Katowice

Trzy osoby nie żyją, cztery ranne. Jest śledztwo w sprawie wybuchu gazu w kamienicy

Katowice

[object Object]
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wybuchu gazu w kamienicy w BytomiuTVN 24 Katowice
wideo 2/6

Trzy osoby nie żyją, cztery są ranne - to tragiczny bilans sobotniego wybuchu gazu w kamienicy w Bytomiu. Sześć mieszkań jest wyłączonych z użytkowania, do pozostałych mieszkańcy będą mogli wrócić we wtorek, potrzebują tylko nowych drzwi. Prezydent miasta potwierdził, że dwa tygodnie temu instalacja gazowa w budynku była szczelna. Prokuratura wszczęła dzisiaj śledztwo.

Śledztwo po sobotnim wybuchu gazu w kamienicy w Bytomiu zostało wszczęte dzisiaj w kierunku artykułu 163 Kodeksu karnego: sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, skutkiem których jest śmierć.

Wszczęła je Prokuratura Rejonowa w Bytomiu, ale jest już przejmowane przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach. Jak wyjaśnia jej rzeczniczka Beata Książek-Nowicka, dzięki temu zapowiadające się skomplikowane dochodzenie "ma być prowadzone sprawniej".

- Na jutro zaplanowane zostały sekcje zwłok trzech osób, które zmarły w skutek tego zdarzenia - mówi Książek-Nowicka.

Wyniki sekcji, jak podkreśla, będą miały istotne znaczenie w ustaleniu przyczyn katastrofy.

Czynności dochodzeniowo-śledcze pod nadzorem prokuratury policja podjęła po zakończeniu przeszukiwania kamienicy jeszcze w sobotę. Były to szczegółowe oględziny z udziałem biegłych, ustalanie świadków zdarzenia i zbieranie zeznań od tych mieszkańców kamienicy, których stan psychiczny na to pozwalał. Następne osoby miały być przesłuchiwane w niedzielę i w kolejnych dniach. Jak powiedziała prokurator, są wciąż przesłuchiwani.

Na koniec materiał dowodowy zostanie przeanalizowany przez biegłych.

Zginęły kobieta i jej córki

Wskutek sobotniej eksplozji - najprawdopodobniej gazu z sieci - w mieszkaniu na parterze budynku przy ulicy Katowickiej 37 zginęła 39-letnia kobieta i jej dwie kilkuletnie córki. Poważnych poparzeń doznała przechodząca ulicą 62-letnia kobieta. Innych obrażeń doznały trzy przebywające w budynku osoby, ogółem ewakuowało się 21 osób.

Eksplozja wywołała pożar w mieszkaniu na parterze, który został szybko ugaszony. W mieszkaniu obok spalone zostało jedno pomieszczenie, a pozostałe są osmolone.

Nad pomieszczeniem, gdzie doszło do wybuchu, uszkodzony został strop, jeszcze w sobotę zabezpieczony przez strażaków. Zniszczona została też jedna ze ścian działowych. W części mieszkań uszkodzeniom uległa stolarka okienna. W sobotę, po czynnościach Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, wyłączono z użytkowania sześć spośród osiemnastu lokali w budynku. Ich remont potrwa co najmniej do końca wakacji.

Czy pozostali będą mogli wrócić do domu?

Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Elżbieta Kwiecińska zdecydowała, że do pozostałych lokali mieszkańcy będą się wprowadzać jutro, czyli we wtorek. Do tych mieszkań zostały już podłączone instalacje elektryczna i wodociągowa. Na poniedziałek zaplanowano podłączenie i próby szczelności instalacji gazowej – w całym rejonie. Z tego względu wokół budynku czasowo rozszerzono strefę zamkniętą. Prezydent Bytomia Mariusz Wołosz relacjonował na poniedziałkowym briefingu, że mieszkania w kamienicy są w różnym stopniu uszkodzone: od całkowitego zniszczenia lokalu na parterze, w którym wybuchł gaz, po uszkodzenia okien w części pozostałych mieszkań czy też drzwi w zamkniętych w trakcie akcji lokalach, do których musieli wejść strażacy. - Na pewno dwa lokale na parterze nie nadają się do zamieszkania. Będziemy tu proponować państwu mieszkania, będzie trzeba zakupić do nich wyposażenie. Albo państwo skorzystają też z innej propozycji hotelowej. Pozostali mieszkańcy będą deklarowali, czy chcą wrócić do mieszkań, bo w paru przypadkach, gdzie są uszkodzone okna, mieszkańcy mówili nam, że potrzebują jedynie drzwi, żeby się zabezpieczyć, a z oknami poradzą sobie, mogą poczekać - mówił Wołosz. Ostatnie dwie noce dziesięć osób z uszkodzonego budynku spędziło w zapewnionym przez samorząd hostelu, pozostali u swoich rodzin. W sobotę i w niedzielę mieszkańcy mogli w asyście strażaków i policjantów wejść do swoich mieszkań po najpotrzebniejsze rzeczy. Od poniedziałku mieszkańcy budynku z Katowickiej 37 mogą korzystać z punktu Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, który został utworzony w budynku technikum przy pobliskim Placu Klasztornym. Do godziny 10.30. 12 rodzin złożyło już tam wnioski o zasiłek celowy w wysokości 2 tys. zł. - Te pierwsze pieniądze są na najpotrzebniejsze rzeczy. Kolejne będą w ramach tego, co zostało uszkodzone – bez względu na to, czy są to mieszkania gminne czy własnościowe, doszło do tragedii i pomagamy tym ludziom; nie zostawimy ich w tej sytuacji - zapewnił prezydent Bytomia. Kamienica przy Katowickiej 37 jest zarządzana przez wspólnotę lokatorów. Większość mieszkań w tym budynku należy do mieszkańców, właścicielem pięciu jest miasto.

Policja strzeże kamienicy

W sobotniej akcji w szczytowym momencie na miejscu pracowało 26 zastępów Państwowej Straży Pożarnej i 3 zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej, w tym 3 plutony gaśnicze i ratownicy specjalistycznej grupy poszukiwawczo-ratowniczej z Jastrzębia-Zdroju. Strażacy przez noc z soboty na niedzielę razem z policjantami pilnowali miejsca wybuchu. Policjanci mają też zabezpieczać budynek w kolejnych dniach. Jeszcze w sobotę szef śląskiej straży pożarnej nadbrygadier Jacek Kleszczewski mówił, że główna hipoteza przyczyny wybuchu dotyczy gazu z sieci, do której przyłączony jest budynek. W poniedziałek prezydent Bytomia podkreślił, że dwa tygodnie temu w budynku sprawdzano szczelność instalacji gazowej – z wynikiem pozytywnym. - Takie są zapisy w dokumentach, tak też oświadcza zarządca - wskazał Wołosz.

Autor: mag/ ks / Źródło: PAP/ TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: Urząd miasta w Bytomiu

Pozostałe wiadomości