na spacer. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, gdy 32-latek zaatakował kobietę, przerażona Iskra uciekła do domu. - Prawdopodobnie dlatego, że miała tam czworo szczeniąt. Chciała je pewnie chronić, ale drzwi były zamknięte. Są na tych drzwiach ślady po drapaniu - powiedział nam anonimowy informator.

Iskra miała potem biegać w kółko, od domu do właścicielki. - Córka zamordowanej kobiety powiedziała nam, że jamniczka czuwała przy swojej zmarłej pani całą noc. Znosiła gałązki i liście, przykrywała ciało pani, jakby chciała ją ukryć, zakopać - opowiada Stępień.

Iskrę widzieli na miejscu zbrodni również policjanci.

Potrzebny dom dla całej rodziny

Jamniczka na razie mieszka ze swoimi dziećmi w domu zmarłej pani. Córka zamordowanej kobiety nie może się nią zająć.

- Iskra jest wystraszona, nieufna, boi się o swoje małe. Maluszki są zbyt młode, by można było rozdzielić je od mamy - mówią wolontariusze Apy.

Potrzebny jest więc dom dla całej rodziny.

Podejrzany o zamordowanie właścicielki Iskry został aresztowany.To wielokrotnie karany za rozboje 32-leni Rafał Z.

Autor: mag/gp / Źródło: TVN 24 Katowice