Jechał pasem do skrętu, uderzył w auto, którego kierowca zmarł. Trafił do aresztu

TVN24 | Katowice

Autor:
mag/gp
Źródło:
TVN 24 Katowice
Podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku został aresztowanyTVN 24 Katowice
wideo 2/2
TVN 24 KatowicePodejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku został aresztowany

Podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku na krajowej "jedynce" jechał z kobietą. Usłyszał zarzuty także za częstowanie jej narkotykami i ucieczkę po wypadku. Miał przy sobie 50 tysięcy złotych.

Do wypadku doszło 27 lipca późnym wieczorem w Częstochowie na drodze krajowej numer 1, przed skrzyżowaniem z ulicą Połaniecką. Bus jechał w kierunku Warszawy pasem do skrętu w prawo w Połaniecką, na której przy krawędzi stało audi, czekając na możliwość wjazdu na DK1.

- Kierujący samochodem dostawczym mężczyzna, obywatel Armenii nie dostosował prędkości jazdy do panujących warunków, nie zachował należytej ostrożności i uderzył w samochód audi, stojący prawidłowo - mówi Piotr Wróblewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

43-letni kierowca audi zginął na miejscu.

Śmiertelny wypadek na DK1 w CzęstochowieTVN 24 Katowice

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

37-letni kierowca busa usłyszał trzy zarzuty. Pierwszy - za spowodowanie śmiertelnego wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Drugi - za prowadzenie samochodu wbrew sądowemu zakazowi kierowania wszelkich pojazdów. Wreszcie trzeci - za udzielenie nieodpłatnie, kilkakrotnie środków odurzających w postaci narkotyków.

Miał częstować narkotykami kobietę, obywatelkę Ukrainy, z którą jechał tragicznego wieczoru.

Wróblewski dodaje, że mężczyzna miał przy sobie 50 tysięcy złotych. - Zostały zabezpieczone na poczet przyszłych kar, grzywny, roszczeń cywilnych ze strony rodziny poszkodowanego - mówi prokurator.

Decyzją sądu mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu 12 lat więzienia.

"Zaczęli piszczeć i uciekli"

Zaraz po wypadku dziennikarze TVN 24 rozmawiali ze świadkiem zdarzenia. - Usłyszałem tylko hamowanie ostre, pisk i huk metalu. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem busa. Ci z busa podlecieli do białego samochodu, zobaczyli kierowcę nieprzytomnego, zaczęli piszczeć i po chwili uciekli - opowiadał świadek.

Nie wie, ile osób uciekło.

Śmiertelny wypadek na DK1 w CzęstochowieTVN 24 Katowice

- Po przybyciu na miejsce zdarzenia nie stwierdzono żadnego pasażera w busie. Trwają ustalenia policji, kto nim podróżował, by móc te osoby odnaleźć i udzielić im pomocy - mówił nam w nocy Kamil Dzwonnik, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.

Na miejscu wypadku, pod nadzorem prokuratora, przez kilka godzin pracowali policjanci.

Jak mówi Sabina Chyra-Giereś, śledczy wciąż ustalają, czy w zdarzeniu brało udział więcej osób. Proszą świadków o kontakt.

Google

Autor:mag/gp

Źródło: TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24 Katowice