Jedna kobieta po śmierci męża znalazła pistolet w piwnicy. Druga, po śmierci matki, podobną broń w jej łóżku

TVN24 | Katowice

Autor:
mag/ec/gp
Źródło:
TVN 24 Katowice
Pistolety TT znalezione w krótkim czasie w różnych mieszkaniach w powiecie gliwickimśląska policja
wideo 2/4
śląska policjaPistolety TT znalezione w krótkim czasie w różnych mieszkaniach w powiecie gliwickim

Wdowa postanowiła posprzątać piwnicę. Przesunęła szafę i znalazła za nią zawiniątko. W środku - pistolet i 46 naboi. Zmarły mąż nie miał zezwolenia na posiadanie broni. Dwa dni później na policję zgłosiła się kolejna kobieta, tym razem z Gliwic, z podobną bronią i ponad 50 nabojami. Była ukryta w wersalce, na której spała jej zmarła już matka.

Piątek wieczorem 65-letnia mieszkanka jednego z sołectw w gminie Toszek w powiecie gliwickim powiadamia policjantów o znalezieniu podejrzanego przedmiotu. Był w jej domu, nie wiadomo, jak długo. - Postanowiła posprzątać piwnicę - opowiada Marek Słomski, rzecznik policji w Gliwicach. - Jak przekazała policjantom, wcześniej do piwnicy chodził tylko jej mąż, który zmarł kilka lat temu - dodaje.

Kobieta odsunęła szafę. To tam było tajemnicze zawiniątko, które być może pozwoli rozwiązać jedną z zagadek kryminalnych. W zawiniątku był pistolet samopowtarzalny TT z 1951 roku, wraz z dwoma magazynkami. Zadbany, naoliwiony. Była też ostra amunicja – 46 naboi.

Pistolet i amunicja, znaleziona w piwnicy domuśląska policja

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE>>>

Ślady mechanoskopijne

Policjanci zabrali się za wyjaśnianie sprawy. Jak mówi Słomski, ta broń wymaga zezwolenia, a zmarły mąż 65-latki takowego nie miał. Wiadomo też, że nie pracował w służbach mundurowych.

Pistolet i amunicja, zabezpieczone przez pirotechnika, pojechały do laboratorium kryminalistycznego w Warszawie. Każdy pocisk zostawia niepowtarzalny ślad mechanoskopijny. Jeśli takie ślady zostały dobrze zabezpieczone na przykład po zbrodni, która nie została dotąd wyjaśniona, można je teraz dopasować do naboi.

Drugi, taki sam pistolet, tym razem w wersalce

7 grudnia gliwicka policja zamieściła komunikat o tajemniczym znalezisku, by pochwalić 65-latkę za zgłoszenie, dać przykład.

"Posiadanie broni palnej bez wymaganego prawem zezwolenia jest bowiem karalne. Kodeks karny, w artykule 263 § 2 kk, mówi, że sprawca tego rodzaju występku podlega karze od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Karane jest nie tylko nielegalne posiadanie broni wykonanej fabrycznie, ale także tzw. samodziałowej, czyli zrobionej metodami chałupniczymi. Samo wejście w posiadanie broni palnej, na przykład w wyniku jej kradzieży, powoduje, że sprawca odpowiada osobno za kradzież i osobno za nielegalne posiadanie" - wyjaśnia gliwicka policja.

"Samo posiadanie amunicji, choćby jednego naboju w celach pamiątkowych czy kolekcjonerskich, wywołuje ten sam skutek prawny – sprawca ponosi analogiczną do posiadania broni odpowiedzialność karną" - czytamy w komunikacie.

Dwa dni później na policję zgłosiła się kolejna kobieta, tym razem z Gliwic, z identyczną bronią, tylko z 1948 roku, wraz z ostrą amunicją - ponad 50 nabojami. Słomski: - Pistolet znajdował się w wersalce, na której spała nieżyjąca już matka zgłaszającej kobiety. Panie mieszkały same.

Kobieta wyjaśniła policji, że znalazła broń, sprzątając mieszkanie, które zamierza sprzedać.

Drugi pistolet z amunicją, znaleziony w Gliwicachśląska policja

Policyjny pirotechnik, skierowany na miejsce, ocenił broń jako sprawną, zakonserwowaną i w doskonałym stanie technicznym.

TT - to przedwojenna radziecka konstrukcja. Do końca lat pięćdziesiątych pistolet produkowano w Polsce, potem zastąpiono go bronią P-64. Egzemplarz znaleziony w Gliwicach wyprodukowany został w Polsce w 1948 roku przez Zakłady Metalowe Łucznik z Radomia.

Autor:mag/ec/gp

Źródło: TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: Śląska policja