Całe życie na łańcuchu. Sara nie znała trawy i dotyku

Katowice

OTOZ Animals w LublińcuWyżeł Sara w starym domu

- Myśleliśmy, że jest ślepa i głucha. Wołaliśmy: Sara, Sara, a ona nic. Żadnej reakcji na człowieka czy inne psy. Prawdopodobnie nigdy nie była głaskana. Nie znała trawy. Całe życie spędziła przywiązana do muru na łańcuchu, który pozwalał jej tylko stać. A kilka kroków dalej było wejście do domu ludzi - opowiada Tomasz Wójcik z OTOZ Animals w Lublińcu.

Smutna i zrezygnowana - tak obrońcy zwierząt opisują Sarę, 7-letnią sukę rasy wyżeł, którą uwolnili z łańcucha we wsi pod Lublińcem.

OTOZ Animals Lubliniec, podobnie jak inne organizacje prozwierzęce walczą o zakaz trzymania psów na łańcuchu, ale właściciele Sary łamali nawet obowiązujące przepisy.

- Łańcuch Sary miał pół metra długości. Pozwalał jej tylko stać albo leżeć. Miała nim obwiązaną szyję, bez obroży - opisuje Tomasz Wójcik z lublinieckiego OTOZ.

Nie miała budy. Przywiązana była do budynku gospodarczego obok dziury w murze. W tej dziurze spała. Bez posłania, choćby słomy. W zasięgu łańcucha wyłącznie beton.

Kilka kroków od tej dziury - obrońcy naliczyli półtora metra - było wejście do domu mieszkalnego. Wójcik: - Ludzie przechodzili obok Sary, ale prawdopodobnie nie głaskali jej, nie mówili do niej.

Z początku był przekonany, że Sara jest ślepa i głucha. Nie reagowała na wołanie czy szczekanie innych psów. Nie chciała wyjść z kojca, w której przewieziono ją do hotelu dla zwierząt pod Częstochową. Bała się przestrzeni. A gdy zobaczyła trawę, rzuciła się na nią i jadła przez 20 minut.

W drodze z dawnego domu zjadła w samochodzie własne odchody. To i skrajne wychudzenie psa budzi podejrzenie obrońców zwierząt, że nie była wystarczająco karmiona.

Inny powód: ogromny, widoczny na zewnątrz guz. Nieleczony.

OTOZ dogadał się z właścicielami Sary i zrzekli się psa bez udziału stróżów prawa.

Po co był im wyżeł na łańcuchu, pies myśliwski, który kocha ruch? Wójcik: - Mówili, że uratowali Sarę przed śmiercią. Miała być utopiona jako szczenię. Zapewniali, że spuszczali ją z łańcucha. Nic na to nie wskazuje.

W hotelu Sara czeka na nowy dom. Jej utrzymanie kosztuje miesięcznie 300 zł.

Powitanie Sary w nowym domuOTOZ Animals w Lublińcu
Sara w hotelu dla zwierzątOTOZ Animals w Lublińcu

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl

Autor: mag / Źródło: TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: OTOZ Animals w Lublińcu