Strażacy interweniowali w związku z pożarem na sali zabaw. 18 kwietnia po godz. 13. wezwano ich do Blachowni w pow. częstochowskim. Jak czytamy w raporcie Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, na sali było duże zadymienie. Jeszcze przed przyjazdem strażaków z obiektu ewakuowało się 147 osób: 70 dzieci, 70 ich opiekunów oraz 7 osób z obsługi. Oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie przekazał nam, że dzieci ewakuowali rodzice oraz pracownicy. Przyczyną pożaru była jedna z zabawek.
– Wynieśliśmy uszkodzony samochodzik na zewnątrz, bateria została zanurzona w wodzie. Początkowo jej temperatura wynosiła 100 stopni Celsjusza natomiast po czasie ta temperatura malała – powiedział tvn24.pl mł. bryg. Paweł Liszaj.
"Mogą zapalić się nagle"
Akcja trwała około dwie godziny. Na miejscu pracowały trzy zastępy straży pożarnej. Na szczęście nikt nie został ranny. Pożar nie zniszczył też sali zabaw. Po jej oddymieniu jest możliwe jej dalsze użytkowanie. Po sprzątaniu właściciele otwarli salę w niedzielę. W mediach społecznościowych podziękowali za szybką ewakuację oraz pomoc.
– Zdarzenie z Blachowni pokazuje realne zagrożenie z użytkowaniem urządzeń zasilanych bateriami litowo-jonowymi. Warto wiedzieć, że mogą zapalić się nagle - nawet bez widocznych oznak uszkodzenia. Po ugaszeniu nadal mogą być gorące i ponownie się zapalić. Wydzielają toksyczne i niebezpieczne gazy. Szczególnie dotyczy to zabawek, hulajnóg, rowerów elektrycznych, czy też powerbanków – wyjaśnia mł. bryg. Paweł Liszaj.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: OSP Blachownia