Częstochowa wystawiła rachunek rządowi. "Za dodatkowymi zadaniami powinny iść pieniądze"

Katowice

TVN 24 KatowicePrezydent wystawił rachunek rządowi

Prawie 145 milionów złotych, w tym ponad 120 milionów na samą oświatę - tyle według prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka rząd winny jest jego miastu. To między innymi skutki podwyżek dla nauczycieli - precyzuje prezydent w symbolicznym rachunku wystawionym władzom centralnym.

Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk rachunek opublikował na swoim publicznym profilu facebookowym.

Prezydent Częstochowy wystawił rachunek rządowifacebook/ Krzysztof Matyjaszczyk

- Największa kwota - ponad 120 milionów - jest na oświatę. Dokładamy do oświaty co roku z budżetu miejskiego, a na te wydatki powinny wystarczyć subwencje rządowe - powiedział Matyjaszczyk na antenie TVN24.

Dodał, że subwencje nigdy nie wystarczały. Liczba 120 miolionów nie pojawiła się nagle. Na innym podsumowaniu, przedstawionym przez prezydenta w internecie, widać wyraźnie, jak z roku na rok kwota rosła:

Prezydent Częstochowy pokazuje, ile dopłaca do ośwatyfacebook/ Krzysztof Matyjaszczyk

- W 2015 roku było to 46 milionów, ale już w zeszłym 90 - dodał prezydent Częstochowy.

Czego się spodziewa po władzach centralnych?

- Chciałbym, żeby jakaś refleksja nastąpiła. W ślad za dodatkowymi zadaniami dla samorządów powinny iść dodatkowe pieniądze - mówi Matyjaszczyk.

Głos nauczyciela

Tymczasem na Facebooku zareagowała nauczycielka zespołu szkół specjalnych w Częstochowie, bo prezydent dopisał na rachunku, że dług państwa wobec jego miasta w rubryce oświata to "między innymi skutki podwyżek dla nauczycieli".

"Brzmi jak pretensje do nauczycieli, że ośmielili się zawalczyć o godne wynagrodzenie! W czasie strajku m.in. P. Balt popierał ich postulaty, a teraz obwinia się ich o dług?! Z pewnością wpłynie to na poprawę wizerunku tej grupy społecznej" - napisała w komentarzu pani Kamila.

Marek Balt, o którym wspomina, to częstochowski samorządowiec, obecnie wiceszef SLD i poseł do europarlamentu.

"W żadnym stopniu nie jest to obwinianie nauczycieli, tylko pokazanie, że robi się podwyżki kosztem budżetu miasta, tak jak podwyższa się najniższą krajową kosztem przedsiębiorców. Jeśli rząd chce podwyższać cokolwiek, to niech to finansuje z budżetu państwa a nie miasta czy przedsiębiorcy" - wyjaśniła nauczycielce inna częstochowianka, pani Joanna.

Przedstawiciele rządu na razie nie odnieśli się do rachunku z Częstochowy.

Autor: mag / Źródło: TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/Shutterstock